Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Kłopoty Muszyny

Treść

Wygrana Winiarów Kalisz z Naftą Piła oraz kolejna porażka mistrzyń kraju - Muszynianki-Fakro, były wydarzeniami czwartej kolejki Ligi Siatkówki Kobiet.

Pojedynki Winiarów z Naftą zawsze dostarczały wielu emocji i były szalenie wyrównane. Nie inaczej było i tym razem. Gwoli sprawiedliwości mecz mógł się zakończyć wygraną... 3:0 dla przyjezdnych. W pierwszych trzech setach kaliszanki popełniły bowiem sporo błędów, przegrały dwie partie, a powinny trzy. W inauguracyjnej odsłonie Nafta prowadziła bowiem 18:14, miejscowe uratowała świetnie dysponowana Anna Barańska. Winiary rozkręcały się z każdą upływającą minutą. Czwartą odsłonę wygrały łatwiutko, o wszystkim decydował tie-break. Obie ekipy stworzyły w nim dramatyczne, trzymające cały czas w napięciu widowisko, ponownie w roli głównej wystąpiła Barańska. Kaliszanki dwukrotnie prowadziły trzema punktami, ale rywalki się nie poddawały. Ostatecznie szczęście uśmiechnęło się do Winiarów, które wygrały po 140 minutach twardej walki.
Ciężkie chwile przeżywają mistrzynie Polski z Muszyny. W sobotę przegrały po raz trzeci w sezonie, głównie z powodu ogromnych kłopotów kadrowych (kontuzje i infekcje czołowych zawodniczek, m.in. Izabeli Bełcik, którą czeka operacja kolana, i Dominiki Sieradzan).
Wyniki 4. kolejki: Pronar Zeto Astwa Białystok - Energa Gedania Gdańsk 1:3 (13:25, 25:22, 21:25, 17:25), Winiary Kalisz - Nafta Piła 3:2 (25:23, 23:25, 17:25, 25:14, 15:13), Centrostal Focus Park Bydgoszcz - Muszynianka-Fakro Muszyna 3:0 (25:14, 25:19, 25:20), BKS Aluprof Bielsko-Biała - IDM Swarzędz Meble AWF Poznań 3:0 (25:18, 25:18, 27:25), Dialog Gwardia Wrocław - KPSK Stal Mielec 3:1 (25:22, 22:25, 25:20, 25:19).
Pisk





W najciekawszym meczu drugiej kolejki Polskiej Ligi Siatkówki mistrz kraju Skra Bełchatów okazał się lepszy od wicemistrza - Jastrzębskiego Węgla. Emocji i gry na najwyższym poziomie w tym pięciosetowym pojedynku nie zabrakło. Liderem tabeli jest olsztyński AZS.
Spotkanie Skry z Jastrzębskim Węglem miało kilka podtekstów. Po pierwsze, zmierzyły się dwie najlepsze drużyny zeszłego sezonu. Po drugie, w obydwu składach roiło się od aktualnych wicemistrzów świata, bohaterów zmagań na japońskich parkietach. Gospodarze wyszli na boisko osłabieni brakiem kontuzjowanego Bułgara Ewgenija Iwanowa. Zastąpił go Bartłomiej Neroj i już na samym początku pokazał rywalom (efektowny as serwisowy), iż jest w znakomitej formie. Pierwsza partia była niezwykle wyrównana do stanu 15:15. Błąd Piotra Gruszki i efektownie zablokowany atak Mariusza Wlazłego dał gościom dwupunktowe prowadzenie, którego już nie oddali.
Druga odsłona długo przebiegała pod dyktando jastrzębian. Bełchatowianie odgryzali się udanymi akcjami Piotra Gruszki i Neroja, goście byli jednak skuteczniejsi. I gdy wydawało się, że zdobędą kolejnego seta, prawdziwy koncert gry dał Wlazły. Jeden z najlepszych zawodników mistrzostw świata był nie do zatrzymania, a rywale z każdą upływającą sekundą zdawali się słabnąć.
Trzeci set rozpędzeni gospodarze zaczęli od prowadzenia 8:1. To był nokaut, po którym przeciwnicy nie mieli prawa się podnieść. Zdawało się, że wszystko zmierza ku szczęśliwemu dla Skry finałowi, ale czwarta partia... to popis Jastrzębia! Fantastyczna postawa Pawła Siezieniewskiego, Grzegorza Szymańskiego i Łukasza Kadziewicza dały gościom prowadzenie 5:1 i 12:6. Podopieczni Ryszarda Boska już go nie oddali.
O losach meczu miał więc zadecydować tie-break. Obie drużyny wręcz słaniały się na nogach, zawodnicy byli niesłychanie zmęczeni. Ciut więcej sił zachowali gospodarze i głównie dzięki udanym akcjom Gruszki i Wlazłego pokonali rywali.
Wyniki 2. kolejki: BKSCH Delecta Bydgoszcz - PZU AZS Olsztyn 0:3 (19:25, 14:25, 31:33), Mostostal-Azoty Kędzierzyn-Koźle - Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa 1:3 (16:25, 22:25, 25:23, 19:25), Resovia Rzeszów - J.W. Construction AZS Politechnika Warszawa 3:0 (25:18, 25:19, 25:20), Jadar Sport Radom - EnergiaPro Gwardia Wrocław 3:1 (25:22, 24:26, 25:23, 25:22), BOT Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 3:2 (24:26, 30:28, 25:15, 18:25, 15:10).
Piotr Skrobisz, "Nasz Dziennik" 2006-12-27


Autor: ea