Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Falowanie i zsuwanie

Treść

Droga przez osuwisko na Falkowej rwie się i zapada. Urzędnicy w ratuszu są zaskoczeni tym faktem
Ulica Falkowska w Nowym Sączu biegnąca przez teren osuwiska tylko na odcinku jednego kilometra ma osiemnaście zapadlin, garbów i osunięć asfaltowej nawierzchni. Choć kładziona była w odstępie trzech lat, wykazuje te same usterki. Miejski Zarząd Dróg uważa, że to wina stosowanych tanich technologii.



Wzięli pieniądze i się nie martwią

- Kilkakrotnie na przestrzeni pół roku powiadamiałem Miejski Zarząd Dróg w Nowym Sączu o tym, co się dzieje - mówi poirytowany mieszkaniec jednego z domów przy szosie na Mystków. - W zeszłym roku po wakacjach kładziony był asfalt w miejscu, gdzie podczas powodzi 2001 roku zjechał w dół przystanek autobusowy razem z całą łąką, drzewami, domami i kawałkiem jezdni. Widziałem, jak to robili i byłem pewien, że długo ten remont nie przetrzyma. Mieszkam dalej za osuwiskiem w kierunku Mystkowa. Ten kawałek szosy był w ten sam sposób naprawiany trzy lata temu, przy okazji kładzenia kanalizacji. Czas gwarancji się kończy, a tu zapadliska robią się coraz większe. Przyjdą letnie ulewy i droga popłynie. Z odcinkiem na osuwisku będzie tak samo. Ktoś wziął pieniądze i się nie martwi, a my tu mieszkamy.

Od Annasza do Kajfasza

Dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg Grzegorz Mirek zapytany o to, czy wie, co się dzieje na osuwisku na Falkowej zdziwił się i odesłał do głównego inwestora, czyli Wydziału Inwestycji Urzędu Miejskiego.

- Nie mam żadnych sygnałów, by na tym odcinku wystąpiły jakiekolwiek usterki - stwierdził Dariusz Kmak dyrektor tego wydziału. - Na temat ewentualnych ruchów terenu na osuwisku najbardziej kompetentnie może się wypowiedzieć Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, bo on monitoruje sytuację na bieżąco specjalistyczną aparaturą, inklinometrem badającym przesunięcia warstw i piezometrem, który bada poziom wód.

Dyrektor Zbigniew Dmochowski sprawiał wrażenie nie bardzo zorientowanego w temacie. Po konsultacji z geologiem stwierdził, że wydział nie prowadzi stałego monitoringu osuwiska.

- Badania i pomiary były wykonywane przy okazji ubiegłorocznych robót drogowych. Nie wykazały jakichś szczególnych różnic w stosunku do normy, ale poza tym w sposób stały takich badań nie prowadzimy - powiedział nam dyrektor Dmochowski.

Na Falkowskiej został jednak postawiony znak drogowy przestrzegający przed garbami na jezdni. Decyzja o jego postawieniu musiała zapaść w Miejskim Zarządzie Dróg. Dyrektor zapytany o ten znak nie wytrzymał i pojechał sam na Falkową zobaczyć, co się dzieje. Po przyjeździe nie krył zdenerwowania.

- Kiedy wysyłacie fotoreportera, żeby robił zdjęcia, to informujcie precyzyjnie, co ma fotografować - mówił dyrektor Mirek. - Ten znak rzeczywiście stoi z naszego polecenia, ale przed miejscem, gdzie jezdnia zapadała się wiele lat wcześniej. Powyżej też jezdnia w kilku miejscach się zapada, ale takie były technologie, niewielki podkład i warstwa wierzchnia. Osobiście nadzorowałem teraz remont odcinka ulicy Nawojowskiej i tam też miał być kładziony taki podkład. Tylko po co, żeby za kilka lat wydawać na kolejny remont nowe miliony? Trzeba było położyć warstwę podwójną, betonową i teraz jest gwarancja, że przez najbliższe dziesięć lat będzie spokój. Z poprawkami na gwarancji wcale nie jest tak prosto. Wykonawcy z reguły robią je najmniejszym kosztem i efekt bywa różny.

Zbadają sprawę

Szefowie pozostałych wydziałów mają jak najszybciej zbadać sprawę. Drogą na Mystków, omijając zapadłe miejsca, da się jeszcze jakoś przejechać, ale w asfalcie pojawia się z miesiąca na miesiąc coraz więcej pęknięć i uskoków.
(WCH) , "Dziennik Polski" 2007-05-09

Autor: ea