Lufa z paskiem
Treść
Okręgowa Komisja Egzaminacyjna anulowała oblany egzamin maturalny w I LO
Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Krakowie podjęła bezprecedensową decyzję anulowania ustnego egzaminu dojrzałości z języka polskiego, który w ubiegłym tygodniu oblała jedna z uczennic w I LO w Nowym Sączu. Po egzaminie dziewczyna napisała zażalenie do OKE, do Warszawy i do Sejmiku Małopolskiego, skarżąc się, że nauczycielka z komisji potraktował ją bardzo nieuprzejmie, a ponadto szkoła nie przygotowała jej odpowiednich warunków do prezentacji multimedialnej. Uczennica od gimnazjum do matury osiągała bardzo dobre wyniki z języka polskiego.
Katarzyna O. oblała egzamin ku zdumieniu nauczycielki uczącej ją polskiego, wychowawczyni i kolegów z klasy. W domu przyjęto tę hiobową wieść z ogromnym wstrząsem.
- Kasia miała zawsze cenzurki z czerwonym paskiem. Na świadectwie maturalnym uzyskała średnią 4,8, w tym 5 z języka polskiego - opowiadał nam jej dziadek, który niezwykle emocjonalnie przeżywał dramat wnuczki. - Cztery punkty, jakie jej zaledwie dano na egzaminie, mają się nijak do jej wiedzy. Nie wierzę w zapewnienia, że na studia będzie się liczył tylko wynik pracy pisemnej. Tu poprawka niczego nie załatwi. Jedna niedyspozycja wynikająca z niezawinionego stresu przekreśla jej wizerunek jako bardzo dobrego ucznia. Wiem, jak długo przygotowywała temat na ustny, ile się napracowała po nocach.
***
- Jestem człowiekiem spokojnym i bezkonfliktowym i trzeba mnie naprawdę wyprowadzić z równowagi, żebym odważyła się pisać taką skargę - komentuje swoje pismo Katarzyna O. - W tym roku zdawałam język polski, historię, angielski i WOS pisemnie, wszystkie rozszerzone. Z polskiego napisałam pracę samodzielnie i dołączyłam do niej prezentację multimedialną, co najwyraźniej nie wyszło mi na dobre. Na maturę szłam z przekonaniem, że pójdzie mi ona znakomicie. Pomyliłam się. Trafiłam na profesor A. W mojej szkole na cztery sale egzaminacyjne był jeden laptop. Nie wspomnę, że w konspekcie zawarłam prośbę o rzutnik, lecz nie została spełniona. Pani profesor, gdy weszłam do sali, zaczęła na mnie krzyczeć, że nie ma dla mnie komputera, ponieważ nie załatwiłam go sobie. Zostałam zmuszona do biegania po salach i błagania nauczycieli, by raczyli mi pożyczyć laptop na prezentację. Pani egzaminatorka wyprosiła mnie z sali i na korytarzu przy moich koleżankach zaczęła mnie karcić jak dziecko. Przecież ja mam 19 lat i jestem osobą odpowiedzialną.
"Czy to jakaś zbrodnia, że zawarłam konspekt na dwóch stronach - czytamy w skardze. - Miałam wiele wniosków, więc jak je mogłam zmieścić na jednej stronie. Nietolerancyjne traktowanie mnie wpłynęło na mój stan umysłowy do tego stopnia, że bałam się cokolwiek powiedzieć. Jestem mało odporna na stres, zapomniałam, co miałam mówić. Muszę dodać, że są świadkowie, którzy potwierdzą zaistnienie sytuacji. Przede wszystkim chodzi mi o warunki. Zapewnienie komputera uczniowi należy do obowiązków dyrekcji i komisji egzaminacyjnej. Składam prośbę o ponowny egzamin przy innej komisji.
***
- Rozmawiałem z panią A. - powiedział nam w piątek w rozmowie dyrektor I LO Aleksander Rybski. - Jej wersja wydarzeń jest nieco inna. Uczniowie wiedzieli, że mają napisać konspekt na jednej kartce i na dole umieścić uwagi dotyczące ewentualnych pomocy dydaktycznych. Poprosiłem także o wyjaśnienia od drugiej profesorki z komisji, z II LO. Ona także nie potwierdza, by zachowanie jej koleżanki wobec maturzystki było niestosowne. Chcę napisać raport jak najbardziej obiektywny do Kuratorium Oświaty i do OKE.
- Dzień po tej uczennicy oblał egzamin chłopak - powiedziała nam nauczycielka z II LO, członek komisji. - Muszę przyznać, że jego odpowiedzi były na tym samym poziomie, co Katarzyny, choć tamten, jak się później okazało, miał tylko stopień dopuszczający z polskiego. Przyznaję, że w tym przypadku zasada oceniania wyłącznie za to, co się usłyszy na egzaminie, bez brania pod uwagę wcześniejszych wyników jest słabością takiej matury.
W II LO, dowiedzieliśmy się, jest sala audiowizualna i nie ma tam żadnego problemu z dostępem do komputera przy podobnym egzaminie, podczas którego niezbędna jest prezentacja multimedialna.
***
Na sugestie ze strony szkoły, że "Sesja", powszechnie używany przed egzaminami środek pobudzający pracę umysłu, podziałała na nią otępiająco, Kasia kręci głową:
- Cóż za absurd. Wzięłam ten środek dzień wcześniej, gdy się uczyłam. Stres i niemożność wypowiedzenia tego, co przygotowywałam całymi tygodniami, wyniknął z szoku, jaki doznałam po tym, jak mnie przyjęto na egzaminie.
W trybie niezwykle szybkim, po wniosku dyrektora Rybskiego, OKE postanowiła anulować egzamin. Wczoraj, już przed innym składem komisji, Katarzyna O. przedstawiła swoją pracę i odpowiadała na pytania. Na 20 możliwych zdobyła 15 punktów.
- Przyznaję, że szkoła mogła organizacyjnie przygotować się lepiej na podobną sytuację, dlatego zwróciłem się z prośbą o anulowanie dziewczynie tego egzaminu i umożliwienie zdawania powtórnie. Cieszę się, że tak się stało - powiedział nam wczoraj dyrektor Rybski. - Dla nas to także było przeżycie.
Kasia O. ma zamiar zdawać na prawo lub na handel zagraniczny. Dziś po wielu dniach po raz pierwszy położyła się spokojnie spać. Być może nie tylko ona.
Wojciech Chmura , "Dziennik Polski" 2007-06-05
Autor: ea