Forum krytyków
Treść
W hołdzie Adzie Sari
To mój "pierwszy" Konkurs im. Ady Sari - po 20 latach od pierwszego zaproszenia (!), spóźniony ale bardzo szczery przyjechałem tu, aby poznać magię tego niezwykłego miejsca. Nie ma ani cienia rozczarowania. Jest nowoczesny kompleks "Sokoła", z wciąż tym samym jego dyrektorem - Antonim Malczakiem, jest - przede wszystkim - postać, bez której nie byłoby tego Konkursu i jego międzynarodowego zasięgu - Pani Profesor Helena Łazarska. Co najważniejsze - są śpiewacy, co najbardziej cieszy - polscy śpiewacy. Nie ukrywajmy tego, konkursy - i to na całym świecie - organizuje się przede wszystkim po to, aby mogli próbować swoich sił rodzimi, młodzi, wybitnie utalentowani muzycy.
Dla mnie największą radością jest to, że czasowe sąsiedztwo Konkursu Moniuszkowskiego (kwiecień 2007) i Konkursu Ady Sari (maj 2007) nie przeszkodziło w tym, aby w oba miejsca przyjechało grono około 50. zupełnie innych polskich śpiewaków (z trzema bodaj wyjątkami) - studentów i absolwentów naszych, ale i zagranicznych uczelni muzycznych. To cieszy, zwłaszcza kiedy stawiane są pytania, po co tyle konkursów. Co jeszcze ważniejsze, do Nowego Sącza przyjechali świetnie przygotowani polscy śpiewacy, którzy pewnie zgarną tu najwyższe nagrody. Nie mieli zatem racji ci, którzy po zwycięstwach zagranicznych wokalistów w Warszawie zawyrokowali, iż nasza młodzież nie potrafi śpiewać, a nasi pedagodzy nie potrafią uczyć. Można tylko postawić przewrotne pytanie - dlaczego ci lepsi nie przyjechali do Warszawy, tylko wybrali Nowy Sącz? Oto jest pytanie...
Adam Rozlach, Polskie Radio
Sztuka wokalna nade wszystko
Podczas, gdy w świecie liczba artystycznych konkursów rośnie, a ich poziom proporcjonalnie maleje, Międzynarodowy Festiwal im. Ady Sari od zawsze stoi na straży sztuki wokalnej. Zarówno w warstwie konkursowej, jak i koncertowej. To znamienne, że młodzi śpiewacy z różnych stron świata zawsze muszą się tu wykazać doskonałą znajomością muzycznych stylów i gatunków, ale to zaledwie baza dla tych, którzy chcą zdobyć w Nowym Sączu choćby wyróżnienie. Jury tego konkursu stawia bowiem na artystyczne osobowości i takich szuka. Zwycięzcy Konkursu Ady Sari potwierdzają tutejsze laury na światowych scenach. Przegrani... przyjeżdżają tu sprawdzić się ponownie. Widać i oni czują, że nagrody w tej rywalizacji coś znaczą. Festiwal to od lat możliwość konfrontacji swoich możliwości i uzupełnienia wiedzy o tym, co w światowej wokalistyce się dzieje. To także wiele artystycznych wrażeń, które na długo zostają w pamięci. Miło potem śledzić losy artystów, którzy właśnie tu rozpoczynają karierę.
Adrianna Ginał, "Dziennik"
Kłopot z polską wokalistyką
Nieustanne utyskiwanie na stan polskiej wokalistyki od lat nie przynosi efektów. Tymczasem, wbrew niektórym opiniom ośmielam się twierdzić, że polscy uczestnicy tegorocznego konkursu nie odbiegali poziomem od zagranicznych kolegów, choć - jak mówił w wywiadzie juror Daniel Kotliński - nie powinno to nas usprawiedliwiać. Ale co wobec tego robić? Jedno jest pewne. Studenci nie powinni ograniczać edukacji do zajęć w uczelni. Powinni brać udział w konkursach i kursach uznanych autorytetów. Nie zawsze bowiem wielcy artyści, którzy po karierze scenicznej znaleźli się w wyższych uczelniach są równie wielkimi pedagogami. Dlatego nie ma się co obrażać i zakazywać swoim studentom uczestniczenia w kursach prowadzonych przez bardziej uzdolnionych kolegów. A niestety tak jest, choć studenci boją się do tego przyznać.
Inna sprawa to danie szansy scenicznego debiutu tym, którzy ciężką pracą i talentem jednak obronili swoją decyzję zawodową. Te szanse w kraju wyglądają mizernie. Najczęściej debiutują oni za granicą. Monika Walerowicz jest w Niemczech, Edyta Kulczak i Ola Kurzak w USA, Bogusław Bidziński w Szwajcarii. Długo można wymieniać - Beczała, Kwiecień....
Tymczasem rodzimi dyrektorzy teatrów muzycznych i oper zamiast być impresariami i promotorami z powodzeniem pełnią w swoich placówkach funkcje... konserwatorów zabytków.
Z tegorocznego konkursu z pewnością da się wyłuskać kilka osób zasługujących na debiut. Być może dyrektorskie jury da im szansę. Tego życzę wszystkim finalistom.
Tadeusz Deszkiewicz, portal muzyczny Kamerton
Mamy piękną, utalentowaną młodzież
Co cieszy? Piękne głosy, dojrzałość artystyczna znacznej części uczestników konkursu, prezentowane przez nich ciekawe programy, w których coraz więcej muzyki XX wieku.
Co smuci? Obojętność wobec treści wykonywanych utworów, jaką cechowali się niektórzy młodzi śpiewacy, nieumiejętność użycia środków artystycznych adekwatnych do epoki, z której pochodził wykonywany utwór. Nie chcę podejrzewać, że po prostu nimi nie dysponowali.
Co irytuje? Swoista zgaduj zgadula, jaką zafundowali słuchaczom organizatorzy, nie zapowiadając kolejnych wykonawców, a występowali oni nie tylko w niezgodzie z wcześniej przygotowaną listą, ale i z innymi niż podano w programie pianistami. Widocznie uznano, że ździebko hazardu nikomu nie zaszkodzi.
Nic to, najważniejsze, że po raz dwunasty konkurs się udał, że mamy piękną i utalentowaną młodzież. Oby wszyscy uczestnicy sądeckich zmagań - no, może z jednym czy dwoma wyjątkami - mieli w przyszłości szansę zaistnieć na naszych scenach.
Anna Woźniakowska, Ruch Muzyczny
Arcypopularny konkurs
Zadziwiające, jaką popularnością cieszy się Festiwal i Konkurs Sztuki Wokalnej im. Ady Sari. Aby wystąpić na nowosądeckiej scenie przyjeżdżają soliści z najdalszych zakątków świata. Konkursowe przesłuchania dają możliwość poznania nie tylko możliwości wokalnych uczestników, ale też oceny ich umiejętności aktorskich i nawiązania kontaktu z widownią. Wszystko dlatego, że wokaliści muszą tu zaprezentować tak bardzo ambitny repertuar.
Maria Hudzik, RMF Classic
"Dziennik Polski" 2007-05-25
Autor: ea