Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Dawno tak nie harowałem

Treść

Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio tak ostro trenowałem - przyznaje Janusz Świerad, jeden z najbardziej doświadczonych i utytułowanych piłkarzy Sandecji. - W drużynie pełnię niby funkcję asystenta trenera Bogusława Szczeciny, ale zasuwam na równi z osiemnastolatkami. Po zajęciach czuję wszystkie kości, wszystkie mięśnie. To dobrze: efekt tej pracy powinien być widoczny na boisku.

Popularny Dino przyznaje, że oceniać metody szkoleniowe trenera zwykł po rozegraniu pierwszych spotkań o ligowe punkty. Uważa jednak, że w podobny styl przygotowań do sezonu preferował Ireneusz Adamus, a pod jego wodzą Sandecja spisywała się całkiem dobrze.

- Z niejednego piłkarskiego pieca chleba kosztowałem (Świerad był piłkarzem m.in. pierwszoligowych ekip Igloopolu Dębica, Zagłębia Lubin i Wisły Kraków - przyp. d.w.) i zdążyłem napatrzyć się na młodych, obiecujących zawodników - kontynuuje 37-letni kapitan zespołu MKS. - Z czystym sumieniem mogę więc stwierdzić, że wśród ćwiczących graczy znajduje się kilku bystrzaków, którzy mają "papiery na granie". Podpisuję się pod stwierdzeniem trenera Szczeciny, że Sandecja nie będzie w nich karierach ostatnim przystankiem.

- Ciężki trening? Na razie to wakacje - śmieje się Bogusław Szczecina. - A tak poważnie, to rzeczywiście ćwiczymy bardzo rzetelnie, w spokoju, starając się nie tracić ani jednego dnia. Nie dojdzie niestety do skutku planowany na sobotę sparing z Dunajcem. Okazało się, że spora grupa zawodników z tego klubu wybiera się do Zakopanego "na Małysza", inni mają zajęcia na studiach. Prezes Andrzej Danek poinformował mnie więc, że nie jest w stanie zmontować odpowiednio silnej drużyny. W tej sytuacji ograniczymy się do wewnętrznej gierki, która rozpocznie się właśnie w sobotę o godz. 11 na stadionie przy ul. Kilińskiego.

(DW), "Dziennik Polski" 2007-01-19


Autor: ea