Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Aparat w górach

Treść

Fotografowanie w górach jest dla mnie najlepszym przykładem na konieczność uzyskania pewnego kompromisu między fotografowaniem, a przyjemnością wycieczki. Szczerze powiedziawszy, w samych górach nie ma szczególnej specyfiki wykonywania zdjęć. Natomiast są bardzo poważne kryteria, dotyczące sprzętu. Pal sześć, jeśli chodzi o zdjęcia z prostego szlaku wiodącego dolinką. Gorzej, jeśli wybieramy się w Tatry i to na szlaki trudne, po których poruszanie się wymaga użycia znajdujących się tam łańcuchów. I nie myślę tu już nawet o Orlej Perci, ale nawet na samym Giewoncie nie wszystko jest tak łatwe i proste jak się nam wydaje obserwując pocztówki przedstawiające tą górę. Najważniejszą sprawą jest tutaj waga i rozmiary aparatu. Z własnego doświadczenia, jako fotografa, i z opinii kolegów wspinających się po skałkach, w jaskiniach itp. wiem, że bardzo ciężko jest wypośrodkować między jakością, a wagą. Jako zawodowy fotograf mam ten komfort, że do pracy mam ważący ponad dwa kilogramy sprzęt, ale kiedy idę na wycieczkę w góry, biorę aparat zakupiony do potrzeb prywatnych. Jest on mały, choć nie tak mały jak aparaty wspomnianych kolegów, bowiem ja sobie jeszcze życzyłem, aby mieć możliwość nagrywania krótkich filmików. Niestety, chociaż na pierwszy rzut oka nie ma szczególnych różnic między zdjęciami z jednego i drugiego aparatu, to drodzy Czytelnicy muszą mi w tej chwili uwierzyć na słowo, że takie różnice są. I tutaj już słowa swe kieruję głównie do zapaleńców górskiej fotografii, którzy planują w przyszłości zakup sprzętu fotograficznego i udziały w konkursach poświęconych górom: sprzęt wymagającego fotoamatora musi trochę ważyć. Jeśli zerkniecie do renomowanych magazynów i zobaczycie, czym zdjęcia robią najlepsi, przekonacie się, że dobrze Wam radzę. piotr rayski-pawlik nowysacz@dziennik.krakow.pl "Dziennik Polski" 2007-07-24

Autor: wa