Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Kto pod kim dołki kopie...

Treść

Ludwik Dorn nie wróci już do rządu, ale nie opuści też partii. Prawdopodobnie zostanie, zgodnie z wcześniejszymi przypuszczeniami, szefem klubu parlamentarnego PiS, zastępując na tym stanowisku niezbyt popularnego Marka Kuchcińskiego - taka opinia panuje wśród polityków Prawa i Sprawiedliwości. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, władze PiS wiedzą już, że za "przeciek" z nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi rzekomej rezygnacji wicepremiera Dorna z członkostwa w PiS odpowiedzialny jest prawdopodobnie Roman Giertych.


"W związku z całkowicie bezpodstawnymi spekulacjami w środkach masowego przekazu, iż zamierzam wystąpić z partii Prawo i Sprawiedliwość, informuję, że byłem, jestem i będę członkiem PiS-u niezależnie od tego, czy zostanę odwołany z funkcji wiceprezesa Rady Ministrów" - napisał wicepremier Ludwik Dorn w specjalnym oświadczeniu.
W kuluarach Sejmu wczoraj wrzało. Polityków partii opozycyjnych interesowało, na ile poważny jest kryzys w rządzie i czy Ludwik Dorn opuści PiS, a polityków samego PiS, kto stoi za "przeciekiem" do mediów sugerującym rozbrat z partią Dorna.
Po południu wszystko było już jasne, Dorn najprawdopodobniej do rządu nie wróci - chyba że ze stanowiska ministra spraw wewnętrznych odwołany zostanie cieszący się dużym uznaniem również opozycji Janusz Kaczmarek, do niedawna prokurator krajowy. Tyle że odwołanie uważanego za rzetelnego i solidnego Kaczmarka zaledwie po kilku dniach jego urzędowania byłoby kolejnym poważnym błędem Prawa i Sprawiedliwości, a na to Jarosław Kaczyński pozwolić już sobie nie może. Rozbrat Dorna z rządem jest więc praktycznie przesądzony, choć ostateczna decyzja ma zapaść w najbliższych dniach.
- W warunkach demokracji parlamentarnej po takich konfliktach nie wraca się do rządu, więc sądzę, że w Polsce też tak będzie - komentuje Jan Rokita (PO).
Politycy PiS mają już też niemal stuprocentową pewność, że za przeciekiem do mediów dotyczącym odejścia Dorna z partii Kaczyńskich stoi Roman Giertych, lider LPR. Choć Liga pozostaje w koalicji rządowej, to jednak - walcząc o elektorat - jest zainteresowana osłabieniem PiS.
- Giertych zostanie ukarany. Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada - twierdzi nasz informator.
Wojciech Wybranowski, "Nasz Dziennik" 2007-02-15


Autor: ea