Bandyckie wygłupy
Treść
Ktoś w nocy z soboty na niedzielę zniszczył znaki drogowe od Starego Sącza do Biegonic. Jedne zostały złamane, inne powyginane lub przewrócone. W sumie uszkodzonych zostało 13 takich oznaczeń. - To już kolejny tak duży akt wandalizmu w ciągu ostatnich dwóch miesięcy - mówi Bogdan Stolarczyk z Miejskiego Zarządu Dróg w Nowym Sączu. - Nie tak dawno, też w nocy z soboty na niedzielę, jacyś furiaci zdemolowali znaki przy Nawojowskiej, wcześniej podobny los spotkał oznaczenia przy ulicy Myśliwskiej. To niemal reguła po sobocie. Należy przypuszczać, że są to podpici młodzieńcy, którzy, wracając z imprez, niszczą wszystko po drodze. Tym razem udało się im rozprawić z 13 znakami od Starego Sącza do skrzyżowania Węgierskiej w kierunku Łazów Biegonickich. Wczoraj od rana nasze ekipy remontowały znaki. To niestety spory koszt. Miesięcznie musimy wydać na ten cel kilka tysięcy złotych. Podobny problem ma powiat nowosądecki. - Zawsze w poniedziałek nasłuchuję wiadomości, ile znów trzeba wydać pieniędzy na znaki drogowe zniszczone po sobotniej nawałnicy - dodaje dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Nowym Sączu Adam Czerwiński. - Rocznie na odnowienie znaków lub postawienie nowych potrzeba kilkaset tysięcy złotych. Jeden znak to wydatek rzędu 100-500 zł. Są to pieniądze, które można by było przeznaczyć na inne cele. Taki wandalizm to brak kultury osobistej ludzi. Tak jak nie szanują innych, tak traktują otoczenie. Policja prowadzi za każdym razem postępowanie wyjaśniające, ale rzadko udaje się znaleźć sprawców. (JEC) "Dziennik Polski" 2007-07-03
Autor: wa