Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Liderem nie będą, ale...

Treść

V liga na finiszu

Już dzisiaj wiadomo, że bez względu na wyniki uzyskane w ostatniej kolejce rundy jesiennej, przodownikiem piątoligowych rozgrywek pozostanie na półmetku drużyna Bruk-Betu. Niecieczanie, prezentujący najrówniejsza formę w przekroju wszystkich spotkań, mają cztery punkty przewagi nad Popradem/Minerale i nawet w przypadku porażki nie pozwolą się wyprzedzić muszynianom.

Nie znaczy to, że podopieczni trenera Krzysztofa Łętochy do wieńczącego pierwszą część zmagań pojedynku z Wisłą Szczucin przystąpią bez większej motywacji. Wręcz przeciwnie. Gospodarze niedzielnych zawodów też walczą o miejsce w czołówce, a osiągnięcie tego celu stanie się realne w przypadku ewentualnej wygranej z Popradem. "Mineralni" z kolei, by zachować punktowy kontakt z liderem, nie mogą pozwolić sobie na posianie jednego bodaj punktu. Jest przecież różnica między startą wynoszącą cztery "oczka" i siedmiopunktowym mankiem. Założyć bowiem należy, że drużyna z Niecieczy bez problemów poradzi sobie z dołującym w tabeli Pagenem Gnojnik. Piłkarzy Popradu z pewnością dodatkowo mobilizuje świadomość, że na wiosnę aż dziesięć spośród piętnastu spotkań stoczą na swym odremontowanym stadionie w Muszynie.

Trzecia w piątoligowej hierarchii Wolania zagra u siebie z Łososiem. Przy całej sympatii dla piłkarzy i uznaniu dla działaczy z Łososiny Dolnej trudno przypuszczać, by goście mogli postarać się o sensację. A takową byłby już remis. Zespół prowadzony przez trenera Tadeusza Kazałę ma najniższą średnią wiekową spośród wszystkich drużyn w międzyokręgówce i przez całą rundę jesienną spłacał frycowe. Sporadyczne sukcesy (zwycięstwo w Nowym Wiśniczu) nie mogły wpłynąć na zmianę mało zaszczytnej pozycji w tabeli. Doświadczenia zebrane w pierwszej rundzie powinny procentować w rewanżach. Bardzo chcielibyśmy się mylić, niemniej straty poniesione przez łososinian okażą się najprawdopodobniej szalenie trudne do odrobienia.

O dużą stawkę toczyć się będą zawody na stadionie przy ul. Kościuszki w Nowym Sączu. Dunajec, który - zważywszy na gruntowne przeobrażenia kadrowe - spisuje się zupełnie przyzwoicie, zmierzy się z Victorią. Również postawa witowiczan jest dla ich sympatyków bardzo przyjemnym zaskoczeniem. Trenerowi Bogusławowi Bigusowi udało się zmontować rozumiejący się kolektyw i efekty takiego stanu rzeczy znajdują odzwierciedlenie w wynikach uzyskiwanych przez zespół na boisku. Menedżer klubu Ryszard Piwowar zapewnia co prawda, że jego podopieczni nie będą za wszelką cenę już w tym sezonie dążyć do powrotu w szeregi czwartoligowców, to jednak trudno uwierzyć, że zrezygnują z walki o najwyższe cele.

Frapująco zapowiada się konfrontacja bezpośrednio sąsiadujących ze sobą w tabeli Jodłownika ze Skalnikiem. Ta pierwsza z wymienionych drużyn nie gra tak, jak oczekiwał tego po niej prezes Adam Noworolnik. Szalenie sympatyczny, owładnięty futbolową passą działacz ściągnął do klubu z podlimanowskiej miejscowości sporą grupkę piłkarzy o znanych w terenie, nie tylko zresztą, nazwiskach. Osiągane przez nich wyniki wszak rozczarowują. Miejsce w środku stawki nie zaspokaja ambicji ani prezesa, ani samych zawodników. Mecz ze Skalnikiem będzie ostatnią już w tym roku okazją na podreperowanie mocno nadszarpniętej reputacji. Skalnik z kolei spisuje się na miarę swych możliwości. Po kiepskim starcie, mniej więcej od połowy rundy, uwidoczniły się efekty pracy z drużyną trenera Bogusława Szczeciny. Wydaje się, że w Kamionce Wielkiej, którego sportowa wizytówka świętować będzie wkrótce swoje sześćdziesięciolecie, rodzi się zespół, który w przyszłym sezonie z niemal stuprocentową pewnością będzie się liczył w walce o czwartoligowe szlify.

Biegoniczanka podejmie na własnym stadionie Gród Podegrodzie. Mecz ten będzie miał ogromne znaczenie szczególnie dla gości. Z determinacją ubiegają się oni o wydostanie się ze strefy spadkowej i przyznać trzeba, że starania graczy wiceprezesa Lesława Smagi i trenera Marka Sadlisza idą we właściwym kierunku. Ekipa z przemysłowej dzielnicy Nowego Sącza zajmuje bezpieczne miejsce w środku tabeli, co nie oznacza że wobec swych rywali zastosuje taryfę ulgową. Odwrotnie: pojedynki między wymienionymi drużynami zawsze były wyjątkowo zacięte. Należy się spodziewać, że i tym razem emocji nie zabraknie.

(DW) , "Dziennik Polski" 2006-11-03

Autor: ea