Boję się, że Dunajec może umrzeć
Treść
Rozmowa z Andrzejem Dańko, wiceprezesem KS Dunajec, od 25 lat związanym z tym klubem - Pół wieku spędziłem w Dunajcu, nigdy jednak perspektywa jego likwidacji nie była taka realna - mówi Andrzej Dańko, sądeckim sympatykom sportu znany pod pseudonimem Suchy. - Pełniłem w klubie wszystkie niemal funkcje: od palacza do wiceprezesa i wiem, że zniknięcie Dunajca ze sportowej mapy miasta byłoby dla wielu ludzi ogromnym ciosem. Dlatego sam zgłosiłem się do "Dziennika Polskiego", by powiedzieć, co o tym wszystkim sądzę. - Domyślam się, że Pańska opinia o budowie na miejscu dzisiejszych stadionów Dunajca i Startu obiektów dla mającego powstać przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej Instytutu Kultury Fizycznej jest - delikatnie mówiąc - negatywna? - Jakżesz mogłoby być inaczej? Rzec mogę, że w Dunajcu mam swój drugi dom, który teraz mają mi rozebrać. - Jest więc Pan przeciwnikiem powstania Instytutu Kultury Fizycznej? Ma się zmarnować obiecywane przez Unię Europejską 6 mln euro, przeznaczonych na budowę hali, pływalni urządzeń lekkoatletycznych? - Chcę bardzo mocno podkreślić, że jestem całym sercem za powołaniem do życia instytutu. Jeśli rzeczywiście miasto ma dostać na budowę obiektów sportowych środki unijne, to nie można ich zmarnotrawić. Zastanawiam się tylko, dlaczego - wybierając miejsce pod przyszłe inwestycje - wybrano właśnie zagospodarowane już przecież tereny przy ulicy Kościuszki. Od wielu dziesiątków lat ulica ta kojarzyła się sądeczanom z zakładem lodziarskim "Lwowianka" oraz stadionami Dunajca i Startu. Istnieją przecież w mieście obszary, gdzie z nieporównywalnie mniejszą szkodą dla już istniejących realności, można budować obiekty dla instytutu. - Które obszary? - Chociażby w Zawadzie, na odcinku nad Kamienicą, między stadionem tamtejszego LKS a centrum Nowego Sącza. Mówi się, że to teren zalewowy i że nie można ustalić prawa jego własności. A ja mówię: częściej zalewane są boiska Startu i Dunajca, niż Zawady. A co do tego prawa własności, to coś mi się tutaj nie podoba. Nie wierzę, by przy odrobinie dobrej woli nie udało się wskazać właściciela gruntu. Trzeba tylko chcieć. A tereny za ogródkami działkowymi w okolicach ulicy Radzieckiej, między wałami przeciwpowodziowymi? Przecież odłogiem leżą tam przeszło 3 hektary pola. Dunajec starał się o ich wydzierżawienie, nie otrzymał jednak od miasta zgody. - Nie przemawia przypadkiem przez Pana partykularyzm? Jest Pan przecież etatowym pracownikiem Dunajca, który - w przypadku likwidacji klubu - straci zatrudnienie... - Oczywiście, że mam wzgląd i na własną skórę. Proszę mi jednak wierzyć, że nie on jest w tym momencie najważniejszy. Jako kierowca z wieloletnią praktyką i nienaganną opinią zawsze znajdę pracę. Ale dlaczego mam jej szukać poza Dunajcem? Mówiłem już, że ten klub to kawał mojego życia. Nie wyobrażam sobie Nowego Sącza bez niego. Spójrzmy prawdzie w oczy: w momencie, kiedy wyburzone zostaną hala, trybuny, a boisko zaorane, 62-letni Dunajec umrze śmiercią naturalną. Wierzy pan, że kibice zechcą dojeżdżać na mecze na przykład do Zawady? A co stanie się z setkami dzieciaków, dla których treningi w prowadzonych przez klub szkółkach piłkarskich są jedynym sposobem na pożyteczne wykorzystanie wolnego od nauki czasu. Ilu rodziców będzie stać na dowożenie swych pociech na boiska poza miastem? Pomysłodawcy likwidacji obiektów przy ulicy Kościuszki zapewniają, że Dunajec i Start będą kontynuować swoją działalność jako Akademickie Zespoły Sportowe i że trenerzy znajdą w nich zatrudnienie. Moje pytanie brzmi: jak długo władze uczelni zechcą finansować drużyny, występujące w klasach regionalnych? Komu potrzebni będą szkoleniowcy, którzy nie będą mieli kogo trenować? Bardzo chciałbym się mylić, ale obawiam się, że z odciętych od stałego kontaktu ze sportem dzieciaków wyrosną, mówiąc wprost, chuligani. Czy o to nam chodzi? Pomijam już fakt, że w zajęciach piłkarskich grup młodzieżowych uczestniczy wielu naprawdę utalentowanych chłopców, a drużyny Dunajca odnoszą stałe sukcesy w turniejach ogólnopolskich, a nawet zagranicznych. - Prezydent Nowego Sącza Ryszard Nowak zapewnia, że nie pozostawi zarówno Dunajca, jak i Startu na łaskę lub niełaskę losu... - Oby tak się stało. Nie tak dawno temu, kiedy pan prezydent był jeszcze członkiem zarządu miasta, wizytował nasze obiekty, wykazując szczerą troskę o przyszłość klubu. Widać było, że dobro Dunajca naprawdę leży mu na sercu. Dlatego podczas wyborów samorządowych, nie tylko ja, ale cała rodzina Dańków, wszyscy krewni - w sumie ponad 40 osób - za moja namową oddaliśmy głosy właśnie na Ryszarda Nowaka. Trudno policzyć, jak wielu innych ludzi związanych z klubem skłoniłem do głosowania na pana Nowaka. Ucieszyłem się więc, kiedy został wybrany prezydentem. Pomyślałem sobie wówczas, że Dunajca krzywda nie spotka. Teraz jestem smutny, bo dowiaduję się, że prezydent przekonywać będzie radnych do podjęcia uchwały o niweczeniu trwałego dorobku naszych dziadków i ojców. Mam nadzieję, że się jednak jeszcze namyśli, że poszuka rozwiązania, które usatysfakcjonuje obydwie strony, zarówno kluby, jak i miasto. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Szansy na budowę obiektów Instytutu Kultury Fizycznej bez nadwerężania własnego budżetu nie powinno się zmarnować, ale szansy na wychowywanie uczciwych ludzi i tradycji burzyć po prostu nie wolno. Rozmawiał Daniel Weimer Drzewa - pomniki przyrody - Na terenie wzdłuż ulicy Kościuszki, na wysokości obiektów Dunajca i Startu oraz wzdłuż wału powodziowego rośnie około stu drzew, objętych konserwatorską ochroną przyrody jako pomniki przyrody - mówi Małgorzata Mordarska Duda, kierownik Placówki Zamiejscowej Urzędu Wojewódzkiego, zarazem kierownik Wydziału Środowiska i Rolnictwa Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego Oddziału Zamiejscowego w Nowym Sączu, której dwaj synowie - bliźniaki od 9 lat trenują w sekcji piłki nożnej KS Dunajec. - Pewien dąb rozlokował się nawet w narożniku stadionu Dunajca. Na wykarczowanie choćby jednego z tych drzew wymagana jest zgoda wojewody małopolskiego. Poza tym obszar, gdzie znajdują się stadiony, jest terenem zalewowym, chronionym przez wał ochronny. Na odcinku 50 metrów od stopy tego wału obowiązuje strefa, której nie wolno zabudowywać. Warto przy tym podkreślić, że rozlewisko dolnego Dunajca objęty jest programem ochronnym "Natura 2000", będąc jednocześnie ważnym ciągiem ekologicznym o znaczeniu europejskim. Właśnie w bezpośrednim sąsiedztwie tego obszaru rozłożone są obydwa stadiony. (dw) "Dziennik Polski" 2007-08-30
Autor: wa