Depresja - to choroba
Treść
Rozmowa z Pawłem Sową, ordynatorem oddziału psychiatrycznego szpitala w Nowym Sączu oraz Witoldem Masiakiem, psychologiem klinicznym i psychoterapeutą z Poradni Zdrowia Psychicznego w Nowym Sączu
Wczoraj obchodzony był Dzień Walki z Depresją. W XXI w. można spotkać się jeszcze z opiniami, że depresja nie jest chorobą. Jaki jest Pana pogląd na ten temat?
P.S.: Lekarze stwierdzają depresję u coraz szerszej rzeszy ludzkiej populacji. Jest to jedna z najczęstszych chorób cywilizacyjnych. Dość powiedzieć, że w ciągu ostatnich 15 lat ilość chorych na nią zwiększyła się w Europie o blisko jedną trzecią. W Polsce odsetek ten jest nawet większy. Związane jest to z wieloma różnorodnymi czynnikami. Badania socjologiczne dowodzą, że w Polsce decydujący wpływ na ten stan rzeczy miały zachodzące przemiany ustrojowe i pogarszająca się sytuacja ekonomiczna, które spowodowały, że wiele ludzi nie potrafiło odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Generuje to za sobą lęki, stany zagrożenia. Czynniki te mają zaś istotny wpływ na częstsze występowanie zaburzeń o charakterze depresyjnym.
Osoby z objawami depresyjnymi, które zgłaszają się do lekarzy specjalistów po pomoc - to z pewnością zaledwie odsetek chorujących.
P.S.: Jak najbardziej. Z danych statystycznych wynika, że w naszym kraju blisko połowa pacjentów z objawami depresji nie zgłasza się w ogóle do lekarzy. Część przychodzi do lekarzy pierwszego kontaktu, a zaledwie ok. 10 proc. udaje się po pomoc do lekarza psychiatry. Warto jednak podkreślić, że świadomość społeczna konieczności fachowego leczenia schorzeń depresyjnych jest coraz większa. Wynika to m.in. z tego, że ludzie coraz częściej rozmawiają o tym problemie.
Jak rozpoznać depresję?
P.S.: Nie jest to rzecz trudna. Wizualnie taki człowiek ma zszarzałą twarz, przygarbioną sylwetkę. Staje się apatyczny, bezwolny, zaczyna nie widzieć sensu życia. Jego postrzeganie rzeczywistości jest bardzo pesymistyczne. Nie daje sobie rady z obowiązkami w pracy, w domu, izoluje się, jest niepewny, wylękniony. Proste rzeczy, z którymi w przeszłości dawał sobie radę, urastają do rangi problemu. Występują zaburzenia rytmu dobowego, łaknienia, przede wszystkim zaś bezsenność. Chorzy zaczynają bilansować swoje dokonania życiowe, najczęściej negatywnie. W miarę nasilania się objawów mogą pojawiać się u nich myśli samobójcze. Skrajnymi przypadkami są zaś tzw. "samobójstwa rozszerzone", w których chory postanawia skończyć nie tylko z sobą, ale także ze swoimi najbliższymi, gdyż nie widzi dla nich ratunku.
Skomplikowany jest też chyba proces leczenia?
P.S.: Nieleczona depresja może trwać i kilka miesięcy. Może ustąpić, ale może też przejść w formę chroniczną. Lekarz, do którego zgłosi się pacjent ma możliwość zastosowania wobec niego bądź to farmakoterapii, bądź psychoterapii. Zależy to od stanu zaawansowania choroby, podatności pacjenta na leczenie. Wbrew pozorom, leczenie chorego na depresję nie jest specjalnie skomplikowane. Przy dobrym kierowaniu, właściwym ordynowaniu leków i psychoterapii postępy w powrocie do zdrowia są widoczne szybko. Poprawa występuje zwykle między trzecim a ósmym tygodniem zażywania leków, zaś pełnej remisji można spodziewać się po dwóch, trzech miesiącach. Leczenie podtrzymujące kontynuujemy zwykle do sześciu miesięcy, by zminimalizować ryzyko nawrotu dolegliwości w przyszłości.
Czy mieszkańcy Sądecczyzny są bardziej podatni ten rodzaj choroby, niż gdzie indziej w Polsce?
P.S: Szczegółowych danych na ten temat brak. Sądzimy jednak, że skala występowania tej choroby jest podobna do średniej ogólnopolskiej. Niepokoi nas jednak coś innego. Na Sądecczyźnie brakuje bowiem kadry lekarskiej - psychiatrów i psychologów leczących tego typu schorzenia w lecznictwie otwartym. Nie zawsze też do specjalistów z tego zakresu spływają informacje o zaawansowanych przypadkach tej choroby. Kiedyś skutecznie czuwały nad tym pielęgniarki środowiskowe. Teraz problem ten pozostawiono niejako na uboczu. Szacuje się, że do lekarzy psychiatrów i psychologów specjalizujących się w tej dziedzinie trafia ledwie co 10 człowiek cierpiący na depresję. Część tych schorzeń wygasza się samoistnie, ale część pozostawia w psychice głęboki ślad, nieraz trudny do zlikwidowania później. Pocieszającym jest fakt, że coraz więcej osób zgłasza się dobrowolnie do nas, do poradni zdrowia psychicznego na leczenie i dobrze współpracują z lekarzami i psychologami. Problem ten przestaje być kwestią wstydliwą, tematem tabu. To pozytywny objaw, bo dobrze leczona depresja mija z czasem bez śladu.. Cieszy również i to, że osoby, mające depresję za sobą mówią otwarcie, że tą chorobę można wyleczyć. Są one żywym tego przykładem.
U kogo depresja jest bardziej groźna - u dorosłych, czy też u młodzieży?
W.M.: Choroby nie można lekceważyć zarówno w wieku młodzieńczym, ponieważ w tej grupie społecznej notowany jest duży wskaźnik samobójstw lub innych zachowań, nieprzewidywalnych dla najbliższego otoczenia. Schorzenie to jest bowiem często skrywane. Może być też maskowane innymi zachowaniami. U dorosłych depresja objawia się najczęściej między 40, a 55 rokiem życia. Także i w tej grupie odnotowuje się duży wskaźnik samobójstw. Osoby, które nie trafiają do lekarzy, mogą sięgać po środki psychoaktywne lub np po alkohol. Depresja i alkohol stanowią często swoiste sprzężenie zwrotne.
Pozostaje więc chyba tylko jeden apel. Nie należy wstydzić się swojej choroby i jak najszybciej trzeba zgłosić się do lekarza...
P.S.:Zdecydowanie tak. Może to być lekarz pierwszego kontaktu, lub też psychiatra, do którego nie trzeba mieć skierowania. Trzeba wyjść z założenia, że depresja jest chorobą, ale można ją z powodzeniem leczyć. Lekarze dysponują obecnie praktycznie całą gamą leków antydepresyjnych, które dostępne są na świecie.
Rozmawiała Iga Michalec > warto wiedzieć
W Polsce rusza kampania społeczna Forum przeciw depresji zorganizowana przez firmę Servier Polska przy współpracy z Fundacją Itaka. Ma ona przede wszystkim na celu uświadomienie społeczeństwu, że choroba ta nie jest stanem, który samoistnie mija, ale przypadłością, którą należy leczyć.
Problem zaś jest poważny. W Polsce na tę chorobę cierpi szacunkowo około 1,5 mln. osób. Częściej zapadają na nią kobiety - choruje jedna na pięć. U mężczyzn ta proporcja jest mniejsza - wynosi w przybliżeniu jeden do dziesięciu. Zdecydowanie ponad połowa chorych na depresję nie korzysta z pomocy lekarskiej.
Szczegółowe informacje o tej akcji znajdują się na stronie internetowej www.forumprzeciwdepresji.pl
Autor: ea