Jeszcze nie rozwód, ale separacja
Treść
Realna groźba odejścia lekarzy i pielęgniarek z sądeckiego szpitala z powodów płacowych
Lekarze sądeccy zapowiadają na maj strajk płacowy. Domagają się, podobnie jak całe środowisko związkowe w kraju, konkretnych podwyżek zapowiadanych przez resort zdrowia. Ostrzegają przed migracją zarobkową. Do tego chóru dołączają się pielęgniarki i położne. Dyrekcja Szpitala Specjalistycznego w Nowym Sączu przedstawia kwoty dużo wyższych zarobków lekarskich niż podają oni sami.
Lekarze z drugim stopniem specjalizacji chcą zarabiać ponad 7 tys. zł. W przypadku niespełnienia postulatów środowisko związkowe w kraju grozi strajkiem. Szpital Specjalistyczny w Nowym Sączu, w którym ta sprawa stanęła na ostrzu noża, nie ma pieniędzy na spełnienie obietnic płacowych ministra zdrowia.
- Obliczyłem, że gdybym miał spełnić żądania lekarzy, musiałbym mieć dodatkowo rocznie 16 mln zł - powiedział nam wczoraj dyrektor szpitala, Artur Puszko. - Słyszałem, że profesor Religa oświadczył, iż po wypłatach jednej trzeciej zapowiadanych podwyżek, na ten rok już pieniędzy nie ma. Ja mam tylko to, co otrzymuję z kontraktu z NFZ i ani grosza więcej.
Po konsultacjach z centralą Związku Zawodowego Lekarzy z siedzibą w Bydgoszczy, medycy sądeccy co najmniej dwukrotnie spotykali się z dyrekcją szpitala w Nowym Sączu. Ostatnie rozmowy sprzed dwóch dni zakończyły się spisaniem protokołu rozbieżności, co oznacza, że drogi pracowników i pracodawcy się pomału rozchodzą. To jeszcze nie rozwód, ale wyraźna separacja stanowisk w podstawowych sprawach.
- Stanowisko dyrektora jest takie, że nie dam, bo nie mam, gdybym miał, to bym dał - mówi doktor Zbigniew Moroz, przewodniczący sądeckiego oddziału Związku Zawodowego Lekarzy. - To nas nie zadowala. Nasze żądania, to po części skutek obietnicy złożonej przez ministra Zbigniewa Religę o zmianie zasad wynagrodzenia lekarzy. Ponieważ do tej pory nic się nie zmieniło, postanowiliśmy się upomnieć o swoje.
Lekarze chcą ustalenia minimalnej płacy dla kolegów zatrudnionych na stażu w wysokości 1,75 przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej według wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego. Lekarz po stażu powinien otrzymywać dwukrotne przeciętne wynagrodzenie, z pierwszym stopniem specjalizacji, 2,5 krotną przeciętną, a z dwójką trzykrotną przeciętną w gospodarce narodowej. Związkowcy chcą także dwóch tygodni płatnego urlopu na podnoszenie kwalifikacji.
W Urzędzie Statystycznym w Limanowej uzyskaliśmy wczoraj informację, że najbardziej aktualna, obliczona za trzeci kwartał 2006 roku, średnia płaca w gospodarce narodowej wynosi dokładnie brutto 2464 zł 66 gr. Oznacza to, że, w przybliżeniu stażyści powinni zarabiać ponad 4300 zł, lekarze po stażu - ponad 4900 zł, z pierwszym stopniem specjalizacji - prawie 6200 zł, a z drugim stopniem ponad 7400 zł. W oficjalnej wypowiedzi doktor Moroz utrzymuje, że lekarskie dochody otrzymywane w szpitalu mają poziom niewiele ponad 2 tys. zł. W oddziale kierowanym przez doktora Moroza jest 84 lekarzy, czyli trzy czwarte lekarzy sądeckich. Niemal wszyscy są zatrudnieni w ZOZ, czyli w szpitalu i przychodniach specjalistycznych.
- W Czechach ten problem został dawno uregulowany na zasadach, które proponuje nasz związek i tam nie ma pytań o możliwość emigracji zarobkowej lekarzy. Trudno mi powiedzieć, czy ci nasi koledzy, którzy w ostatnim czasie zrezygnowali z pracy w szpitalu, wyjechali za granicę, ale z pewnością uczynili to z powodów ekonomicznych. Jeśli nic się nie zmieni, pewnie dojdzie do strajku gdzieś w okolicach maja.
Nie tylko lekarze chcą podwyżek. Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych zlecił swojej przewodniczącej na szczeblu krajowym stanowczą walkę o wyższe płace, na poziomie 1,5 krotnej średniej z gospodarki narodowej, czyli ponad 3600 zł brutto.
- Pan minister deklaruje, że strajków się nie boi, bo jak twierdzi braki kadrowe, gdyby część z nas odeszła, sobie uzupełni - mówi Anna Mokrzycka, szefowa tego związku w sądeckim szpitalu. - Nam się wydaje, że nie jest to takie łatwe. Ludzi coraz starszych przybywa, rośnie więc zapotrzebowanie na usługi pielęgniarskie, a pielęgniarek brakuje. W naszym środowisku jest grupa takich koleżanek, które posiadają łącznie ze studiami licencjackimi certyfikaty pracy w Unii Europejskiej. Być może będą zmuszone z nich skorzystać.
Zapytaliśmy dyrektora szpitala, jak to właściwie jest u niego z tymi zarobkami.
- Byłem przygotowany na to pytanie - stwierdził wczoraj Artur Puszko. - Według średnich wyliczeń lekarz medycyny brutto bez dyżurów zarabia w sądeckim szpitalu 3430 zł, a z dyżurami 5450 zł. Wyliczenia zarobków pielęgniarek z pracą w nocy wynoszą średnio 2300 zł. Chcę powiedzieć, że lekarze rekordziści, gdy chodzi o liczbę branych dyżurów, zarabiają powyżej zgłaszanych żądań płacowych. Sytuacja jest więc, że tak powiem, mocno złożona.
Z końcem stycznia związek lekarski ma się przekształcić w komitet strajkowy OZZL.
Wojciech Chmura , "Dziennik Polski" 2007-01-25
Autor: ea