Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Embargo raczej zostanie

Treść

Rosyjski rząd jeszcze oficjalnie nie wypowiedział się w sprawie wyników ostatnich kontroli w naszych zakładach mięsnych, ale tamtejsze media twierdzą, że embargo na nasze mięso zostanie utrzymane. Tymczasem branża rolno-spożywcza obawia się, iż w razie rozszerzenia rosyjskich sankcji wobec Polski stracimy kolejne dziesiątki milionów euro.
Raczej mało kto oczekiwał, że już teraz Rosja zniesie embargo na mięso z Polski, więc relacje moskiewskich mediów nie są zaskoczeniem, choć nasze ministerstwo rolnictwa nie otrzymało jeszcze żadnego oficjalnego pisma w tej sprawie. Zresztą nasze stanowisko jest od początku konfliktu jasne: polskie przedsiębiorstwa mięsne, które miałyby eksportować swoje produkty za wschodnią granicę, spełniają wszystkie unijne wymogi sanitarne i weterynaryjne.

Dlatego rosyjskie pretensje i zarzuty, jakoby obrót zwierzętami i przetwórstwo mięsa nie spełniały norm, są bezpodstawne. Przypomnijmy, że taką opinię powtórzył w ostatnią sobotę podczas wizyty w Polsce przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso.
Wicepremier Andrzej Lepper podkreśla, że sprawa embarga na polskie mięso "nie jest problemem polsko-rosyjskim, ale problemem Unii Europejskiej i Rosji". - Dzisiaj jest to problem polityczny - stwierdził minister rolnictwa. Andrzej Lepper wyjaśnił, że w tej chwili nie da się tej sprawy rozwiązać w wyniku dwustronnych rozmów polsko-rosyjskich, ale trzeba w to angażować UE.
Tymczasem Moskwa zaostrza kurs wobec Warszawy, grożąc wprowadzeniem zakazu przywozów kolejnych towarów z Polski. Na ewentualnej liście jest szereg produktów, w tym niestety również kolejne artykuły spożywcze. Jeśliby Rosjanie spełnili swoje groźby, wówczas z ich sklepów mogłyby zniknąć np. nasze wyroby mleczarskie i słodycze. W Rosji sporym powodzeniem cieszą się nasze sery, masło, mleko w proszku, czekolada i wyroby czekoladowe. W ten sposób wszystkie główne rodzaje produktów żywnościowych, które wywozimy lub wywoziliśmy do Rosji, zostałyby objęte embargiem. Przypomnijmy, że oprócz mięsa nie możemy tam też oficjalnie eksportować choćby jabłek i innych owoców. Optymiści liczą, że jednak tym razem skończy się na groźbach, gdyż w ciągu kilku miesięcy uda się Polsce porozumieć z Rosją i napięcie na linii Warszawa - Moskwa opadnie.
Marek Kalita, "Nasz Dziennik" 2007-02-15

Autor: ea