Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Co dalej Beskidzie?

Treść

Niedzielna porażka drużyny AZS Beskid z Lisem Kościerzyna w I lidze kobiet przybliża sądeczanki do spadku w tabeli. W pierwszej połowie na 25 oddanych przez sądeczanki rzutów, tylko cztery były trafione.



- To był w zasadzie mecz o wszystko - mówi trener drużyny AZS Beskid Nowy Sącz Jacek Beskid. - Kiedy wczoraj jeszcze raz obejrzałem na wideo mecz, to naprawdę nie mogę uwierzyć, że zespół tak zagrał. Normalny poziom wykazały tylko Agnieszka Sieja oraz Magda Nosal. Pozostałe zawodniczki bardzo się starały, ale nic nie wychodziło. Kiedy jeden, drugi, trzeci strzał nie wchodzi do bramki, to przychodzi zwątpienie.

- Może świadomość tego, że jest to mecz, być może decydujący o utrzymaniu w I lidze, sparaliżowała zawodniczki?

- Na pewno jakieś większe nerwy były. Ale przecież w większości to są ograne w lidze piłkarki. Muszę powiedzieć, że wyjątkowo nie szło. Nawet po przerwie, mimo że było lepiej, też skuteczność była słaba. Momentami to wglądało tak, jakby coś sprzysięgło się przeciwko nam.

- Co dalej?

- Do końca sezonu zostały jeszcze trzy kolejki. W sobotę jedziemy do Lublina. Jeśli udałoby się wygrać, to wtedy trzy zespoły będą miały po 7 punktów. A że my mamy najlepszy bilans bramkowy, to byłaby szansa na utrzymanie. Oczywiście pod warunkiem, że spadają tylko dwa zespoły. Na zakończenie ligi jedziemy do Wrocławia. Cóż, będziemy walczyć do końca. Niestety zgubiliśmy tyle punktów po drodze, że dzisiaj trudno jest o uśmiech.
(JEC) , "Dziennik Polski" 2007-04-17

Autor: ea