Dzieci są, rodziców brak
Treść
Każdy, kto odpowiedzialnie chciałby podjąć się roli rodzica zastępczego, powinien skontaktować się z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Nowym Sączu. Na razie ośrodek wspólnie z Wyższą Szkołą Biznesu zorganizował seminarium pod hasłem "nie bójcie się rodzicielstwa zastępczego".
Kuriozalna to rzecz, by miejska agenda pomocy społecznej łączyła się do wspólnego zadania z prywatną szkołą biznesu i żeby nie chodziło o zarabianie pieniędzy, a o dobro coraz większej liczby dzieci potrzebujących opieki i rodzinnego ciepła.
Sytuacja staje się jednak dramatyczna. Istniejące od dawna patologie rodzinne nasilają się, do tego dochodzi rozpad małżeństw powodowany dość swobodnym obyczajowo stylem życia, a ostatnio masowa emigracja zarobkowa. Ofiarą tych zjawisk padają dzieci. Każdy więc sojusznik w poprawie ich losu jest potrzebny.
- Trzeba robić wszystko, by najmłodsze, porzucone pokolenie znalazło ciepło domu i nie powielało w przyszłości zachowań swoich rodziców - mówiła wiceprezydent Nowego Sącza Bożena Jawor, przywołując słowa Jana Pawła II na temat rodziny i wyrażając jednocześnie słowa uznania dla tych, którzy tworzą rodziny zastępcze.
- Ustawa nakłada na takie powiaty grodzkie jak Nowy Sącz obowiązek szukania dla potrzebujących dzieci rodzin zastępczych - powiedziała na wstępie Józefa Pieczkowska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nowym Sączu. W mieście jest 86 rodzin zastępczych, z tego 14 rodzin jest niespokrewnionych. Opieką objętych jest ponad 140 dzieci, a potrzeby są dużo, dużo większe. Zorganizowanie seminarium w WSB NLU nie było przypadkiem. Wyjaśnia to dziekan Wydziału Psychologii tej uczelni, Andrzej Bulzak:
- Wprowadzenie w WSB NLU kierunku psychologii ukierunkowało studentów na rodzinę, pomoc społeczną i rodzicielstwo także zastępcze. Prorektor do spraw studenckich Krzysztof Głuc jest doktorem pedagogiki i on także wyczulony jest na świadomość prorodzinną studentów - powiedział nam Andrzej Bulzak. Poprowadził on seminarium, na które złożyło się kilka wystąpień dotyczących rodzicielstwa zastępczego i rodzin zastępczych, w tym także zawodowych. W tych ostatnich opiekunowie pobierają pobory i tworzą rodzinną placówkę w rodzaju pogotowia ratunkowego, gdzie doraźnie znajdują miejsce na krótko dzieci na przykład porzucone, po ucieczkach z domów i ratowane wprost z ulicy.
Grupce studentów i wolontariuszy na sali towarzyszyli przedstawiciele placówek i instytucji zajmujących się rodziną i dziećmi, łącznie z policją i strażą miejską. (WCH)
Autor: ea