Domagam się upublicznienia treści moich donosów
Treść
W "Dzienniku Nowosądeckim" z dnia 9.03.2007 r. ukazał się artykuł Andrzeja Szkaradka pt. "Dla ludzkiej przyzwoitości", w którym opisuje o tym, co znalazł w dokumentach IPN. Między innymi jest w nim umieszczone moje nazwisko jako TW "Roman" i jego dziwne przemyślenia na mój temat. Cytuję: "Z Romanem było trochę inaczej, kiedy dziś to analizuję, to nie jestem już specjalnie zdziwiony. W czasach nielegalnej działalności związkowej ciągle miał do mnie o coś pretensje, ciągle prowokował do kłótni, to musiało być przez kogoś inspirowane i czemuś służyć". Jestem zbulwersowany jego treścią, bo zawsze myślałem i myślę samodzielnie oraz działałem i działam samodzielnie.
Mieliśmy różne zdania na temat priorytetów w działalności związkowej. Dla mnie ważne było działanie na rzecz obrony pracowników i solidaryzowanie się z innymi zakładami pracy, które były za słabe, by wywalczyć lepsze prawa pracownicze - a on np., mimo uchwały wszystkich zakładów pracy o odwołanie, wolał popierać wojewódzkiego komendanta policji Z. Wereszkę, który później zamordował żonę, po czym popełnił samobójstwo. Jeśli już mowa o "ludzkiej przyzwoitości", to publicznie zadam kilka pytań koledze Szkaradkowi i oczekuję publicznej odpowiedzi.
1. Domagam się upublicznienia treści tych rzekomych moich donosów, a nie domysłów i analiz, niech społeczeństwo pozna konkrety, przecież jak sam twierdzi, ludzie mają prawo wiedzieć prawdę.
2. Czym się kierował kolega Szkaradek, kiedy chciano zlikwidować Herb Miasta Nowego Sącza - świętą Małgorzatę?
Większość działaczy zdecydowała i podjęła się zbierania podpisów pod sprzeciwem usunięcia herbu, on oświadczył, że "duperelami" nie będzie się zajmował. Zebrane podpisy zaniesione przeze mnie i panią Alicję Derkowską na sesję Rady Miasta przyczyniło się do pozostawienia herbu.
3. Czy chociaż raz kolega Szkaradek odważył się uczestniczyć w marszach sprzeciwu wobec władzy organizowanych przez zakłady pracy i sądeczan oraz protestach poparcia m.in. służby zdrowia.
4. Dlaczego kolega Szkaradek nie poparł i nie przyłączył się do sierpniowego i wrześniowego strajku WPK, kiedy między naszymi zakładami był tylko płot. Przyłączyli się za to pracownicy PKS i ZNTK. Do ilu zakładów został on poproszony o pomoc w tworzeniu struktur związkowych "Solidarności" i rozładowywania konfliktów?
5. Dlaczego na zdjęciu (archiwalnym) umieszczonym w jego artykule, nie można doszukać się twarzy kolegi Szkaradka - to też było za duże ryzyko?
6. Skoro tak dokładnie analizuje postawy kolegów z tamtych czasów, może powinien dokonać oceny postaw swoich najbliższych i odpowiedzieć publicznie na pytanie - kto "sypał" (w czasie konfrontacji) piszących ulotki?
7. Jak to się stało, że to właśnie kolega Szkaradek już w sierpniu 2005 r. opublikował w "Gazecie Krakowskiej", a potem w książkowym wydaniu "Kalendarium Solidarności Małopolskiej 1980 - 2005", że TW "Roman" to Bronisław Gibadło, który razem z nim działał w Zarządzie Regionu "S", a teraz go pominął. Dlaczego? Czy jest możliwe, żeby w tej samej Komendzie Wojewódzkiej SB, dwie różne osoby miały ten sam pseudonim?
8. Co zrobił pozytywnego dla Nowego Sącza i Sądecczyzny, będąc posłem tej ziemi z ramienia AWS i będąc rzekomo czwartą osobą w państwie, poza aprobatą likwidacji województwa, przez co upadło kilka zakładów pracy. Dlaczego kolega Szkaradek, który otrzymał już 02.10.1990 roku pełnomocnictwo Komisji Nadzwyczajnej Sejmu do zbadania działalności MSW w sprawie śmierci Zbyszka Szkarłata, Kuliga i mojego uprowadzenia i pobicia przez SB, kiedy AWS miało absolutną władzę, nie wyjaśnił tych spraw tylko teraz narzeka?
Kompromitacja AWS i zaprzepaszczenie dorobku "Solidarności" skutkowała przegraną w następnych wyborach. Kierując się przysłowiem, że "w swoje gniazdo nie powinno się robić" z głębokim bólem zadaje te kilka pytań, chociaż nasuwa się ich o wiele więcej. Widząc, jak pomija się rzeszę ludzi, która w różny sposób przyczyniła się do zmian i odzyskania Wolnej Polski i była w różnym stopniu represjonowana, kolega Szkaradek kreuje siebie jako najbardziej poszkodowaną, budzi obrzydzenie.
Kiedy podjąłem się organizacji strajku i walki o Wolną Polskę robiłem to dla ludzi, a nie dla poklasku, byłem świadomy konsekwencji od strony ówczesnych władz. Przykre jest, że jeśli nie ma się osiągnięć, które można by pokazać ludziom, to gra się na ich uczuciach, publikując dokumenty "wytworzone" przez SB, w wielu przypadkach krzywdzących działaczy, którzy walczyli o Wolną Polskę.
Na szczęście społeczeństwo potrafi ocenić działalność ludzi z tamtych czasów i pamiętają, kto i w jakim stopniu przyczynił się do odzyskania niepodległości i niepotrzebne są im papiery sporządzone przez SB.
Tu trzeba przypomnieć, że w latach dziewięćdziesiątych właśnie kolega Szkaradek był Członkiem Komisji Weryfikacyjnej SB i miał okazję zająć odpowiednie stanowisko. Dlaczego tego nie zrobił?
Społeczeństwo udowodniło w wyborach do Sejmiku Wojewódzkiego, jak ufa koledze Szkaradkowi, nie dając mu wystarczającego poparcia. Chociaż on ciągle powołuje się na nauki Jana Pawła II i etykę chrześcijańską Kościoła, to kieruje się nienawiścią. Na nikogo nie donosiłem i nie współpracowałem z SB. To właśnie SB zabrała mi zdrowie. Na skutek uprowadzenia i pobicia przez SB przeszedłem operacje kręgosłupa i miednicy.
Dziś kolega Szkaradek oskarża mnie o donoszenie na niego - pytam, jak to jest, kiedy został on i inni działacze sądeccy aresztowani za ulotki, to ja i ks. Piwowarski jako jedyni w Nowym Sączu zrobiliśmy zbiórkę pieniędzy i opłaciliśmy nimi najlepszych krakowskich adwokatów do spraw politycznych m.in. mecenasów Rozmarynowicza i Tarnawskiego do bronienia ich wszystkich. Resztę pieniędzy przekazaliśmy rodzinie Szkaradka. Czy to tak działa donosiciel?
Zbigniew Kutyba w artykule "Dziennika Polskiego" pt. "Wrzuceni do jednego worka" powiedział, że "w tamtych czasach nie miał okazji spotkać Andrzeja Szkaradka. Po raz pierwszy usłyszał to nazwisko jako Dyrektor Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej Urzędu Wojewódzkiego w Nowym Sączu, gdy wypłacano zapomogi rodzinom internowanych działaczy podziemia". Ja dopiero z tej informacji dowiaduję się, że takie zapomogi były wypłacane, bo moja rodzina takich pieniędzy nie otrzymywała, mało tego, nie występowałem o należne odszkodowanie za uprowadzenie i pobicie przez SB, bo uważałem, że kosztów nie ponieśliby sprawcy tylko wszyscy podatnicy.
JERZY WYSKIEL > warto wiedzieć
Jerzy Wyskiel
Kierowca, organizator jednodniowego strajku w Spółdzielni Pracy im. 1. Maja w 1975 roku, po którym zwolniono go z pracy. Potem kierowca w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym w Nowym Sączu, gdzie 27 sierpnia 1980 roku zorganizował 1. strajk solidarnościowy z gdańskimi stoczniowcami. Założyciel "S" w WPK i przewodniczący KZ NSZZ "S"., członek MKZ NSZZ "S" Małopolska. W styczniu 1981 roku uczestnik strajku okupacyjnego w ratuszu, podczas którego przedstawiciele nowosądeckich zakładów domagali się odwołania skompromitowanych władz wojewódzkich. Po 13 grudnia 1981 internowany. Zwolniony po trzech miesiącach ze względu na stan zdrowia. 2 września 1983 roku porwany przez esbeków i pobity na zamku w Nawojowej, wyrzucony z pędzącego samochodu w Zawadzie. Sprawę tę badała po 1989 roku tzw. Komisja Rokity.
(MONK) , "Dziennik Polski" 2007-03-13
Autor: ea