Ach, co to był za grill!
Treść
Imprezy
Były wyścigi w workach z przeszkodami, przeciąganie liny, picie piwa jednym haustem i oczywiście to, co na barbecue party najważniejsze - kiełbski i karkówka. A że pogoda brzydkiego figla nie spłatała, to i zorganizowany przez radę uczelnianą w Feleczynie pierwszy wspólny grill studentów Wyższej Szkoły Biznesu udał się wyśmienicie.
Impreza odbyła się w minioną sobotę. Choć dotarcie do Feleczyna dla nie znającej terenu większości studentów mogło nie być łatwe, organizatorzy uporali się z problemem. Przygotowali mapę, którą każdy dostał na szkolnego maila.
Postarano się też o inne ułatwienia. Ot, choćby takie, że dla tych, którym perspektywa prowadzenia samochodu psuła myśl o dobrej zabawie zorganizowali autokar.
W finale - sobotniego dnia nikt nie żałował. Miejsce na grila było fantastyczne, położone wśród gór i lasów, a w szałasie na polanie, cateringowiec - klub Jazzgot - przygotowywał karczek i kiełbaski.
Na początku było wylegiwanie się na słońcu i gra w piłkę, potem - zawody przygotowane przez organizatorów. W pierwszych - przeciąganiu liny - drugi rok zarządzania nie dał przeciwnikom najmniejszych szans.
Najwięcej jednak emocji wzbudziły wyścigi w workach, które później, z racji tego, że uczestnikom szło za dobrze, zostały wzbogacone o dodatkowe przeszkody. Jedną z nich było wypicie - w połowie drogi - butelki piwa jednym haustem. Trochę kłopotów miały z tym panie, dla których potem skakanie w lini prostej nie było łatwe. Na szczęście - pomimo kilku wywrotek - jedynymi konsekwencjami były plamy z trawy i siniaki.
Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że sukces imprezy zdopingował organizatorów do jej powtórzenia. Kolejne grillowanie w Feleczynie - najprawdopodobniej w czerwcu. (AM), "Dziennik Polski" 2007-04-19
Autor: ea