Jodłownik bez rutyniarzy
Treść
Krzysztof Obiedziński, Adam Kucz, Grzegorz Kamiński, Jan Wąsowski i Grzegorz Stokłosa - to piłkarze piątoligowego LKS Jodłownik, którzy w znaczącym stopniu decydowali o obliczu tej ekipy w jesiennej rundzie rozgrywek. W niedzielnym, inaugurującym wiosenną część sezonu pojedynku tej drużyny z KRiS Szreniawą Nowy Wiśnicz, żaden z nich nie znalazł się w składzie gospodarzy.
W Jodłowniku pozostał jedynie supersnajper Stokłosa, który na boisko nie wybiegł z uwagi na nie do końca zaleczoną kontuzję. Pozostałych wymienionych na wstępie zawodników nie ma już w drużynie prowadzonej przez rzutkiego prezesa Adama Noworolnika. Obiedziński kopie piłkę w którejś z regionalnych lig austriackich. Kucz powrócił na rodzinny Śląsk i niewiele wiadomo, jak toczą się obecnie jego futbolowe losy. Kamiński jest zawodnikiem walczącego o powrót do czwartej ligi Popradu/Minerale Muszyna, zaś najmłodszy z tego grona Wąsowski zdecydował się na występy w Grybovii.
Następcy rutyniarzy spisali się średnio. Bezbramkowy remis z przedostatnimi w tabeli nowowiśniczanami chluby Jodłownikowi z pewnością nie przynosi. Chociaż, jeśli wziąć pod uwagę wspomniane ubytki, to i jednego punktu nie należy lekceważyć. Zwolennikiem powyższej tezy jest Adam Noworolnik.
- Młodzież nie zawiodła - zapewnia prezes. - Zagrała na tyle, na ile było ją stać. Jestem przekonany, że Boczoń, Pociecha, Piechówka, M. Lizak czy A. Lizak będą teraz nabierać niezbędnego doświadczenia i już wkrótce wypełnią lukę w składzie po tych graczach, którzy od nas odeszli. Mają się na szczęście od kogo uczyć. W klubie pozostali wszak m.in. Wojtas, Dziadoń, Kantor, Szynalik i Malec, zatem zawodnicy mający za sobą występy w wyższych klasach rozgrywkowych. Myślę, że ta mieszanka rutyny z młodością wyjdzie Jodłownikowi na dobre.
(DW), "Dziennik Polski" 2007-03-27
Autor: ea