Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Kontewicz dał się przekonać

Treść

Był kuratorem - jest prezesem

44-letni Robert Kontewicz, pełniący dotąd funkcję kuratora Sandecji, został w piątek wybrany przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze prezesem klubu. Opowiedziało się za nim 66 spośród 62 uprawnionych do głosowania osób.

Nowy sternik klubu, który wcześniej z uwagi na sprawy osobiste konsekwentnie odmawiał ubiegania się o prezesurę, w ostatniej niemal chwili ugiął się pod presją daiałaczy i ewentualnych sponsorów Sandecji. Był jedynym kandydatem do sprawowania najważniejszej funkcji w 96-letnim MKS. Jego elekcja nie może być więc absolutnie żadną niespodzianką.

Walne przebiegło zaskakująco sprawnie i szybko, w czym równa zasługa prowadzącego zebranie Józefa Kantora, co i jednomyślności delegatów przy poszczególnych głosowaniach. O godz. 19.30 ustępujący kurator powitał przybyłych na obrady gości, a już po dwóch godzinach uczestnicy zgromadzenia mogli powrócić do domów.

Kontewicz przedstawił sportowy bilans sekcji piłkarskiej z ostatnich miesięcy, a Małgorzata Stankowska, kierowniczka klubowego biura, odczytała sprawozdanie finansowe. Przytoczone przez nią cyfry optymizmem bynajmniej nie nastroiły. Utrzymuje się znaczne zadłużenie Sandecji. Obecnie sięga ono kwoty 800 tys. zł. W rozbiciu na poszczególne składniki, najpoważniejsze zobowiązania klubu przedstawiają się następująco: składki do ZUS i Urzędu Skarbowego - 173 tys. zł, podatek VAT - 167 tys. zł, wynagrodzenia dla zawodników, trenerów oraz pracowników administracyjnych (jest ich aktualnie trzech) - 233 tys. zł.

Uchwalono następnie zmianę 18 punktu w statucie klubu. W myśl aktualnego jego brzmienia, zarząd może składać się z 5-9 osób, w tym prezesa, a nie - jak dotychczas - z dwojga ludzi.

Znany ze swej sympatii dla sportu Ryszard Nowak, w nieodległej przeszłości zresztą wiceprezes Sandecji, podziękował działaczom, zawodnikom i kibicom za wsparcie go w kampanii wyborczej i zauważył, że choć zacytowane przez Stankowską liczby, chluby klubowi nie przynoszą, to jednak nie widzi powodów do rozpaczy. Podkreślił, że zadłużenie można szybko zlikwidować, obiecując daleko idącą pomoc. Potwierdził liczby przedstawione w obszernym wywiadzie, jakiego udzielił "Dziennikowi Polskiemu" (ukazał się on w piątkowym wydaniu naszej gazety), zapewniając, że wygospodarował dla MKS 700 tys. zł, co w praktyce oznacza, że na jego koncie pojawi się okrągła sumka pół miliona złotówek.

- Ta dotacja ma być zachętą dla lokalnych biznesmenów, którym poprzez zmianę paragrafu w statucie utworzono miejsce w zarządzie, by ci nie wahali się we włączeniu do akcji przywracania Sandecji jej dawnego blasku - mówił Ryszard Nowak. - To dowód, że prezydent będzie klubem interesował się w sposób szczególny, że jego dobro głęboko leży mu na sercu. Postaram się zredukować zadłużenie wobec wodociągów miejskich oraz nadzorować przygotowanie kompleksowego planu pomocy dla MKS. I jeszcze jedno: nie chcę w Sandecji żadnej polityki. Powinny liczyć się głównie wyniki sportowe oraz marka klubu.

Wyjątkowo emocjonalnie zabrzmiało wystąpienie Kazimierza Sasa, byłego wieloletniego prezesa Sandecji. Rozpoczął je od uwagi, że sprawą wysoce niemoralną jest tworzenie w sporcie przyczółków politycznych. Zapewnił następnie o swym przywiązaniu do klubu, gwarantując, że jako radny będzie rzecznikiem jego interesów, by złożyć na zakończenie dwa formalne wnioski. Obydwa przyjęte zostały przez delegatów z satysfakcją. W myśl pierwszego, jedna w roku sesja Rady Miejskiej ma być w całości poświęcona problemom sportowym Nowego Sącza. Drugi dotyczy zachęcenia ludzi do społecznej działalności na rzecz MKS.

- W sali znajduje się 66 osób, co jest liczbą tragicznie małą jak na przeszło 80 tysięcy mieszkańców miasta - ubolewał Sas. - Uważam, że członkostwo w Sandecji winno stanowić honor dla każdego sądeczanina.

Wśród mówców nie mogło zabraknąć jednego z przywódców kibiców Włodzimierza Borzęckiego. Popularny Kulka, który na scenie pojawił się w nienagannym garniturze oraz z klubowym szalikiem na szyi, pół żartem, pół serio zaproponował zakup alkomatu, który sprawdzałby zawartość "procentów" we krwi niektórych osób, przekraczających bramę stadionu, po czym zgłosił swoje formalne wnioski. Odnoszą się one do zaniechania wkładania na głowy przez ochroniarzy tzw. kominiarek, odstępowania od legitymowania osób wiekowych, zachęcenia policji do przejęcia części obowiązków właściwych dotąd firmom ochroniarskim, zadbania o estetykę na stadionie oraz do poprawy nagłośnienia na obiekcie.

- Przy całym szacunku dla obywateli Rąbkowej, to muszę zauważyć, że oprawa meczów na stadionie im. Ojca Władysława Augustynka przypomina zabawę taneczną w remizie strażackiej lub procesję w Boże Ciało w tej sympatycznej miejscowości. Chwały nam to nie przynosi - podsumował w swym stylu Borzęcki.

Kandydaturę Roberta Kontewicza na prezesa MKS zgłosił Wiesław Leśniak, niedawny sternik klubu. W głosowaniu tajnym, jak już napisaliśmy, przytłaczająca większość delegatów dała wyraz swego zaufania dla osoby byłego już kuratora. Niemal natychmiast po elekcji Kontewicz zaproponował autorski skład przyszłego zarządu klubu. Zyskał on prawie jednomyślną akceptację (przy dwóch głosach wstrzymujących się), podobnie zresztą jak i wytypowana trzyosobowa Komisja Rewizyjna.

Teoretycznie kolejne "walne" w Sandecji powinno odbyć się w roku stulecia klubu. Zauważył to Józef Kantor, który kończąc obrady wyraził przekonanie, że za cztery lata delegaci spotkają się, by radzić nad losem drugoligowej już wówczas Sandecji. Niektórzy naprawdę mocno w to wierzą.

Daniel Weimer, "Dziennik Polski" 2006-12-18

> warto wiedzieć

Sandecja 2006

Prezes: Robert Kontewicz

Zarząd klubu: Andrzej Abram - główny technolog w masarskiej firmie Wiesława Leśniaka, Wiktor Bachula - właściciel firmy transportowej, Andrzej Danek - właściciel sieci piekarni oraz współwłaściciel hotelu "Panorama", Bartosz Klimala, Adrian Rzemiński - właściciele autokomisu, Witold Żytkowicz - szef firmy Wikar.

Komisja Rewizyjna: Włodzimierz Borzęcki, Wiesław Leśniak, Witold Wąsik.

Autor: ea