Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Fachowcy zza krat

Treść

Firmy ustawiają się w kolejce, zabiegając o możliwość zatrudnienia więźniów

Problemy ze znalezieniem siły roboczej przyczyniły się do gwałtownego wzrostu zainteresowania zatrudnieniem osadzonych z nowosądeckiego więzienia. Są tani i solidni, dlatego na taką formę pozyskania pracowników zdecydowało się już sześciu poważnych pracodawców, a trzech kolejnych cierpliwie czeka w kolejce.



Zaczęło się od nieodpłatnej pracy na rzecz samorządu, którą wdrożono przed pięcioma laty. Pracodawcy potraktowali ten pomysł jako formę sondażu, który miał wykazać, czy więźniowie okażą się solidnymi i godnymi zaufania robotnikami. System sprawdził się w praktyce, więc sami zaczęli zabiegać o takich pracowników. Szybko okazało się, że ta forma zwiększenia liczebności załogi ma w zasadzie same plusy.

- W sytuacji, gdy coraz trudniej znaleźć osobę gotową pracować za dwa tysiące złotych brutto, zatrudnienie osadzonych wydaje się być wręcz idealnym rozwiązaniem - mówi Tadeusz Chruślicki, dyrektor Zakładu Karnego w Nowym Sączu. - Pracodawca płaci im połowę najniższego wynagrodzenia, czyli pięćset złotych, opłaca też składkę ZUS, zapewnia niezbędne szkolenie i strój roboczy. Widać się to opłaca, skoro firmy tak bardzo zabiegają o możliwość zatrudnienia osadzonych. Kilka z nich zlokalizowanych jest poza Nowym Sączem, więc codziennie trzeba po tych ludzi przyjechać, a po ośmiu godzinach przywieźć do zakładu. Mimo to rachunek poniesionych kosztów i zysków wychodzi na plus, więc zatrudnienie osadzonych poza murami więzienia po prostu kwitnie.

Dodajmy, że pomimo stosunkowo niskich płac, oni sami zabiegają o taką pracę. Na rękę dostają tylko połowę kwoty gwarantowanej przez pracodawcę, bo reszta trafia na tzw. akumulację, stanowiąc finansowe zabezpieczenie na start w nowe życie po zakończeniu odbywania kary. Jednak to nie pieniądze są najważniejsze. Liczy się możliwość wyjścia z celi, przebywania w normalnych warunkach i zdobycia kwalifikacji, które mogą się okazać przydatne, gdy trzeba będzie szukać pracy po definitywnym opuszczeniu więzienia. Każdy z osadzonych otrzyma wtedy zaświadczenie potwierdzające, iż pracował np. przy szyciu obuwia, odzieży czy produkcji kostki brukowej.

Praca w trakcie odbywania kary pozbawienia wolności to także forma resocjalizacji, bo osadzeni odzyskują poczucie własnej wartości i nabierają przekonania, że są użyteczni. Na razie podjęło ją 12 grup, czyli łącznie 45 osób. Rozpatrując podania chętnych brano pod uwagę przede wszystkim charakter popełnionego przestępstwa, przebieg pobytu w ZK oraz czas pozostający do zakończenia odbywania kary (nie większy niż dwa, trzy lata).

Dodajmy, że pomimo wprowadzenia systemu odpłatnego świadczenia pracy przez osadzonych, nie zaprzestano darmowych działań na rzecz samorządu. Więźniowie nadal zajmują się m. in. sprzątaniem stadionu Sandecji i hali NORS. Pracują też w Miejskim Zarządzie Dróg i Składowisku Odpadów Komunalnych.

(SZEL), "Dziennik Polski" 2007-06-21

Autor: ea