Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Karatecy nie schodzą z podium

Treść

Kolejny piękny sukces zapisali na swym koncie zawodnicy Nowosądeckiego Klubu Sportowego Karate Kyokushin. Podczas odbywającego się w Krakowie otwartego turnieju wywalczyli trzy medale, w tym dwa złote, w kilku innych przypadkach zajmując miejsca tuż poza podium.

Bezkonkurencyjna w kategorii kumite juniorek okazała się Nikola Kowalczyk, która w drodze po złoto wygrała trzy pojedynki. Równie dobrze w kategorii kata młodzików spisał się Jakub Lupa, który, podobnie do swej klubowej koleżanki, nie znalazł godnego siebie rywala. Wyższość jednego tylko przeciwnika uznał w kategorii kumite juniorów Jakub Olszyński. Jego porażka w finałowej potyczce była jednak tyleż problematyczna, co pechowa. Wysoko ocenić należy również czwarte i piąte lokaty Kingi Konstanty i Mirosława Łatki. Kategoria kata kadetek i kadetów, w jakiej przyszło im startować, była bowiem wyjątkowo silnie obsadzona.

- Medalowy występ w turnieju krakowskim, w którym rywalizowało 166 zawodniczek i zawodników z klubów z Krakowa, Sieradza, Częstochowy, Nowego Targu, Tarnowa, Krosna, Limanowej, Jasła, Gorlic i Nowego Sącza, był świetnym zwieńczeniem bardzo udanego dla nas roku 2006 - mówi sensei Andrzej Krawontka IV DAN, trener w Nowosądeckim Klubie Sportowym Karate Kyokushin, wychowawca m.in. mistrzyni świata Ewy Pawlikowskiej. - Właściwie z wszystkich zawodów wracaliśmy z trofeami, rzec można, że nie schodziliśmy z podium. Obecnie w Nowym Sączu regularnie trenuje 120 dziewcząt i chłopców, a dalszych 70 osób ćwiczy w klubowych filiach w Starym Sączu i Łukowicy. O przyszłość naszej dyscypliny sportu w mieście nad Dunajcem możemy być więc raczej spokojni. Młodzi ludzie garną się do karate. Korzystając z okazji pragnę w imieniu własnym, a także prezesa klubu Marka Wystarczyka oraz kadry instruktorskiej: Andrzeja Marmuszewskiego, Łukasza Krawontki oraz Edwarda Krawczyka przekazać wszystkim sympatykom karate i czytelnikom "Dziennika Polskiego" życzenia zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz jak najszczęśliwszego 2007 roku.

Dodajmy, że z pewnym opóźnieniem, ale jednak najmłodszych adeptów sztuk walk wschodnich odwiedził w sądeckim dojo z workiem słodyczy święty Mikołaj. Tylko niektóre dzieciaki rozpoznały w nim członka zarządu klubu Franciszka Bartulę.

(DW) , "Dziennik Polski" 2006-12-21


Autor: ea