3 pytania do... GRZEGORZA MIRKA
Treść
dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Nowym Sączu
- Postanowił Pan malować trupy na jezdniach. Czy to wyraz desperacji, że nic innego kierowców nie jest w stanie skłonić do zdjęcia nogi z gazu?
- Wolałbym nie nazywać w ten sposób tych wizerunków, raczej określiłbym je symbolem martwych postaci, choć z drugiej strony mają one właśnie zadziałać drastycznie na kierowców. Dwie zostały namalowane na jezdni ulicy Pieczkowskiego, jedna na Witosa, wszystkie przy skrzyżowaniu z ulicą Barską. Są po to, by ostrzegać, że w tym miejscu może się coś zaskakującego i niebezpiecznego dla kierowcy zdarzyć. Po prostu, by zaciekawieni nawet tym, co widza na jezdni, zdjęli nogę z gazu. Przed włączeniem do ruchu ulicy Pieczkowskiego, stanowiącej przedłużenie istniejącej już ulicy Witosa, prostopadła ulica Barska - stanowiąca wyjazd z Nowego Sącza na Korzenną - miała pierwszeństwo przejazdu. Teraz jest odwrotnie. Są tam na Barskiej znaki "stop" namalowane na jezdni i inne ostrzeżenia, ale to wszystko okazuje się za mało. Dochodzi tam do kolizji. Zostało też potrącone dziecko. Na szczęście nie było jeszcze wypadku śmiertelnego, ale trudno było czekać, aż się wydarzy.
- Zaproponowane przez Pana oznaczenie niebezpiecznego miejsca nie występuje w kodeksie drogowym.
- Wiem, że nie. Konsultowałem pomysł z Komendą Policji w Nowym Sączu. Powiedziałem, że gdy chodzi o dostępne w kodeksie oznakowania, to wszystkie w tym miejscu wyczerpałem. Rozważaliśmy zainstalowanie w tym miejscu sygnalizacji świetlnej. Są to jednak określone koszty, jakiś upływ czasu no i trzeba by sprawę rozważyć z punktu widzenia płynności ruchu na tej trasie.
- Postacie leżących zostały namalowane właśnie na ciągu mającym pierwszeństwo przejazdu, a nie na ulicy podporządkowanej. Przed skrzyżowaniem powinni wykazać czujność przede wszystkim kierowcy jadący ulicą Barską.
- Mogłoby się wydawać, że tylko oni. Z naszych obserwacji wynika, że na tym skrzyżowaniu auta mające pierwszeństwo mkną nawet dwukrotnie szybciej ponad dozwoloną prędkość. Właśnie to jest powodem zdarzeń drogowych w tym miejscu. Trzeba pamiętać o maksymie, że cmentarze są pełne kierowców, którzy mieli pierwszeństwo przejazdu.
Rozmawiał: (WCH), "Dziennik Polski" 2007-04-20
Autor: ea