Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Kto chce zniszczyć dziennikarza?

Treść

Znany sądecki dziennikarz radiowy Leszek Horwath złożył wczoraj w Prokuraturze Rejonowej w Nowym Sączu doniesienie o przestępstwie po rozkolportowaniu przez nieznanego jeszcze sprawcę jego korespondencji z prezydentem Nowego Sącza Józefem A. Wiktorem, opatrzonej obraźliwym dla niego komentarzem.

Wczoraj w artykule "Brudna prowokacja" opisaliśmy szczegóły dotyczące tego zdarzenia. Redakcja "Dziennika Nowosądeckiego" otrzymała przesyłkę z listem Leszka Horwatha do Rady Miejskiej SLD, w którym, mówiąc ogólnie, rozliczał zwycięskiego prezydenta lewicy z jego osobistych przyrzeczeń wobec niego. Do listu dołączona była odpowiedź Wiktora i pismo, w którym ktoś, podszywając się pod dziennikarza, polecał jego usługi w tonie wyraźnej kpiny. Takie przesyłki otrzymało dziewięciu posłów z Małopolski, prezydent Nowego Sącza i Starego Sącza, gdzie Leszek Horwath przeprowadził się miesiąc temu.

On sam od wczoraj jest wstrząśnięty próbą zdyskredytowania jego pozycji zawodowej, obecnego zaangażowania się w dziennikarstwo internetowe, zarówno prasowe, jak i radiowe. Jak podkreślał, do prowokacji przeciwko niemu i przy okazji przeciwko prezydentowi Wiktorowi, który startuje do Sejmiku Małopolskiego, doszło akurat przed wyborami.

- Od kilku lat stronię całkowicie od polityki w jakimkolwiek wydaniu - mówił nam Leszek Horwath. - Komuś bardzo zależało, by mój obraz, jako niezależnego dziennikarza, całkowicie zmienić w oczach opinii publicznej.

Szef Rady Miejskiej SLD Kazimierz Sas, do której trzy lata temu wysłane było pismo, nie kryje oburzenia całą sprawą:

- Zdecydowanie mnie brzydzi takie babranie się w dawno przebrzmiałych i zamkniętych sprawach. Oświadczenie Leszka rozpatrywane było, z tego co pamiętam, na zarządzie. Przyjęliśmy stanowisko, żeby ten konflikt ułagodzić. Wracanie do tego, to jest czyjaś paranoja i jeszcze raz powtarzam, paranoja. Z pewnością od nas ta dokumentacja nie wyszła. Nie wiem, jak to w ogóle oceniać. Czy kolportowanie tych pism, to jakaś głupia konkurencja, czy jakiś atawizm donosicielski.

Prezydent Józef A. Wiktor stwierdził:

- Nie rozumiem, jaki cel przyświecał autorowi tych przesyłek i dlaczego koniecznie chciał nas z panem Leszkiem Horwathem na nowo poróżnić. Ja to traktuje jako anonim. Nie wiem, kto to wygrzebał, gdzie to trzymał i po co. Trochę mnie to bulwersuje, ale dostaję różne anonimy. Muszę wobec nich zachować spokój.

Niezależnie od tego, jak zareaguje na rozesłane donosy prokuratura, nie ulega wątpliwości, że obecna niezależna pozycja znakomitego dziennikarza warsztatowca, jego możliwości i perspektywy zatrudnienia w dużo bardziej eksponowanym miejscu niż pracuje do tej pory, komuś była bardzo nie na rękę. Trudno uwierzyć, że inspiracja wyszła od kogokolwiek z kandydatów w wyborach. Jeden z nich, przy okazji, został porządnie chlapnięty błotem.

(WCH) , "Nasz Dziennik" 2006-10-27

Autor: ea