Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Komfortowy bez hamulców

Treść

Policja wycofała z trasy autokar, który miał zawieźć dzieci na szkolną wycieczkę

Wyciek płynu hamulcowego był wczoraj przyczyną wycofania z ruchu autokaru, którym mieli jechać do Krakowa trzecioklasiści ze Szkoły Podstawowej nr 7. Gdy rodzice zatelefonowali do właściciela firmy przewozowej z pytaniem, czy może podstawić inny pojazd, ten stwierdził z rozbrajającą szczerością: - Jak się wzywa policję do zbadania stanu technicznego autobusu, to trzeba się liczyć z tym, że wycieczki nie będzie.



Faktycznie, rodzice poprosili policję o skontrolowanie pojazdu traktując to jako normalną procedurę przed wyjazdem w trasę. Nie spodziewali się jednak takiej postawy przewoźnika. W końcu miał bezpiecznie zawieźć dzieci na miejsce.

- Uczę już trzydzieści siedem lat, dwa razy w roku wyjeżdżam z uczniami na wycieczkę i nigdy dotąd nie zdarzyła się podobna sytuacja - mówi wychowawczyni trzecioklasistów Krystyna Dzikowska. - Jestem zszokowana postawą przewoźnika, który nie przejął się tym, iż niesprawny autokar mógł ulec wypadkowi i wprost zasugerował, że gdyby nie policyjna kontrola, to dzieci mogłyby pojechać na tę wycieczkę.

Właściciel firmy Mieczysław Najduch potwierdza, że w trakcie rozmowy z jednym z rodziców padło takie stwierdzenie. Wczoraj był w Zakopanem, więc o zdarzeniu powiadomiono go telefonicznie.

- Chodzi o to, że awaria może się wydarzyć dosłownie w każdej chwili i trudno ją przewidzieć - próbuje odwrócić sytuację Mieczysław Najduch. - Na tę wycieczkę miał jechać klimatyzowany, komfortowy autokar iveco. Nie wiem, co dokładnie się wydarzyło. Zbadam sprawę po powrocie do Nowego Sącza.

Przewoźnik podkreśla, że samochód przechodził regularnie badania techniczne, a współpraca z SP nr 7 dotąd układała się dobrze, bo szkoła często zamawiała jego samochody na wycieczki. Wygląda na to, że wczoraj współpraca z "siódemką" została zerwana na dobre. Nauczycieli i rodziców zbulwersowała bowiem postawa właściciela firmy, który nie podstawił nawet autobusu zastępczego, choć miał taki obowiązek. Ostatecznie dzieci wyjechały na wycieczkę innym autobusem, który w ostatniej chwili zamówiono w Krynicy. Było jednak zbyt późno na zrealizowanie wszystkich punktów programu i ostatecznie uczniowie zobaczyli jedynie kopalnię soli w Wieliczce. Rodzice rozważają możliwość obciążenia przewoźnika częścią kosztów, bo ich dzieci straciły m. in. możliwość obejrzenia oceanarium, za które wcześniej zapłacono.

Właściciel firmy poniesie też konsekwencje prawne wynikające z faktu podstawienia niesprawnego pojazdu. W najbliższych dniach zostanie wezwany do Sekcji Ruchu Drogowego KMP, gdzie prawdopodobnie zostanie ukarany mandatem. Rzecznik prasowy sądeckiej policji, aspirant sztabowy Beata Frohlich podkreśla, że ujawniona awaria była poważna, bo znaczny wyciek płynu hamulcowego mógł zagrażać bezpieczeństwu podróżnych. Dlatego kierowcy zatrzymano dowód rejestracyjny i nakazano odholowanie pojazdu.

- Zbliża się czerwiec, a więc miesiąc największego nasilenia szkolnych wycieczek - mówi Beata Frohlich. - Dlatego zachęcamy organizatorów takich wyjazdów do powiadamiania o nich policji, najlepiej na dwa dni przed terminem. Informacja wysłana do nas z odpowiednim wyprzedzeniem ułatwi sporządzenie grafiku kontroli stanu technicznego pojazdów. Uczciwi przewoźnicy z pewnością się o to nie obrażą, a dzieci będą mogły podróżować bezpiecznie.

(SZEL), "Dziennik Polski" 2007-05-30

Autor: ea