Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Członek na członka

Treść

Agitacja wyborcza w spółdzielni "Grodzkiej"

Do książeczek mieszkaniowych wręczanych członkom Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Nowym Sączu dołączane są listy nazwisk kandydatów do Rady Miasta. Oburzonym tą agitacją szef Rady Nadzorczej spółdzielni odpowiada, że jest to poparcie dla członków "Grodzkiej", którego domagali się sami mieszkańcy bloków.

Ulotka zaczyna się od hasła: "Chcesz poprawić Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej los oddaj na nią głos". Dalej czytamy między innymi:

"Nasza spółdzielnia i jej mieszkańcy zostali zepchnięci do swoistego getta, pozostawieni z problemami sami sobie. A warto wiedzieć, że Nowy Sącz żyje nie tylko z podatków naszych spółdzielców, ale także codziennie niemal wpływają duże pieniądze od naszych lokatorów do firm komunalnych takich jak MPEC, Sądeckie Wodociągi i innych. Kolejne władze samorządowe rzadko zajmowały się naszymi problemami, a już trudno nam wytłumaczyć, że radni, podejmując decyzję o podwyżkach cen wody czy odrzucając korzystne dla nas rozwiązanie problemu śmieci, nie raczyli nawet zasiąść do wspólnego negocjacyjnego stołu. Wiele ważnych decyzji władza samorządowa podejmowała za naszymi plecami. Naszym wspólnym interesem jest tą sytuację zmienić po tych wyborach do Rady Miasta. Dlatego apelujemy do mieszkańców zamieszkałych na osiedlach mieszkaniowych, by podejmując decyzję na kogo głosować, w pierwszej kolejności przyjrzeli się kandydatom, naszym spółdzielcom".

Pod tekstem tej treści figurują listy nazwisk osób z komitetami wyborczymi, z których startują, różne w zależności od osiedli. I tak lista z ZAB nr 1 ma 6 nazwisk, ZAB nr 2 - 5, ZAB nr 3 - 23, ZAB nr 4 w Starym Sączu - 7, ZAB nr 5 - 12. W sumie ta swoista agitacja wyborcza dotyczy 50 kandydatów do Rady Miejskiej.

Ten nieoczekiwany apel o poparcie zaskoczył wielu rywalizujących ze sobą chętnych do Rady. Do redakcji "Dziennika Nowosądeckiego" przeniesiono nam apel podpisany przez przewodniczącego Rady Nadzorczej Bogusława Budzyńskiego w jej imieniu.

- Ten apel, to spełnienie postulatu przedstawicieli członków, najwyższego organu spółdzielczego - powiedział nam Bogusław Budzyński. - Nie interesuje nas, kto z jakiego komitetu startuje. Istotą apelu jest, by członkowie spółdzielni w pierwszej kolejności zastanowili się nad poparciem członków "Grodzkiej". Odebraliśmy wiele złośliwych telefonów. To jest uprawniona ocena ludzi. Natomiast mamy prawo jako spółdzielcy w ten sposób postawić interesy naszych mieszkańców. Byliśmy atakowani cztery lata temu za bierność podczas wyborów i niewykorzystanie szansy. Teraz to robimy. Zwracam uwagę, że nie wychodzimy z poparciem poza spółdzielnię na miasto i że nie interesują nas wybory prezydenta. Nam chodzi o własne aktywne przedstawicielstwo w radzie, bo jesteśmy ważną częścią społeczności miasta. Koszt tego apelu to zaledwie 200 zł, bo i na ten temat nas rozpytywano.

- Szkoda, że nie powstał komitet wyborczy spółdzielców zauważył jeden z lokatorów, który nas poinformował o agitacji. - Są na listach osoby, o których wiadomo, że nie zawsze byli za jednością i rozwojem "Grodzkiej".

WOJCIECH CHMURA, "Dziennik Polski" 2006-10-30

Autor: ea