Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ale emocje

Treść

STS Wikar Nowy Sącz - Limblach Limanowa 81-73 (18-19, 19-15, 23-18, 21-21)



Sędziowali: Piotr Karp i Grzegorz Przybycień z Gorlic. Widzów: 200.

STS Wikar: Gargula 17 (1x3), Ł. Wańczyk 13 (3x3), Pyla 10, Serek 9, Szary 9, Kuźma 8 (1x3), Ferenc 5, Bodziony 4, Polus 2, Fałowski 2, A. Strzelec 2.

Limblach: Olczyk 24, Wojtas 16, Przyprawa 13, Włodarczyk 8, Hasior 5, Boroński 3, Król 2, Janór 2.

Na długo przed meczem było wiadomo, że na parkiecie będzie iskrzyć. Od początku zawodnicy walczyli o każdą piłkę. Pierwsza kwarta nie dała odpowiedzi, kto będzie lepszy. Żadnej z drużyn nie udawało się wypracować większej przewagi. Kiedy tylko sądeczanie obejmowali prowadzenie, natychmiast do gry włączał się Olczyk, który w pierwszej kwarcie oddał sześć rzutów. Z drugiej strony parkietu prym wodził Łukasz Wańczyk, ale w tym meczu nie był tak skuteczny jak zazwyczaj. Druga kwarta to znacznie uważniejsza gra w obronie i celne rzuty. Po 15 minutach na tablicy widniał wyniki 34-29. Sądeczanie do przerwy nie oddali prowadzenia. Trzecia kwarta to znów bitwa na tablicach i w 44 minucie po trzeciej celnych rzutach Wojtasa i Przyprawy był remis 44-44. Kolejny atak Limblachu i prowadzenie dwoma punktami. W odpowiedzi celny rzut Wańczyka i znów remis. Ale od tego właśnie momentu sądeczanie powoli zaczęli powiększać przewagę. Ostatnia część meczu zaczęła się od wyniku 59-52 dla STS Wikar. Rywale starali się za wszelką cenę odrobić straty. Spowodowało to, że faul gonił faul. Sędziowie dopuścili do zbyt ostrej gry limanowian, na co nerwowo reagowali sądeczanie. Posypały się kary, w tym techniczne oraz czerwona kartka dla Macieja Kuźmy. Ostatnie minuty meczu, to typowe faule taktyczne. Ale tym razem zawodnicy STS Wikar dobrze wykonywali rzuty osobiste. W całym meczu koszykarze z Limanowej faulowali 33 razy, z czego 21 przewinień padło w czwartej kwarcie!

- Było to piąte zwycięstwo z rzędu, ale tylko to cieszy - powiedział trener STS Wikar Dawid Zając. - Sam mecz to po prostu kiepskie granie. Wygraliśmy, bo Limblach wystąpił w osłabieniu. Miałem nadzieję, na lepsza grę po meczu w Kielcach, ale jestem zawiedziony. To, co było naszym atutem, czyli rzuty osobiste i z dystansu, nie zdziałało. Stąd takie nerwy. Było sporo chaosu wynikającego z emocji i różnych dziwnych decyzji sędziego, ale skończyło się dobrze. Teraz przed nami mecz w Gorlicach. W pierwszej rundzie wygraliśmy u siebie różnicą sześciu punktów. Z pewnością i w tym spotkaniu emocji nie zabraknie, ale mam nadzieję, że zagramy zdecydowanie lepiej.

(JEC), "Dziennik Polski" 2007-02-14

Autor: ea