Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Festiwal amatorów

Treść

Rozmowa z laureatami Festiwalu Filmów Bardzo Krótkich w WSB- NLU: Adamem Czauderną, Piotrem Pruskim oraz Agnieszki Sobol I miejsce; Kubą Kosakowskim - II miejsce, Michałem Wilczkiem - III miejsce



Skąd pomysł

Adam, Piotr, Agnieszka: Najpierw zaczęliśmy kręcić, a później przyszedł pomysł. To znaczy oczywiście przewijały się nam jakieś pomysły, ale raczej takie urywki, niż skonkretyzowane zamiary. W końcu Piotruś miał biegać w okularach i kapeluszu, później miała dojść Agnieszka, z zamysłem, że oboje ich połączy kapelusz. Po nakręceniu scen chodzenia, logiczne było, że ktoś powinien być pierwszy. O godz. 4 rano, w dzień zaliczenia skończyliśmy kręcić i oddaliśmy się przeróbce, która zakończyła się o 11.00 i wszystko było już gotowe.

Kuba: Właściwie, to nie miałem pomysłu. A poważnie, w sumie to wiedziałem jak film ma wyglądać, ale nie było zaplanowane, jak się zakończy. Od początku miałem zamiar połączyć w jakiś nowy sposób obraz i dźwięk, ale nie wiedziałem jeszcze, jak będzie wyglądać finał i co wsadzić na koniec, żeby to było ciekawe.

Michał: Pomysł się wziął stąd, że Marszal, główny bohater filmu wypisał się z RU, gdyż swierdził, że nie ma kompetencji, aby działać w tej organizacji. Filmik miał przedstawić, jak Marszal jest niekompetentny - oczywiście ironizuję. Motywy filmu, wzięły się z życia. Przypadki z wjechaniem we mnie, kiedy jedzie na desce, czy podłożenie nogi na schodach, kiedy idę z laptopem. To wszystko się zdażyło. Jeszcze wiele innych scen z życia wziętych znalazło się w tym filmie. Na końcu jest teledysk, na podstawie muzyki amerykańskiego komika Sleary'ego. Celem było pokazanie Marszala w krzywym zwierciadle.

Debiut?

Adam, Piotr, Agnieszka: Tak, inspirowany wymaganym zaliczeniem przedmiotu, chociaż później była to czysta satysfakcja.

Kuba: Właściwie to debiut, aczkolwiek robiłem wcześniej, takie krótkie formy, ale raczej dla zabawy. Jeszcze w liceum zrobiłem film promocyjny szkoły

Michał: Nie, ten film był moim 60 dziełem. Zacząłem kręcić dawno temu, ale to takie początki. Pierwszy filmik, jaki tutaj w szkole nakręciłem to G Unit. Taka parodia filmów o mafii wraz z muzyką 50centa.

Sprzęt:

Adam, Piotr, Agnieszka: Do zrobienia filmu wykorzystaliśmy aparat cyfrowy Canon oraz programy do obróbki obrazu w wersji trialowej. Użyliśmy muzyki Toma Waitsa oraz ścieżki dźwiękowej z gry Jack Orlando.

Kuba: Kamera cyfrowa, pożyczona od kolegi. Dwa statywy, z tym że żaden nie pasował do kamery. Kolega mi pomagał przy obróbce. Kręciłem sam, bo jechałem na plan zdjęciowy koło szóstej rano, więc nikomu się ze mną nie chciało jechać. Wyszły ponad 3 minuty.

Michał: Kamera kasetowa, z możliwością przejścia cyfrowego, statyw bez jednej nogi, także momentami wszystko się trzęsie. Obróbka w Windows Movie Maker. 40 minut materiału, przeróbka ok 4 godzinek.

Przesłanie

Adam, Piotr, Agnieszka: Świat jest piękny i magiczny. Poza tym film wygląda jak love story, dlatego że był tworzony w walentynki.

Kuba: Na końcu pojawia się cytat z Einsteina, "Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, bo wiedza jest ograniczona", który podsunęła mi koleżanka, jak już skończyłem pracę. Szczerze mówiąc, sklejałem te sceny, ale jak już wspomniałem, nie wiedziałem, co tam na końcu wstawić, żeby to miało jakiś sens i było ciekawe. Dźwięk i obraz są oddzielone. Na początku myślałem, żeby zwrócić uwagę widza na dźwięk, jak on pomaga w życiu, ale później wyszło tak, że dostałem to hasło i w związku z tym, film miał bardziej działać na wyobraźnię. Widzisz, słyszysz, ale nie ma pierwszego planu, który by wszystko łączył, tylko tło i dźwięk.

Michał: Raczej nie ma żadnego. Mamy różne spontany w naszej grupie znajomych i z tego czerpaliśmy. Założeniem było po prostu się pośmiać. Nie ma żadnego przekazu, żadnego ukrytego znaczenia. Chcieliśmy po prostu zrobić coś śmiesznego i tyle. Człowiek spojrzy po latach na te filmiki i pomyśli: ja to się dobrze na studiach bawiłem.

Czy to co zrobiliście można nazwać sztuką?

Adam, Piotr, Agnieszka: Człowiek jest związany ze sztuką czy chce, czy nie. Ten film chyba się wpisuje w te ramy.

Oprócz nakręcenia tego filmu, już interesowaliśmy się filmem, raczej niehollywoodzkim, tj. Jarmush, Tarantino. Oprócz tego Adam i Piotr, fotografują, no i oczywiście ważna dla nas jest muzyka, najbardziej jazz. Chodziliśmy na warsztaty, ale dopiero ten film pozwolił się spełnić. Ciężko powiedzieć, czy np. my jesteśmy artystami, ale napewno daliśmy wiele z siebie.

Kuba: Trudno mi to swierdzić, raczej tak. Każdy, kto tworzy coś nowego, nową jakość, coś, co wychodzi z wyobraźni, jest artystą. Sam lubię oglądać filmy, ale większą rolę odgrywa muzyka, którą słucham i wykonuję, i w tym kierunku chciałby podążać. Zastanawiałem się ostatnio nad pójściem do szkoły filmowej, tylko że na kierunek animacja i efekty specjalne, ale to jeszcze nie jest pewne - taka myśl. Poza tym kręca mnie filmy.

Michał: To nie jest raczej sztuka w ogólnym mniemaniu. Niektórzy nazywają to lansem, buractwem, a my po prostu robimy filmy dla śmiechu, jakieś teledyski itp. Może kiedyś będzie okazja, żeby się tym zająć na poważnie, co nie jest rzeczą łatwą, ale to co teraz robimy jest małe. Właściwie, to uważam, że kręcąc tworzę pewnego rodzaju sztukę, ale nie przedstawiam się: Ja - artysta.

Sukces?

Adam, Piotr, Agnieszka: Tak napewno. Film został doceniony, a nawet ma jechać gdzieś dalej, chyba do Warszawy.

Kuba: Tak, chociaż w ogóle się tego nie spodziewałem, bo te filmy na początku były przygotowywane na zaliczenie, na przedmiot u profesora Szarka i widziałem filmy całego roku informatyki, wśród których były filmy naprawdę dobre, więc nie myślałem, że mój jakoś się wybije. A podczas festiwalu, były dodatkowo filmy z innych kierunków.

Michał: Raczej tak, choć nie pierwszy, ale pewnie popchnie mnie to do działania. Nie jestem kimś wyjątkowym, dobrze wiedzieć, że na uczelni są jeszcze inni ludzie, którzy również bawią się w takie projekty filmowe i mogą teraz coś powiedzieć, być może zaangażować się lub pomóc. Zwykle wygląda to tak, że mam jakiś pomysł, ale nie ma chętnych, żeby uczestniczyć w projektach.

Co Wam dało nakręcenie filmu

Adam, Piotr, Agnieszka: Mnóstwo zabawy, satysfakcji i radości. Cieszymy się, że film się spodobał komuś innemu. Tak naprawdę - mówi Adam - i egzamin w tej szkole nie sprawił, że zarwałem noc, i to z przyjemnością.

Kuba: Nie odkryłem czegoś zaskakującego. Nie mówiłem "wow", ile to trzeba zrobić, żeby później ktoś mógł film oglądnąć. Może dlatego, że już wcześniej kręciłem takie rzeczy. Zauważyłem, że moi koledzy z roku bardziej skorzystali z tego doświadczenia.

Michał: Podczas festiwalu, pomyślałem sobie, wejdziemy na salę pooglądamy. Jak zacząłem oglądać te filmy i zobaczyłem, ile ludzi pracowało nad tym wszystkim i ile pomysłów było, to mi szczęka opadła. Myślałem, że ludzie obejrzą nasz film, który jest bardzo na luzie i powiedzą, że nam odbiło. Z jednej strony filmy głębokie, z przekazem, podtekstem, przedstawiający ważne wartości, z drugiej my, zupełnie bez żadnych prawd życiowych zawartych w filmie. W sumie nie jestem żadnym filozofem i nie chcę pouczać nikogo, jak ma żyć itp. W zasadzie jestem wesołym człowiekiem i lubię powodować uśmiech u innych i to właśnie chciałem osiągnąć tym razem. Ale chciałbym, kiedyś zrobić coś poważnego, mam czasem jakieś pomysły, ale żeby stworzyć coś takiego, z takim sprzętem, jaki ja mam, trzeba mieć nie lada cierpliwość.

Rozmawiał: Władysław Gumulak , "Dziennik Polski" 2007-03-22

Autor: ea