Manipulacja przy stole
Treść
Uważaj, kogo wpuszczasz do domu - ostrzega powiatowy rzecznik konsumentów Wanda Zygner
Emeryci i osoby samotne padają najczęściej ofiarami sprytnych agentów trudniących się tzw. sprzedażą bezpośrednią w domach klienta. Mistrzowie manipulacji potrafią przekonać do kupienia bardzo drogich, a często zupełnie niepotrzebnych urządzeń, na które nieświadomego nabywcy po prostu nie stać.
Lista sprzętów, nad kupnem których większość klientów dotąd w ogóle się nie zastanawiała, jest długa. Najczęściej na samym szczycie tej piramidy znajdują się urządzenia do masażu, zestawy do nauki języków obcych i szybkiego czytania oraz filrty do wody. Dobry agent jest w stanie w ciągu kilku minut przekonać klienta, że taki sprzęt jest mu potrzebny, prawie nic nie kosztuje, a znacznie podnosi jakość jego życia. Na takie metody najbardziej podatne są osoby starsze i samotne. Podpisują więc umowy, których wcale nie przeczytały, a często nie wiedzą nawet, że godzą się tym samym na zaciągnięcie niekorzystnego kredytu bankowego na spłatę zobowiązań wobec dostawcy.
- Te przypadki są tak nagminne, że w niektóre trudno uwierzyć - mówi Wanda Zygner. - Przykłady mogłabym mnożyć, dlatego jedynie wspomnę o najbardziej drastycznych. 80-letnia kobieta zobowiązała się do kupna urządzenia masującego za trzy tysiące złotych. Nie miała świadomości, z kim podpisała umowę, do czego się w niej zobowiązała i jakie to będzie rodzić konsekwencje finansowe. Zaś pewien rencista o minimalnym dochodzie zgodził się na zakup drogiego zestawu do nauki szybkiego czytania. Zrobił to z myślą o synu, tymczasem cena kilkakrotnie przekraczała jego dochody. Był przekonany, iż dostanie ten towar za darmo, więc przykro się rozczarował, gdy okazało się, że z pierwszą przesyłką otrzymał wezwanie do zapłaty.
Podobnych wpadek można by uniknąć przy zachowaniu minimum czujności i zdrowego rozsądku. Przede wszystkim nie należy podpisywać żadnych umów bez świadomości, do czego się w ten sposób zobowiązujemy. Decyzję o zakupie powinniśmy skonsultować z kimś bliskim, a osoby samotne, które odwiedzi agent, powinny poprosić choćby sąsiada o to, by uczestniczył w takiej rozmowie. Trzeba też sobie zadać pytanie, czy rzeczywiście potrzebujemy sprzętu, który się nam oferuje.
- Musimy też mieć świadomość z kim rozmawiamy, bo często jest tak, że sprzedawca zbiera od nas wszelkie dane, a sam przedstawia się jedynie nazwiskiem - dodaje Wanda Zygner. - Jest on zobowiązany poinformować klienta, że w ciągu dziesięciu dni może się rozmyślić, powinien też zostawić wzór takiego oświadczenia. Tymczasem wielu sprzedawców w ogóle o tym nie wspomina, nie zostawia też adresu firmy, do której można się zwrócić w razie wątpliwości. Podsuwają natomiast do podpisania szereg dokumentów, wśród których jest także oświadczenie, że zainteresowany został o wszystkim poinformowany. Gdy konsument dochodzi swoich praw przed sądem, firma przedstawia podpisane przez niego dokumenty, z których wynika, że od początku o wszystkim był poinformowany.
Mimo to czujność i szybkość działania często przynoszą dobre rezultaty. Jeśli klient zareaguje w ciągu 10 dni i uda się zlokalizować firmę, z którą podpisał umowę, to odstąpienie od niej może nie stanowić problemu. Są też sądowe postępowania, w których interesy poszkodowanego reprezentuje rzecznik konsumentów. Niedawno udało się wygrać sprawę wspominanego rencisty, który zobowiązał się do kupna zestawu do nauki szybkiego czytania, który - uwzględniając odstetki od kredytu - miał go kosztować 4 tys. zł. Rzecznik wystąpił do sądu z wnioskiem o powództwo egzekucyjne powołując się na fakt, iż małżonka klienta nie wiedziała o podjątych przez niego zobowiązaniach, które znacznie przekraczały jego możliwości finansowe. Ta sprawa została wygrana.
- Takich sytuacji można jednak uniknąć. Wystarczy odrobina czujności i przysłowiowego zdrowego rozsądku - kończy Wanda Zygner.
(SZEL) , "Dziennik Polski" 2007-02-23
Autor: ea