Głowa przy głowie
Treść
Blisko 60 procent wszystkich korzystających z pływalni to uczniowie szkół
Około 400 tysięcy złotych rocznie trafia z budżetu Nowego Sącza na opłacenie bezpłatnego korzystania z pływalni Nowosądeckiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przez uczniów i wychowanków oświatowych placówek w mieście. Dobrodziejstwa programu masowej nauki pływania, troski o zdrowie i rekreacji nie sposób dziś przecenić.
Kryta pływalnia w Nowym Sączu istnieje od dziewięciu lat. Szkoły w sposób zorganizowany korzystają z basenu od ponad 5 lat. To niewątpliwa zasługa kierownika "Pływalni nad Kamienicą" Piotra Raby.
- Przypominam sobie początki budowy tego programu - mówi Piotr Raba. - Przez wiele tygodni krążyłem po szkołach, namawiałem. Robiliśmy symulacje, ilu uczniów chciałoby wchodzić do wody. To był okres jeszcze przed sukcesami naszych czołowych pływaków sportowych. Później z gotowym programem trafiłem do ratusza, by przekonać radnych i prezydenta. Udało się.
Teraz od godziny 8 do 15, a nawet później, popołudniami, basen zaludnia młodzież szkolna. Uczniowie wszystkich szkół publicznych, podstawowych, gimnazjów i ponadgimnazjalnych oraz wychowankowie przedszkoli w sposób zorganizowany korzystają nieodpłatnie z basenu sportowego i rekreacyjnego. Poza tym dzieci klas trzecich szkół podstawowych objęte są nieodpłatną nauką pływania. Trudno dziś przecenić zalet tego kilkuletniego już programu. Po pierwsze, pływalnia będąca spółką miejską ma w istotnym procencie zapewnione dochody z udostępnienia obiektu. Kierownictwo szacuje, że około 60 procent wszystkich przychodzących na basen stanowi młodzież objęta programem. Po drugie, systematyczne korzystanie z basenu na lekcjach wychowania fizycznego daje uczniom potrzebny ruch, zdrowie, poczucie bezpieczeństwa w wodzie i sprawia, że coraz więcej dzieci umie pływać.
- Maluchy mają do dyspozycji basen rekreacyjny, to się odbywa nauką pływania klas trzecich - mówi Piotr Raba. - Na dużym basenie mamy sześć torów. Bywa, że jednocześnie pływają uczniowie z sześciu szkół. Czasem basen jest naszpikowany grupami zakontraktowanymi. Dla chętnych indywidualnych jest czas pod wieczór i w weekendy.
Ostatnio na basenie pojawiła się młodzież szkolna z terenu Limanowszczyzny i z samej Limanowej. Wzorem może tu być gmina Limanowa. Podobnie jak Nowy Sącz, wygospodarowała środki, by opłacić pobyt w wodzie swoich dzieci szkolnych i naukę pływania, choć płacić musi więcej za ucznia niż miasto płaci za sądeckie dzieci.
- Pomagałem limanowskim gminom pisać projekty o dofinansowanie, między innymi z resortu edukacji - powiedział nam prezes NORS Paweł Badura. - Najważniejsze jest jednak przekonanie, że takie przyjazdy na basen są dla zdrowia dzieci. Tak do tego podchodzą, burmistrz Czeczótka z Limanowej, władze Słopnic oraz dyrektorzy tamtejszych szkół.
Limanowa wraz z władzami powiatu stara się wszelkimi sposobami wprowadzić do planów małopolskich swoją własną, nowoczesną pływalnię. To ich punkt honoru, bo widzą efekty. Burmistrz Limanowej nie mógł się nadziwić jak szybko na sądeckim basenie pod okiem miejscowych instruktorów, maluchy z młodszych klas uczyły się pływać i szły na głęboką wodę.
- Jeśli nawet za parę lat Limanowa doczeka się podobnego obiektu jak nasz - mówi Piotr Raba - to będziemy mieć na pewno miejsce dla szkół z gmin powiatu nowosądeckiego. Przykładem już dziś jest Chełmiec, z którym mamy podpisane umowy. (WCH), "Dziennik Polski" 2007-02-21
Autor: ea