Job, po angielsku praca
Treść
Małopolskie Centrum Kultury "Sokół" po raz kolejny przekazuje Państwu cztery zaproszenia na polską komedie obyczajową. Jest nią film pt. "Job, czyli ostatnia szara komórka", zrealizowana przez jednego z najzdolniejszych reżyserów młodego pokolenia. Konrad Niewolski, bo o nim mowa, po wyreżyserowaniu thrillerów tudzież mrocznych obrazów o tematyce społecznej ("Symetria", "D.I.L.", "Palimpsest"), sięgnął tym razem po bardziej frywolny gatunek kinowy. Film oglądać można w "Sokole" od drugiego dnia świąt do czwartku, 28 grudnia, na jednym tylko seansie o godz. 19.30. Aby wejść w posiadanie wejściówki na dowolnie wybrany dzień, należy zjawić się dzisiaj, o godz. 9 w redakcji nowosądeckiego oddziału "Dziennika Polskiego", z aktualnym egzemplarzem naszej gazety.
Chemik, Adi i Pele. Niedorajdy życiowe, darmozjady - tak określają ich inni.
W gruncie rzeczy to wszak pomysłowi i zgrani kumple. Nie mają szczęścia do pracy, borykając się za to z całym mnóstwem kłopotów: chorym psychicznie psa sąsiadki czy babcią, podkradającą Chemikowi haszysz. W trudnych chwilach ukojenie może przynieść tylko telewizja i najnowszy teleturniej Krzysztofa Ibisza, "Sąsiedzi", którego główną nagrodą jest pięciominutowa sesja dewastacyjna w mieszkaniu współlokatorów tego samego bloku. Sam tytuł filmu nawiązuje do pracy, która jakoś nie chce stać się udziałem naszych bohaterów.
Niewątpliwym magnesem przyciągającym widza do kin na "Joba..." jest udział w tym filmie jednego z najmodniejszych obecnie aktorów polskich Borysa Szyca. (DW) , "Dziennik Polski" 2006-12-22
Autor: ea