Czeka mnie wielka walka
Treść
Rozmowa z Ryszardem Nowakiem, zwycięzcą wyborów prezydenckich w Nowym Sączu
- Na początek gratulacje dla nowego prezydenta Nowego Sącza. Uzyskał Pan o 47 głosów więcej niż konkurent, to zwycięstwo o włos. Jak Pan przyjął ten wynik?
- Bez emocji. Udało mi się przez ostatnie lata wypracować taki sposób funkcjonowania, który daje mi wytrzymałość na stresujące momenty.
- Podziwiam. W wieczór wyborczy wyniki zmieniały się z minuty na minutę. Raz Pan był górą, drugim razem Lachowicz. Nie można było do końca przewidzieć kto wygra.
- Mnie udało się zachować spokój do końca. Oczywiście cieszę się, że wygrałem. Bo walka była trudna i wyrównana. Ale to ja ją wygrałem. Rok temu w wyborach parlamentarnych przegrałem 160 głosami. Teraz wygrałem 47 głosami.
- Komitet Wyborczy Piotra Lachowicza rozważa złożenie protestu wyborczego. Chcą ponownego przyjrzenia się głosom nieważnym. Nie obawia się Pan np. unieważnienia wyborów?
- Każdemu komitetowi wolno zgłaszać protesty. W komisjach wyborczych byli mężowie zaufania każdego z kandydatów. Mogli protestować, jeśli dostrzegli nieprawidłowości. Tymczasem podpisali protokoły, a więc chyba wszystko było w porządku? Zresztą 47 głosów to nie jest jakaś drastycznie niewielka różnica, przecież zdarzały się przypadki przewagi jednego głosu.
- Komitet Wyborczy Lachowicza skierował w zeszły czwartek do prokuratury doniesienie na Pana, są podejrzenia o nieprawidłowości przy wyborach parlamentarnych. O co chodzi?
- Sam jestem ciekaw. Nic o tym nie wiem. Państwu chyba też nie udało się dowiedzieć? Pewnie dostanę wezwanie do prokuratury i tam się dowiem. Zapewniam jednak, że tej sprawy tak nie zostawię.
- Co ma Pan na myśli?
- Zamierzam bronić swojego dobrego imienia przed sądem. Wytoczę sprawę z powództwa cywilnego w sprawie naruszenia moich dóbr osobistych. Poseł Czerwiński podał do mediów informację o doniesieniu do prokuratury w ostatnim dniu kampanii wyborczej. To ewidentne działanie na moją niekorzyść. Nawet jeśli prokuratura uzna, że nie ma podstaw do wdrożenia śledztwa, to chwilę przed wyborami ucierpiał mój wizerunek.
- Komitet Lachowicza zarzuca Panu z kolei, że w sobotę dystrybuowano "Miasto", periodyk m.in. z pańską reklamą wyborczą i materiałami przedstawiającymi w złym świetle ich kandydata. Co Pan na to?
- Nie ja jestem dystrybutorem tej gazety, więc to pytanie nie do mnie. Ale nie sądzę by to pismo było kolportowane w sobotę. Przecież była cisza wyborcza. Każdy wie, że jeśli dystrybuuje się takie materiały podczas ciszy wyborczej łamie się prawo. Zresztą, jeśli już o tym mowa, to konkurencyjny komitet wyborczy niszczył moje materiały wyborcze. Mój sztab wystąpił do komendanta Straży Miejskiej o zabezpieczenie dowodów w postaci taśm z kamer monitorujących miasto. Prawdopodobnie osoby, które zalepiały moje plakaty zostały sfilmowane. Mój sztab poinformował o zdarzeniu policję. Jeśli na taśmach będą dowody, będzie sprawa karna. Były też przykłady kradzieży moich materiałów wyborczych, zniknęło kilkadziesiąt tablic i koziołków. Mój sztab również tę sprawę wyjaśnia.
- A Pan jako prezydent elekt czym się teraz zajmuje?
- Miałem dziś spotkanie z klubem radnych PiS. Udzielam wywiadów i mam nadzieję odpocząć, nabrać się przed czekającą mnie walką.
- Jaką walką?
- Walką o Nowy Sącz. W tym mieście wiele trzeba zmienić. Tak jak zapowiadałem podczas kampanii wyborczej - zmienię wizerunek miasta na lepszy. Mam zamiar się tym zająć zaraz po objęciu stanowiska.
- A co będzie z Piotrem Lachowiczem? Jest radnym, odejdzie z funkcji sekretarza miasta. Będzie musiał szukać pracy, czy zaproponuje mu Pan jakieś zajęcie w Urzędzie Miasta?
- Najpierw musimy ochłonąć po tych wyborach. A potem zobaczymy.
- Czy zgodnie z wypowiedzią w wywiadzie udzielonym "Dziennikowi Polskiemu" zaprosi Pan konkurenta na piwo po wyborach?
- Czemu nie. Jeśli przyjmie zaproszenie.
- A czy Piotr Lachowicz dzwonił już do Pana z gratulacjami?
- Jeszcze nie...
Rozmawiała Monika Kowalczyk , "Dziennik Polski" 2006-11-28
Autor: ea