Adamus tylko towarzysko
Treść
Na stadionie Sandecji pojawił się nieoczekiwanie Ireneusz Adamus, przed kilku laty trener jej piłkarzy, człowiek z sympatią wspominany przez większość sadeckich miłośników futbolu. Wizyta szkoleniowca, sprawującego obecnie funkcję wiceprezesa Górnika Wieliczka, wywołała wśród kibiców zrozumiałe domysły. Tym bardziej, że trener wkroczył na trybunę honorową w towarzystwie prezydenta miasta Ryszarda Nowaka oraz dyrektora Wydziału Kultury i Sportu UM Józefa Kantora. Czyżby kolejna - po Janie Frohlichu - utożsamiana z Sandecją postać miała powrócić do Nowego Sącza? - Nic z tych rzeczy - zapewnia Józef Kantor. - Pan Irek nie kryje, że wiążą go z naszym miastem nadzwyczaj miłe wspomnienia. Ma tutaj rodzinę i kiedy tylko czas mu na to pozwala, odwiedza obiekt im. ojca Augustynka. Przebywa obecnie na wakacjach u siostry nad Jeziorem Rożnowskim. Zatelefonował do mnie w piątek z prośbą o zarezerwowanie mu miejsca na trybunie. Przywitaliśmy go oczywiście z radością. Zapewniam jednak, że nie rozmawialiśmy o jego ewentualnym powrocie do Sandecji. Taka możliwość nie wchodzi, przynajmniej obecnie, w rachubę. Trener Artur Sejud z powodzeniem prowadzi drużynę, osiąga z nią sukcesy i nie ma najmniejszej potrzeby, by zmieniać dotychczasowy stan rzeczy. Przyznaję natomiast, że analizowaliśmy mecz z Resovią. Trener pochlebnie wyrażał się o postawie młodego zespołu, podzielając jednocześnie powszechnie panujący pogląd, że przydałoby się wzmocnienie drugiej linii i pozyskanie napastnika, który potrafiłby "ukąsić" rywali. Po zawodach spędziliśmy kilka miłych godzin na urodzinowym przyjęciu u Wiesława Leśniaka, jednego z klubowych sponsorów, członka Komisji Rewizyjnej. Uczestniczyli w nim również prezes Dunajca Andrzej Danek i działacz Sandecji Witold Wąsik. - Świetnie czuje się w Nowym Sączu, a czas pracy w Sandecji zaliczam do najbardziej udanych okresów w mej praktyce trenerskiej - mówi Ireneusz Adamus. - Nie wykluczam możliwości, że kiedyś do tego klubu jeszcze powrócę. Na razie taka ewentualność nie wchodzi w rachubę, w rozmowie z działaczami nie padły żadne konkrety, co nie oznacza, że niezmiernie cieszę się ze zwycięstw podopiecznych trenera Artura Sejuda i z faktu, że zespół przewodzi w trzecioligowej tabeli. Zaznaczam przy tym, że "na razie" to pojęcie pojemne i bardzo względne. (DW) "Dziennik Polski" 2007-08-17
Autor: wa