Lotnisko pod rękę z miasteczkiem
Treść
"Misjonarze" w WSB NLU
Projektowane w Starym Sączu lotnisko będzie doskonałym uzupełnieniem miasteczka multimedialnego, które ma powstać w Nowym Sączu. To konkluzja trwającej kilka godzin debaty w Wyższej Szkole Biznesu - National Louis University.
Organizatorami dyskusji zatytułowanej "Lotnisko Sądecczyzny - szanse regionu" byli burmistrz Starego Sącza Marian Cycoń i prezes Stowarzyszenia Sądecki Dialog wiceprezydent Jerzy Gwiżdż. Obaj panowie są gorącymi zwolennikami tej inwestycji. Tego pierwszego niektórzy nazywali "misjonarzem", który nawraca i przekonuje ludzi do tego projektu.
Podobnie określono gospodarza WSB NLU rektora Krzysztofa Pawłowskiego, który - kiedy kilkanaście lat tworzył swoją uczelnię - także musiał zmieniać poglądy licznych niedowiarków. Czynił to bardzo skutecznie, o czym można się przekonać, odwiedzając jedną z najlepszych prywatnych wyższych szkół w Polsce. Obecnie były senator RP dołączył do grona orędowników portu lotniczego, uznając, że będzie on uzupełnieniem miasteczka multimedialnego, które ma powstać w Nowym Sączu.
Założenia tego projektu przedstawił prowadzący dyskusję Piotr Palikowski, jeden z autorów tego pomysłu. Przypomniał on, że ta wielka inwestycja została umieszczona wśród zadań strategicznych w programie operacyjnym "Innowacyjna Gospodarka" Z funduszy Unii Europejskiej można będzie otrzymać dofinansowanie w wysokości 30 mln euro, czyli ok. 120 mln zł.
Podstawowe założenia budowy lotniska zaprezentował obszernie starosądecki wiceburmistrz Jacek Lelek, który podkreślił, że nie będzie ono służyło mieszkańcom miasteczka św. Kingi, ale całej Sądecczyzny, także Gorlickiego i w części powiatu nowotarskiego. Z powietrznej komunikacji mają korzystać polscy i zagraniczni turyści oraz kuracjusze, którzy chcą wypoczywać w naszym regionie, a także studenci.
Pilot Mieczysław Dziadowicz ma emocjonalny stosunek do tego przedsięwzięcia. Jest bowiem jednym z jego pomysłodawców. Przypomniał, że pierwsze założenia rodziły się już na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Omówił cztery lokalizacje (Łososina, Brzezna, Stary Sącz - Błonia Papieskie i Stary Sącz - Kamieniec). Tę ostatnią wybrali jako jedyną możliwą specjaliści z warszawskiego Biura Studiów i Projektów Lotniczych "POLCONSULT", którzy jesienią 2006 r. przygotowali "Analizę możliwości utworzenia lotniska komunikacyjnego na terenie Sądecczyzny, z elementami koncepcji, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb miasta Nowego Sącza i powiatu nowosądeckiego". Opracowanie takiego dokumentu zostało zlecone przez Powiatowy Zarząd Dróg.
Zdaniem Mieczysława Dziadowicza, prace przygotowawcze dla inwestycji od pół roku się... ślimaczą. Właściwie nie widać żadnego postępu, a czas biegnie. Przyspieszenie jest wskazane, ponieważ z podobnymi projektami występują już samorządy z innych zakątków Polski. Trzeba zrobić wszystko, żeby móc skorzystać z funduszy Unii Europejskiej. Pretensje zostały skierowane pod adresem władz powiatu nowosądeckiego, których - poza chyba dwoma radnymi - w auli WSB NLU w poniedziałek nie było, choć zostały zaproszone do dyskusji.
Pilot inż. Stanisław Rak (kiedyś był budowniczym lotniska w Bydgoszczy) szczegółowo omówił założenia techniczne obiektu. Podkreślił, że budowa kosztowałaby nieco ponad 100 mln zł (bez wykupu terenu). Gdyby udało się pokonać wszystkie trudności, to mogłoby ono powstać nawet w ciągu czterech lat. W pierwszym etapie przyjmowałoby niewielkie samoloty (do 40 pasażerów), ale później nawet takie, który przewoziłoby do 100 osób.
Zwolennikami inwestycji okazali się m. in. poseł Stanisława Okularczyk, dyrektor OST Gromada Tadeusz Kierzek (jego firma od wielu lat sprzedaje bilety lotnicze), prezes Konspolu Kazimierz Pazgan, senator Stanisław Kogut (przebywa służbowo w... Brazylii, napisał, że widzi szanse dla rozwoju kontaktów z szejkami z Kuwejtu i innych krajów arabskich). Marian Cycoń wspomniał, że został upoważniony do powiedzenia, iż oprócz czterdziestu kilku gminnych samorządów wśród popierających projekt są: bracia Józef i Marian Koralowie (Koral), Ryszard Florek (Fakro) i Andrzej Wiśniowski (Wiśniowski). Przedsiębiorcy uważają, że mogliby skorzystać z transportu lotniczego, wysyłając w świat swoje produkty.
Nieco zimnej wody na rozpalone głowy wylał wicemarszałek Małopolski Leszek Zegzda, który jako sądeczanin dyplomatycznie powiedział, że jest za lotniskiem, ale potem dodał, że jednak władze województwa muszą rozpatrywać problemy rozwoju komunikacji kompleksowo, także w kontekście inwestycji drogowych i kolejowych. Poproszony o wpisanie się na listę osób popierających to przedsięwzięcie, powiedział, że na to przyjdzie czas.
Swoje poważne zastrzeżenia, co do zbyt optymistycznych danych przedstawionych przez Stanisława Raka, podał Jarosław Kluczniok, student wydziału zarządzania korporacjami WSB NLU. Ten były pracownik PLL LOT pisze pracę magisterską na temat rynku lotniczego w Polsce. Zadeklarował, że chętnie włączy się w prace przygotowawcze do tej inwestycji. Zachęcał jednak do większego realizmu. Jego zdaniem starosądecki port powietrzny może się okazać przedsięwzięciem mało opłacalnym. Trudno również marzyć o tym, by został on wybudowany w cztery lata.
Generalnie jednak na sali panowała atmosfera pozytywnego myślenia. Ustalono, że trzeba będzie powołać społeczny komitet i utworzyć wąską komórkę fachowców, która zajmie się tą inwestycją od strony formalnej i organizacyjnej.
Piotr Gryźlak, "Dziennik Polski" 2007-04-18
Autor: ea