Bez wyrzutów sumienia. Rozmowa z Robertem Magierą
Treść
Kiedy Pan przeprosi Piotra Lachowicza za to, że w przeddzień ciszy wyborczej na łamach periodyku "Miasto" podał Pan na jego temat nieprawdziwe informacje, które naruszyły jego dobre imię?
- Nie mam jeszcze w ręku decyzji sądu ani uzasadnienia. W momencie, kiedy zapoznam się z treścią wyroku i uzasadnienia, podejmę decyzję o dalszych krokach w tej sprawie.
- A nie ma Pan wyrzutów sumienia?
- A dlaczego miałbym mieć?
- Bo Pański tekst mógł wpłynąć na wynik wyborów. Sąd przecież uznał, że napisał Pan nieprawdę. Kłamstwo wydrukowane w tygodniku "Miasto", który ukazał się w piątek przed wyborami, czytelnicy mogli uznać za prawdę. Napisał Pan tam, że Piotr Lachowicz czynnie uczestniczył w relegowaniu młodych dyrektorów z Urzędu Miasta. Dyrektorzy zeznali przed sądem, że tak nie było. Sąd kazał Panu publicznie przeprosić Lachowicza. Wyrok utrzymał sąd II instancji.
- Nie mam wyrzutów sumienia. Tekst, który ukazał się w gazecie "Miasto" napisałem z absolutnym przekonaniem, że to prawda. Przed sądem Piotr Lachowicz zdecydował się obalić tylko jeden z pięciu postawionych przeze mnie zarzutów. Więc pozostałe były niekwestionowaną prawdą. Nie zdołałem natomiast udowodnić, że Piotr Lachowicz miał swój udział w nieuzasadnionym zwolnieniu niektórych dyrektorów wydziałów w Urzędzie Miasta, co nie zmienia mojego przeświadczenia, że mógł się temu przeciwstawić, a nie zrobił tego. Reprezentował przecież prezydenta miasta przed Sądem Pracy w procesach wytoczonych przez zwolnionych pracowników Urzędu Miasta.
- Tak czy inaczej przegrał Pan i musi Lachowicza publicznie przeprosić.
- Powtarzam raz jeszcze, ja po prostu nie udowodniłem przed sądem, że napisałem prawdę. Sąd nie podzielił mojego przekonania.
- Sąd uznał, że Pan, publikując nieprawdziwe informacje, naraził na uszczerbek dobre imię kandydata na prezydenta Piotra Lachowicza i to w przeddzień wyborów.
- Sąd nie odnosił się - z tego, co pamiętam - do terminu publikacji. Podkreślam, że nie było moją intencją dezawuowanie Piotra Lachowicza. Mój tekst miał ukazać powody, dla których nie mogłem poprzeć Piotra Lachowicza, a zarazem był apelem do wyborców, by głosowali na Ryszarda Nowaka, bo jestem przekonany, że będzie lepszym prezydentem niż Lachowicz. Znajomi szanują mnie za to, że miałem cywilną odwagę powiedzieć, co myślę.
- Czemu nie zrobił Pan tego np. tydzień wcześniej, tak, żeby Lachowicz mógł zareagować? Tekst ukazał się akurat w przeddzień ciszy wyborczej. Wiedział Pan dobrze, że "Miasto" ukazuje się 24 października.
- Ja ten tekst wysłałem do redakcji tygodnika "Miasto" już w poniedziałek, a więc na tydzień przed wyborami. Bodźcem był dla mnie wyemitowany wcześniej program w TV Kraków. Z powodu przyspieszonego trybu postępowania sądowego nie zdążyłem zebrać wystarczających dowodów, żeby przekonać sąd do swoich racji. Przed sądem po prostu zabrakło mi argumentów, żeby udowodnić, że to, co napisałem, jest prawdą. Rozmawiała: (MONK) , "Dziennik Polski" 2006-12-05
Autor: ea