Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Iść, ciągle iść w stronę... "muziki"

Treść

Rozmowa z prof. Barbarą Halską, 72-letnią pianistką rodem z Nowego Sącza, dyrektorką artystyczną Kursu Interpretacji Muzycznej i Festiwalu "Wakacje z Muzyką" - Wszyscy, którzy Panią znają twierdzą, że siedzą w Pani niespożyte siły. Lachowska krew daje tyle energii? - Tak, to sądecka energia. Jestem mocną sądeczanką. Stąd pochodzi mój dziadek. Pradziadek z kolei był wybitnym węgierskim skrzypkiem, to pewnie po nim odziedziczyłam zapał do muzyki. A siłę biologiczną po rodzinie mojej babki. Tak naprawdę jednak moja energia bierze się z chęci do działania. Jeżeli w życiu robi się rzeczy, o których się marzyło, trudno nie znaleźć na nie sił. - A od najmłodszych lat marzyła Pani o graniu na fortepianie? - Z tego, co opowiadali mi rodzice, od najmłodszych lat przejawiałam zainteresowanie muzyką w ogóle. Jako dwulatka podobno, gdy przyjechałam z mamą do Piwnicznej Zdroju, a tam akurat miała występ orkiestra, nigdzie nie chciałam iść tylko w stronę "muziki". Później, kiedy usłyszałam, jak gra moja chrzestna matka, zamarzyłam, żeby uczyła mnie gry ma fortepianie. To ona rozpisała dla mnie pierwsze nuty. - Za nami 12. już Kurs Interpretacji Muzycznej. Czy w ciągu tych lat udało się Pani wychować osoby, które w tym momencie mogą uczyć na kursie? - Mogę wymienić takie dwie. Bartosza Stejlera i Lecha Napierałę. Obaj uczestniczyli w pierwszym kursie jako jeszcze dzieciaczki. Dziś pierwszy z nich jest wykładowcą na uniwersytecie w Sztokholmie, drugi skończył studia i towarzyszy młodszym kolegom z kursu jako pianista kameralista. Wymieniłabym jeszcze Katarzynę Pawłowską, sądeczankę, która co prawda nie uczy, ale jako śpiewaczka zdobywała laury. - A czy na tegorocznym kursie odkryła Pani talenty, które w przyszłości mają szansę zdobyć muzyczną karierę? - Tego nie lubię mówić, dlatego że to nie jest konkurs. Widzę w tych młodych ludziach ogromny potencjał, ale wszystko zależy od nich samych. Są osoby niezwykle inteligentne, które przyjeżdżają tutaj i po tygodniu potrafią zagrać całkiem przyzwoicie nowy zupełnie utwór, taki, który ćwiczy się na studiach, jak Fantazja c moll Mozarta. Niektórzy mają inne wymagania. Od lat ćwiczą ten sam materiał, by opracować go do perfekcji. Rozmawiała Katarzyna Gajdosz "Dziennik Polski" 2007-08-20

Autor: wa