Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Estetyczny kogel mogel

Treść

Nie wszystkim przypadł do gustu nowy wystrój ul. Jagiellońskiej

Kilka drewnianych cepeliowskich aniołków na drutach zamocować pod stylowymi latarniami. Na betonowe szpetne donice, przykleić dla ozdoby główki górali, znaki zodiaku i gipsowy ratusz na silikonie. Do tego wstawić kilka parkowych ławek. Usunąć z deptaka całe oświetlenie, za to wstawić kwietniki - to przepis władz miasta Nowego Sącza na upiększanie najbardziej reprezentacyjnej ulicy w sezonie turystycznym. Nie wszystkich zachwyca.



Zaczęło się dobrze - od donic z kwiatami i ławek wokół rynku. Ławki szybko się przyjęły i zapełniają się wieczorami oraz podczas uroczystości kościelnych na rynku.

Zdecydowanie gorzej poszło z ulicą Jagiellońską. Dzięki zastosowanym tam "upiększeniom" Nowy Sącz ma szansę stać się wakacyjną stolicą kiczu. Czy o to chodziło wiceprezydentowi miasta Jerzemu Gwiżdżowi, kiedy zapowiadał kolejne "estetyczne" niespodzianki?

- Z goryczą obserwuję niekompetencję osób odpowiedzialnych za wystrój miasta. Ul. Jagiellońska prezentuje się potwornie. Donice - betonowe trumienki, donice - studnie oblane smołą z demonicznymi znakami zodiaku, kwietniki z zespawanych byle jak aluminiowych rurek i do tego ławki z "innej bajki". Czy nie można wykorzystać sądeckich artystów i poprosić ich o opinię i pomoc w kwestii doboru elementów małej architektury? Popatrzmy na Stary Sącz, jak pięknie wygląda! - podpowiada Krystyna Kurowska, która z okien firmy musi oglądać ulicę Jagiellońską.

Prof. Andrzej Szarek, artysta rzeźbiarz: - Nie podoba mi się ten kogel mogel znaków zodiaku z góralami. Sposób zamontowania ich na centymetrowej warstwie silikonu sugeruje pośpiech. Tak nie można. Wszystko musi mieć swoją estetykę. Betonowa donica, jaka by nie była, lepiej wygląda bez tych "upiększeń". Tyle było szumu w mediach o estetyzacji. Tyle zachwytów nad zodiakami. A ja uważam, że to, co zrobiono temu miastu, jest po prostu niegrzeczne. To, co się dzieje na ul. Jagiellońskiej zapiera dech w piersiach - krytykuje artysta.

- Nie znam nikogo, kto by wszystkich zadowolił, zwłaszcza pod względem estetycznym. Na usprawiedliwienie powiem, że ławeczki na deptaku to rozwiązanie tymczasowe, podobnie donice i kwietniki. Po remoncie detale architektoniczne i ozdoby będą bardziej dobrane - wyjaśnia Zbigniew Dmochowski, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Pytany o to, komu miasto zawdzięcza taką estetyzację odsyła do Jerzego Gwiżdża.

Zbigniew Cabała właściciel jednej z firm przy Jagiellońskiej zauważył, że zniknęły wyproszone na władzach miasta poprzedniej kadencji latarnie doświetlające deptak. - Tak ciemno jeszcze nie było - przyznaje Adam Smoter, przedsiębiorca z ulicy Jagiellońskiej, którego spotkaliśmy, gdy z zainteresowanie oglądał donicę oklejoną głowami górali. Nocą deptak oświetlają wyłącznie wystawy sklepów, bo z ul. Jagiellońskiej usunięto ławki podświetlane od spodu oraz z fasad kamienic zdjęto boczne latarnie, nie proponując w zamian żadnego alternatywnego oświetlenia.

- Część latarni, które były zamontowane na budynkach musiała zniknąć, bo przygotowujemy się do remontu fasad kilku kamienic. Poza tym za dwa miesiące wyremontowany będzie cały deptak. Proponuję zastosowane rozwiązania traktować jako tymczasowe - wyjaśnił nam Dariusz Kmak, dyrektor Wydziału inwestycji i Remontów Urzędu Miasta.

Monika Kowalczyk

Jerzy Gwiżdż, wiceprezydent Nowego Sącza:

- Tym, którzy narzekają na wygląd ulicy Jagiellońskiej, radzę wyjść z budynków, umyć szyby, urządzić estetyczne wystawy, a przede wszystkim zacząć handlować dłużej, żeby deptak nie zamierał po godzinie 18. Łatwo jest być malkontentem i wszystko krytykować. Ale może razem spróbujmy uporządkować to dziadostwo? Na to, jak dziś wygląda deptak, narzekają ci sami, którzy prosili mnie, żebym przesunął jego remont na wrzesień, bo roboty zaszkodzą ich interesom w sezonie. Poszedłem im na rękę i zaproponowałem tymczasowe rozwiązanie. Nikt nie obiecywał, że z tego dziadostwa zrobimy wersal. Wyjąłem to, co było w magazynie - kwietniki i ławki. Te nowe przynajmniej mają oparcia i siedzi się na nich wygodniej, niż na poprzednich. We wszystkie gusta nie trafimy. Na dziesięciu niezadowolonych wskażę stu, którym podoba się to, co zrobiliśmy na deptaku. Zamiast prawić złośliwości i narzekać, niech ci artyści i kupcy sami coś zaproponują od siebie. Not.
(MONK) , "Dziennik Polski" 2007-06-20




Autor: ea