Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Co w końcu będziemy budować?

Treść

Zmniejszenie unijnych pieniędzy na drogi w Małopolsce wymusza wybór najważniejszych zadań.

Samorządy sądeckie muszą się dogadać w kwestii wyboru najważniejszych zadań drogowych dla regionu i podjąć starania o zdobycie środków. Małopolska otrzyma trzykrotnie mniej pieniędzy z Unii Europejskiej w porównaniu z tak zwaną ścianą wschodnią. Trzeba więc mądrze ustalić co najpierw budować.



Nie będzie zapowiadanej szumnie już od co najmniej dwóch lat lawiny unijnych pieniędzy na zadania drogowe. Ostatecznie Małopolska dostanie na to 232 mln euro, co - jak wylicza starosta nowosądecki Jan Golonka - oznacza milion euro średnio na jeden samorząd na siedem najbliższych lat.

Liczba "dużo"

- Naszą ulubioną liczbą jest dużo - stwierdził wczoraj na spotkaniu w starostwie nowosądeckim wicemarszałek Leszek Zegzda - i zawsze chcielibyśmy więcej niż mamy. Mówi się, że Małopolskę oskubano z unijnych pieniędzy, gdy chodzi o drogi, ale zwracam uwagę, że proporcjonalnie dużo więcej środków przyznano nam na rozwój gospodarczy, oświatę, pomoc społeczną.

Towarzyszący mu wicemarszałek Roman Ciepiela oznajmił na pociechę, że w marcu przyszłego roku samorządowcy sądeccy będą przecinać wstęgę na ukończonej obwodnicy Starego Sącza, bo do tego czasu musi być ukończona. Takie są kontraktowane terminy, chyba, żeby przyszła zima stulecia i pokrzyżowała plany.

Niewykorzystane miliardy na drogi

Plany drogowe właśnie zajęły wczoraj lwią część spotkania samorządowców miejskich i powiatowych z marszałkami.

Wicemarszałek Ciepiela zapewnił, że wspomniana kwota 232 mln euro jest już zagwarantowana i nie ma mowy, by uszczknąć z niej choćby grosz na inwestycje związane z infrastrukturą Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku.

- Część z tych pieniędzy zostanie przeznaczona na drogi wojewódzkie - powiedział Roman Ciepiela - część na powiatowe i gminne. Jednak wybór, co jest najpilniejsze, należy do samorządów lokalnych.

Wicemarszałek zwrócił uwagę, że inwestor rządowy, a więc Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma z ubiegłego roku niewykorzystane miliardy złotych na budowę dróg i że - niezależnie od wpływu środków pozakrajowych - coś w całym systemie finansowania szwankuje. Jednym pieniądze zostają, inni - mowa tu o powiatach - cierpią stale na brak pieniędzy na drogi.

Zapalny problem

Problem podziałał wczoraj w Nowym Sączu jak zapalnik. Jeden po drugim zabierali w tej sprawie głos starosta Golonka, prezydent Nowego Sącza Ryszard Nowak, sekretarz powiatu i wiceprzewodniczący Sejmiku Witold Kozłowski, członek zarządu powiatu Józef Zygmunt.

Z ich wypowiedzi wyniknęła jedna smutna prawda, że trzeba uwspółcześnić podpisane w 2001 roku w Starym Sączu porozumienie samorządowe dotyczące inwestycji drogowych, bo tak naprawdę nie wiadomo dziś, na co stawiać i jakie zadania forsować. Jedyną pociechą jest obwodnica Starego Sącza z mostem w okolicach Brzeznej i w ślad za nią projektowany objazd Podegrodzia i Stadeł. Nad resztą jest znak zapytania. Po przejęciu kawałka drogi z Krzyżówki do przejścia granicznego w Muszynce, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapowiedziała, że w najbliższym czasie nie przewiduje modernizacji tego odcinka i budowy transportowego przejścia granicznego. Tymczasem cały pomysł oddania tej trasy przez starostwo rządowemu właścicielowi opierał się na nadziei, że nowy, bogatszy właściciel ruszy szybko z robotą.

Mosty i obwodnice

Załamanie nastąpiło na miejskim froncie robót w Nowym Sączu. Nie ma pieniędzy na sfinansowanie podszykowanej dokumentacyjnie obwodnicy północnej z Zabełcza przez tory kolejowe i Dunajec na stronę Chełmca. Skoro miasto nie ma pieniędzy na swoją część, GDDKiA nie kwapi się rozpoczynać robót na terenie Chełmca. Listę zadań powiększył ostatnio pomysł drugiego mostu w okolicach sądeckiego zamku, ale to na razie tylko pobożne życzenie, podobnie jak zapowiadana od dawna obwodnica południowa od Zawady na Biegonice. Można by było jeszcze długo wodzić palcem po mapie i wymyślać kolejne skróty drogowe i obwodnice. Może o nich długo mówić na przykład Witold Kozłowski.

Mnogie pomysły

Namnożyło się ostatnio różnych projektów. Odżył pomysł szybkiej kolei przez Piekiełko do krakowskiego Podłęża, choć mało kto daje jej szansę realizacji w wymiarze regionalnym.

- To może się udać, ale w jakimś projekcie europejskim - zauważył Leszek Zegzda.

Stary Sącz przy wstrzemięźliwym poparciu Nowego Sącza i kilku gmin usiłuje wepchnąć w Małopolski Program Operacyjny lotnisko w okolicach Dunajca i Popradu.

- Oczywiście o duże regionalne zadania trzeba walczyć, ale nie traćmy z oczu robót niewielkich, które krok po kroku poprawią dostępność Sądecczyzny dla reszty kraju - mówił Ryszard Nowak. Przyznał, że Nowy Sącz postawiony pod murem może być zmuszony do wzięcia komercyjnych kredytów na budowę swoich odcinków dróg. Od podpisania listu intencyjnego do oddania obwodnicy Starego Sącza minie siedem lat. To dla użytkowników szmat czasu.

- Ludzie chcieliby wiedzieć, co zmieni się za rok czy dwa, a nie za piętnaście lat - wtórował mu Józef Zygmunt.

Stanęło na tym, że samorządowcy spróbują ustalić, co z tego wszystkiego wybrać do roboty i rozpocząć konkretną walkę o pieniądze.

(WCH) , "Dziennik Polski" 2007-05-08

Autor: ea