Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Kontrowersyjny Bałanda

Treść

W maju 2003 roku, wyborom rektora PWSZ w Nowym Sączu towarzyszyły bardzo ostre kontrowersje, związane z oceną osoby profesora Andrzeja Bałandy. Wotum nieufności wobec niego wyrazili wówczas sądeccy parlamentarzyści i samorządowcy. Pozaprawne przedłużenie kadencji Senatu uczelni z czterech do pięciu lat sprzyjało ostatecznemu zwycięstwu profesora.



Senat głosami 20 za przy 3 przeciwnych wybrał wówczas na kolejną kadencję rektorską do 2007 roku profesora Andrzeja Bałandę. W dzień wyborów w starostwie zebrali się sądeccy parlamentarzyści i politycy, by pisemnie wyrazić swoje wotum nieufności dla profesora jako szefa wyższej uczelni w Nowym Sączu. Zakwestionowana została także opinia Konwentu szkoły, potrzebna Senatowi do wyborów rektora, gdyż w jej głosowaniu brała udział osoba nieuprawniona.

Profesor Andrzej Bałanda zyskał zdecydowane poparcie Senatu, natomiast od dawna istniejąca niechęć do niego istotnej części Konwentu przerodziła się wczoraj w jawne wystąpienie podważające wartość kompetencji profesora jako szefa uczelni.

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Nowym Sączu była jedną z siedmiu podobnych w kraju, w których niezgodnie z prawem przeciągnięta została kadencja Senatu z czterech do pięciu lat. Zostało to wytknięte jako poważne uchybienie podczas kontroli NIK. Tym sposobem Andrzej Bałanda chciał doprowadzić do sytuacji, w której stary skład Senatu wybierałby nowego szefa na następne cztery lata. Był to dla rektora kandydata komfortowy wariant. Nie ukrywał tego. Choć nie wprost, dawał do zrozumienia, że ma dużo większe szanse w gronie osób, które znają jego dotychczasowe poczynania.

Pomysł ze starym Senatem upadł, bo kontroler NIK doręczył raport ze swoimi uwagami do Ministerstwa Edukacji i Sportu. Wywołał zamieszanie. Przeciąganie urzędowania starej władzy obciążało w równej mierze co rektora także resort edukacji. Stąd zamiast potępienia i stwierdzenia nielegalności Senatu PWSZ w Nowym Sączu przyszła delikatna połajanka ze stanowczym nakazem wyboru nowego. Ale i w nowym gremium rektor zdołał zapewnić sobie wystarczające wpływy. Kontrkandydat przed ostateczną rozgrywką wycofał się z placu boju.

Przypomnijmy, że przeciw stylowi pracy profesora Bałandy wystąpili cztery lata temu posłowie Andrzej Czerwiński, Ryszard Nowak i Kazimierz Sas, przewodniczący Konwentu prezydent Nowego Sącza Józef Wiktor, były wiceprezydent Leszek Zegzda, starosta Jan Golonka i sekretarz powiatu Witold Kozłowski. Podpisali oświadczenie, w którym poddają w wątpliwość możliwości kierownicze Andrzeja Bałandy.

Przez cztery lata rektor zdołał przekonać do siebie i do skuteczności swoich rządów nie tylko samorząd i polityków, ale wielu swoich współpracowników. W historii kierownictwa sądeckiej uczelni zapisał się jako postać nietuzinkowa. Niemniej wrażenie powtórki z historii, gdy chodzi o wyborcze zamieszanie w PWSZ, pozostaje.

(WCH) , "Dziennik Polski" 2007-04-20


Autor: ea