Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Mała głowa na korony

Treść

Katarzyna Kotlarz, uczennica I LO w Nowym Sączu w eliminacjach wojewódzkich konkursu Miss Polonia w Krakowie zdobyła tytuł Miss Małopolski oraz Miss Galerii Kazimierz, gdzie odbywała się prezentacja najpiękniejszych dziewcząt z południowej Polski. Wcześniej jury przyznało jej tytuł Miss Ziemi Nowosądeckiej, a publiczność zgromadzona w Miejskim Ośrodku Kultury wybrała na swoją miss spośród trzynastu kandydatek.

Z Kasią Kotlarz w finałach weźmie udział druga dziewczyna z Nowego Sącza, uczennica liceum profilowanego w Zespole Szkół Budowalnych, Natalia Jurkowska. Otrzymała ona w Krakowie tak zwaną dziką kartę, co zgodnie z regulaminem konkursu toruje jej drogę do konkursu finałowego i rywalizacji o najważniejszą koronę.

Po innej sądeczance, studentce WSB NLU Sylwii Garguli, która przed czterema laty zdobyła tytuł Miss Małopolski 2003 w konkursie Miss Polski i z powodzeniem startowała w konkursie piękności w USA, mamy kolejny dowód uznania dla urody dziewcząt urodzonych nad Dunajcem i Kamienicą.

Katarzyna Kotlarz zwyciężała konkurs nowosądecki, przy bardzo dużej konkurencji. W ścisłej czołówce znalazło się kilka dziewcząt, których liczba zdobytych punktów różniła się minimalnie. Do Krakowa wytypowano oprócz zwycięzczyni pierwszą wicemiss Ziemi Nowosądeckiej i Miss Obiektywu Natalię Jurkowską oraz drugą wicemiss Karmen Janur. Z przyczyn osobistych Karmen na konkurs do Galerii na Kazimierzu nie pojechała.

- Występowałyśmy na wybiegu urządzonym na dachu galerii - opowiada Natalia Jurkowska. - W kolejnych prezentacjach dziewczęta pokazywały się w różnych strojach, reklamując jednocześnie różne firmy sponsorskie. Osobiście nie liczyłam na sukces, ale przyznam, że doznałam szoku. Odpadłam po pierwszym pokazie i właściwie mogłam się zbierać do domu. Odczułam, że widownia była zaskoczona tą decyzją. Potem okazało się jednak, że przyznano mi dziką kartę. Może z punktami się coś pomieszało. Nie zastanawiam się nad tym. Cieszę się, że przeszłyśmy z Kasią dalej. Gratuluję jej tytułu.

Kasia przyjęła swoje korony godnie i z wrodzoną jej skromnością. O sukcesie dowiedzieli się oczywiście jej rodzice, bo jak mówiła nam już w Nowym Sączu, najważniejsza dla niej jest rodzina i najbliżsi. Gdy wróciła do szkoły, specjalnie się nie chwaliła, więc jest prawdopodobne, że do tej pory wiele z jej koleżanek i kolegów nie ma pojęcia, że zakwalifikowała się do ścisłego grona finalistek konkursu piękności z wieloletnimi tradycjami.

Kasia kończy drugą klasę w słynnym "Długoszu", marzy o studiach na architekturze, a obecne sukcesy traktuje jak dobrą zabawę, która na pewno nie przewróci jej w głowie. Rodzice bardzo jej kibicują i przeżywają może bardziej niż ona kolejne tytuły.

- Nie liczyłam na takie sukcesy, bo razem ze mną startowały naprawdę bardzo ładne dziewczęta - mówi Kasia. - Nie patrzyłam na nie, jak na kogoś, z kim trzeba rywalizować. Atmosfera konkursu jest doskonała, koleżeńska. Być może jednym z powodów sukcesu była bardzo solidna praca przygotowawcza do występów w Nowym Sączu. Umiejętność chodzenia po scenie, pokazania się trzeba po prostu wyćwiczyć.

"Dziennik Polski" będzie towarzyszył przesympatycznym dziewczętom w startach finałowych i gratulując razem z Czytelnikami trzyma za nie kciuki. (WCH) , "Dziennik Polski" 2007-05-31



Autor: ea