Kto współpracował, niech oświadczy
Treść
Rektor PWSZ prof. Andrzej Bałanda poczeka z wysłaniem oświadczeń lustracyjnych kadry uczelni do czasu rozstrzygnięcia, czy znowelizowana ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej jest konstytucyjna. - Uchwalone przez parlament prawo obowiązuje - zwraca uwagę poseł Arkadiusz Mularczyk, współautor nowelizacji ustawy.
Trwa ogólnopolska lustracja, zgodnie z nową ustawą oświadczenia lustracyjne muszą składać osoby urodzone przed 1 sierpnia 1972 r., które pełnią funkcje publiczne. Do grup zawodowych objętych obowiązkiem składania oświadczeń dotyczących współpracy ze służbami PRL dołączyli m.in. adwokaci, dziennikarze, sędziowie, dyrektorzy szkół, samorządowcy różnych szczebli i kadra wyższych uczelni od stanowiska adiunkta, pracowników naukowych i dydaktycznych uczelni po rektorów. Lustracja tej właśnie grupy zawodowej wywołała najwięcej kontrowersji, m.in. sprzeciw środowiska rektorów.
Odpowiedzialność biorę na siebie
Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Sączu nie przekaże IPN owi oświadczeń lustracyjnych przed wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ważności uchwały. Prof. Andrzej Bałanda uważa, że ustawa lustracyjna jest wadliwa i chce poznać wcześniej w tej sprawie werdykt Trybunału. Podobną decyzję podjął Karol Musioł, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie rektor Bałanda jest profesorem.
- Zgodnie z ustawa lustracyjną zbieram oświadczenia pracowników PWSZ i oddaję wyznaczonemu pracownikowi uczelni. Będę je przechowywał w zabezpieczonej kopercie do czasu, aż Trybunał Konstytucyjny podejmie decyzję w sprawie ustawy. Odpowiedzialność za tę decyzję biorę na siebie - mówi rektor Bałanda, jednocześnie deklarując, że swoje oświadczenie złoży w terminie na ręce ministra nauki i szkolnictwa wyższego. - Zrobię to, zaraz jak tylko otrzymam od niego wezwanie - dodaje.
Osoby objęte obowiązkiem lustracji muszą złożyć oświadczenia do 30 dni od otrzymania indywidualnego wezwania od pracodawcy. Jeśli tego nie zrobią, stracą funkcję. Pracodawca ma obowiązek przekazać zebrane dokumenty do biura lustracyjnego IPN.
Prawo jest prawem
Poseł Arkadiusz Mularczyk, jeden z autorów tzw. ustawy lustracyjnej: - Dziwię się postawie niektórych rektorów wyższych uczelni, w tym i rektora Bałandy. Skoro parlament znowelizował ustawę o IPN, istnieje domniemanie jej zgodności z prawem. Absurdalne jest tłumaczenie, że ktoś czeka na rozstrzygnięcie Trybunału w tej sprawie. Uchwalone prawo obowiązuje. Tłumaczenie rektora nijak się ma do przestrzegania prawa - uważa poseł. Jego zdaniem obowiązkiem rektora jest przesłanie oświadczeń do IPN w wyznaczonym ustawą terminie, bo rektorzy nie są ich "dysponentami, ale przekaźnikami". Nie mogą ich bezprawnie przechowywać. Mularczyk uważa, że pracownicy, których oświadczenia lustracyjne zostaną przetrzymane przez rektorów, nie poniosą prawnych konsekwencji za nieterminowe złożenie oświadczeń.
- Sądzę, że stawisko rektorów wobec lustracji może wynikać z ich obaw. Rektorzy nie mogą jednak stanąć ponad prawem. Nie może być tak, że jedna tylko grupa zawodowa stawia się ponad ustawą. To środowisko powinno świecić przykładem - komentuje Mularczyk.
Przykładem świeci Krzysztof Pawłowski, rektor Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University, który z lustracji nie robi problemu. - Ja już złożyłem oświadczenie, które niebawem wyślę ministrowi, zbieram też druki wypełnione przez kadrę uczelni. Przekażemy je do IPN zgodnie z ustawą - mówi rektor WSB.
Lustrują się również sądeccy sędziowie, którzy oświadczenia mają składać na ręce prezesa sądu Zbigniewa Krupy. - Ja zaś składam je na ręce ministra sprawiedliwości - mówi prezes Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. Sędziowie, nie czekając na rozstrzygnięcie Trybunału, przestrzegają obowiązującego prawa.
Podobnie dyrektorzy szkół, którzy mają obowiązek składać oświadczenia lustracyjne w Delegaturze Małopolskiego Kuratorium Oświaty.
- Dyrektorzy przynoszą je osobiście albo przysyłają listem poleconym. Jest wyznaczona osoba, która złożyła na piśmie zobowiązanie do przestrzegania tajemnicy służbowej. Nie wolno jej ujawniać zawartości oświadczeń - mówi Stanisław Szudek, dyrektor Delegatury MKO w Nowym Sączu.
Oświadczenia do czasu przekazania ich do IPN są objęte tajemnicą.
Zastępcy wyłączeni z lustracji
Lustrować muszą się również samorządowcy. Prezydentów, wójtów i burmistrzów oraz radnych wzywa do tego wojewoda Małopolski. Pracowników z powołania - takich jak sekretarz i skarbnik gminy o obowiązku lustracji powiadamia organ powołujący, czyli Rada Gminy.
Ustawodawca zapomniał o lustracji zastępców wójtów i burmistrzów, o wiceprezydentach i wicestarostach.
Dlaczego? Poseł Arkadiusz Mularczyk: - Prezydent RP nie objął tej grupy lustracją, to jego poprawka do ustawy lustracyjnej. Dlatego nie będę jej komentował - odpowiada.
Mimo to wiceprezydent Nowego Sącza Jerzy Gwiżdż złoży oświadczenie lustracyjne, jako że z zawodu jest radcą prawnym, a przedstawiciele tej grupy zawodowej, zgodnie ze znowelizowanym prawem, podlegają lustracji.
Osoba objęta ustawowym obowiązkiem lustracji, a zatrudniona w dwóch miejscach albo pełniąca jednocześnie funkcje publiczne (np. mandat radnego i zawód adwokata), składa tylko jedno oświadczenie lustracyjne. Na przykład Piotr Lachowicz jako przewodniczący Rady Miasta Nowego Sącza zobowiązany do złożenia oświadczenia lustracyjnego na ręce wojewody Małopolski, podlega również lustracji jako sekretarz gminy Podegrodzie. - Wystarczy jednak, że wyślę swoje oświadczenie wojewodzie, a Radzie Gminy Podegrodzie przekażę zawiadomienie o tym fakcie - mówi Lachowicz.
Do złożenia oświadczeń zostali wezwani również dziennikarze m.in. "Dziennika Polskiego". My lustrujemy się już po raz drugi. Pierwsze raz zrobiliśmy to na wezwanie zarządu Wydawnictwa Jagiellonia kilka miesięcy temu. Wówczas składanie oświadczeń było dobrowolne.
Kara za lustracyjne kłamstwo
Obecnie obliguje nas do tego ustawa o IPN. Zgodnie z nią pracodawca musi zawiadomić pracowników o obowiązku złożenia oświadczenia lustracyjnego. Od otrzymania zawiadomienia mają oni miesiąc na złożenie oświadczenia. Na formularzu załączonym do ustawy - muszą zaznaczyć, czy byli pracownikami lub funkcjonariuszami organów albo świadomymi i tajnymi współpracownikami ogniw operacyjnych lub śledczych organów PRL.
Oświadczenia zbada pion lustracyjny IPN. Jeśli je zakwestionuje - skieruje sprawę do wydziału karnego sądu okręgowego. Rozprawy lustracyjne będą jawne. A prawomocny wyrok sądu orzekający kłamstwo lustracyjne odbiera na dziesięć lat prawo do wykonywania zawodów i funkcji objętych lustracją np. mandatu radnego. Taki sam los spotka osoby, które odmówią złożenia oświadczenia albo nie zrobią tego w terminie.
Monika Kowalczyk, "Dziennik Polski" 2007-04-04
Autor: ea