Markety i polityka
Treść
Mimo protestu sądeckich kupców, Rada Miasta zgodziła się na przystąpienie do zmiany planu zagospodarowania przestrzennego dla Śródmieścia. Decyzja radnych otwiera drogę do budowy wielkopowierzchniowych sklepów w tym rejonie i szeroką dyskusję na temat wizji rozwoju miasta.
We wtorkowych obradach Rady uczestniczyła grupa kupców tworzących Komitet na rzecz Harmonijnego Rozwoju Miasta Nowego Sącza. Wcześniej (w miniony czwartek) reprezentanci sądeckiego handlu spotkali się z częścią radnych (Klubem PiS), by przekonać ich do zdjęcia tego punktu z porządku obrad. Radni PiS jednak takiego wniosku nie złożyli.
Siedmiu radnych z Klubu Platformy Obywatelskiej - Porozumienia Sądeckiego odmówiło udziału w głosowaniu nad uchwałą. Poczuli się urażeni, że kupcy rozegrali sprawę politycznie, zapraszając do dyskusji tylko większościowy klub. Nie pomogły tłumaczenia kupców, że to poseł PiS Arkadiusz Mularczyk zorganizował spotkanie.
- Z uwagi na bolesny fakt, że nie dostąpiliśmy zaszczytu rozmowy, tę sprawę zostawiamy do rozstrzygnięcia Klubowi PiS, którego zaprosiliście państwo do dialogu - zakomunikował zainteresowanym Józef Hojnor, przewodniczący klubu radnych PO PS.
Kupcy jednak przeliczyli się w swoich nadziejach, bo radni PiS głosowali za zmianą planu dla Śródmieścia. Dyskusja na temat wizji hipermarketów czy też galerii handlowych usytuowanych kilkaset metrów od rynku trwa kilka godzin.
Panorama bez marketów
Radna Zofia Pieczkowska, wiceprezydent miasta minionej kadencji opowiedziała się przeciw zgodzie na lokalizację wielkopowierzchniowych sklepów na objętych planem terenach.
- Podskarpie (tereny oo. jezuitów, gdzie lokuje się pierwszy z marketów - red.) to teren, który decyduje o widoku miasta od strony wschodniej. Wielokrotnie oglądamy obrazy i fotografie Nowego Sącza przedstawiające widok miasta od strony Kamienicy czy Dunajca z wieżami kościołów, bo są to najładniejsze widoki na miasto. Tego nie wolno niszczyć, mimo że są tacy, którzy wolą widok galerii handlowej - przekonywała.
Zwróciła też uwagę na ewentualne problemy komunikacyjne, które może spowodować budowa wielkogabarytowego sklepu.
- Rozumiem, że właściciel terenu chce na nim zarabiać, ale dla ochrony wizerunku miasta byłabym skłonna optować za wykupem tego gruntu dla miasta - zakończyła Pieczkowska.
Jej argumenty uznał za racjonalne Kazimierz Sas, który postanowił wstrzymać się od głosu sugerując, by przed podjęciem decyzji Rada zleciła przeanalizowanie skutków uchwały.
Wiceprezydent Jerzy Gwiżdż stwierdził jednak, że strefa ochrony zabytkowego centrum jest za szeroka i ogranicza miastu możliwość rozwoju. Jako przykład podał próbę budowy amfiteatru przy ruinach zamku, na którą nie pozwalają ograniczenia strefy.
- Nie mogę zrozumieć nabrzmiałej dyskusji w tej sprawie. Przecież nie przesądzamy, że powstaną tam supermarkety, tylko otwieramy możliwość dla opracowania nowego planu - mówił radny Artur Czernecki, szef Klubu PiS, który na własną prośbę wyłączył się z głosowania, ponieważ jego stacja paliw znajduje się na terenie objętym decyzją.
Galeria handlowa ożywi centrum
Radny Jerzy Wituszyński wyjaśniał kupcom, że procedury związane z opracowaniem planu zagospodarowania przestrzennego dla Śródmieścia mogą potrwać ponad rok. Żaden wielkopowierzchniowy obiekt handlowy (powyżej 2 tys. m kw.) nie powstanie bez zgody Rady. Próbował też przekonywać kupców, że budowa galerii handlowej na Podskarpiu (niedaleko młyna jezuickiego) będzie dla nich korzystna, bo znajdą tam miejsce dla swoich sklepów.
- I to kilkaset metrów od rynku. Może dzięki temu ruch stanie się większy, bo przyciągniemy ludzi - argumentował. Jednak Marek Horwath (kojarzony przez radnych poprzednich kadencji ze słynnym w Sączu protestem przeciw sprzedaży "Starej Sandecji"), który zabierał głos w imieniu kupców przekonywał, że zanim radni podejmą uchwałę, powinna odbyć się debata z mieszkańcami, z której wnioski będą pomocne w podejmowaniu decyzji.
Marika Dubińska Kuliś z Sądeckiego Dialogu, która zamknęła dwa sklepy w centrum miasta, bo jak stwierdziła "wykończyły ją hipermarkety" nawoływała, żeby radni myśleli o przyszłości miasta i o tym, co zostanie dla potomnych.
- Dlaczego my, kupcy zabieramy głos w tej sprawie? Bo my kochamy to miasto - wyjaśniła.
Różne grupy interesów
- Nie tylko kupcy kochają Nowy Sącz. Kochają też adwokaci, księża, lekarze, ale niekoniecznie myślą tak samo jak kupcy. Każda grupa zawodowa jest zainteresowana ochroną przede wszystkim własnych interesów. Nikt nie ma monopolu na to, żeby wskazywać, jak ma wyglądać Nowy Sącz. Ja rozumiem, że każdy broni swojego interesu, ale my - jako władza miasta - reprezentujemy interes wszystkich mieszkańców. Przedsiębiorców i konsumentów - odpowiadał wiceprezydent Jerzy Gwiżdż.
- A żeby coś po nas zostało, trzeba miastu nowego ducha, a nawet "kopa". Pojawia się nowa generacja biznesmenów, którzy chcą inwestować i rozwijać miasto - czy mamy im powiedzieć "nie"? - pytał wiceprezydent. Podkreślił również, że zgoda na zmianę planu zagospodarowania śródmieścia nie przesądza decyzji o budowie marketów, ale oznacza otwarcie dyskusji na temat przyszłości tej części miasta.
Dyskusję zakończył wiceprzewodniczący Robert Sobol słowami: "Po owocach ich poznacie".
Za zmianą planu zagospodarowania przestrzennego dla Śródmieścia głosowało 12 radnych, 2 wstrzymało się od głosu, 1 radna (Zofia Pieczkowska) była przeciw, a ośmiu radnych (Klub PO PS i Artur Czernecki) wyłączyło się z głosowania.
(MONK) , "Dziennik Polski" 2007-04-26
Autor: ea