Dość tułaczki, wracam do Sącza
Treść
wyznaje Artur Sejud, były bramkarz Sandecji, następnie bramkarz pierwszoligowych klubów, ostatnio trener w Górniku Łęczna, w rozmowie z "Dziennikiem Polskim"
Po latach gry na boiskach w całej niemal Polsce, wraca Pan podobno do Nowego Sącza?
- Tak, dość tej tułaczki. Dość życia na walizkach. Dość tymczosowości. Ale ja nie wracam, ja już jestem w Nowym Sączu. Wkrótce dołączy do mnie żona wraz z synem. Gdy tylko skończy on trzecią klasę szkoły podstawowej.
Pan przyjechał jako forpoczta?
- Można to w ten sposób określić. Kończę właśnie budowę domu w Zawadzie. Tymczasem zatrzymałem się u rodziców. I rozglądam za jakimś sensownym zajęciem. Naturalnie mającym coś wspólnego z piłką nożną. Rozmawiałem dzisiaj z dyrektorem Wydziału Sportu w Urzędzie Miasta Józefem Kantorem, który obiecał mi pomoc w ponownym zaaklimatyzowaniu się w Nowym Sączu. Mieście, za którym - przyznaję - mocno zdążyłem się stęsknić.
Czyżby chciał się Pan ponownie wiązać z Sandecją?
- Nie ukrywam, że mam ogromny sentyment do tego klubu. Jestem co prawda wychowankiem Zawady, ale na ligowe stadiony ruszałem właśnie z Sandecji. Myślę, że zdobyłem na tyle doświadczenia, że mógłbym się w niej do czegoś przydać. W ekstraklasie rozegrałem 110 spotkań, jako trener bramkarzy pracowałem przy tak znanych szkoleniowcach, jak Jacek Zieliński, Bogusław Kaczmarek, a ostatnio Dariusz Kubicki.
Ten ostatni zwolniony został niedawno z Górnika Łęczna. Wraz z nim stracił pracę w tym klubie również i pan...
- Kończył mi się kontrakt, ale przyznaję, że nowy trener otoczył się swoimi ludźmi, a ja do nich nie należałem.
Wracając do Pańskich planów na przyszłość: jakie ma Pan przygotowanie fachowe do samodzielnego prowadzenia treningów piłkarskich?
- Ukończyłem kurs instruktorski. Na wiosnę, dzięki pomocy Dariusza Kubickiego, myślę o rozpoczęciu zajęć trenerskich w warszawskiej akademii trenerskiej, tzw. "Kuleszówce". Chcę pracować z młodzieżą, stworzyć coś na kształt futbolowej szkółki. Moim marzeniem jest, by spod mojej ręki wyszedł jakiś chłopak, który zrobi karierę na ogólnopolskiej, może nawet europejskiej arenie. Choćby taką, jaka stała się udziałem Piotra Świerczewskiego, a ostatnio Dawida Janczyka. Mam także kilka pomysłów na to, w jaki sposób mógłbym pomóc Sandecji. O konkretach za wcześnie jednak już dzisiaj mówić.
Ma Pan 35 lat. Jak na bramkarza, nie jest to wiek szczególnie zaawansowany. Nie korci Pana, by na stanąć jeszcze między słupkami?
- Nie mogę wykluczyć i takiej ewentualności.
ROZMAWIAŁ: (DW) > warto wiedzieć
Artur Sejud, ur. 6 lutego 1971 roku w Nowym Sączu. Wychowanek LKS Zawada. Następne kluby: Sandecja Nowy Sącz, Karpaty Krosno, Stal Stalowa Wola, Petrochemia, Orlen, obecnie Wisła Płock, Motor Lublin, Górnik Łęczna. Przeszło dwudziestokrotny reprezentant Polski juniorów. 110 występów w piłkarskiej ekstraklasie. Przez ostatnie trzy sezony szkoleniowiec bramkarzy w Górniku Łęczna. Trener, któremu najwięcej zawdzięcza: Wiesław Spiegel.
Autor: ea