Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Marzenia o remisie

Treść

Jeśli wygrali, i to w trzeciej minucie przedłużonego czasu gry z drugim w tabeli Kolejarzem, dlaczego maja przynajmniej nie zremisować z okupującymi czwartą lokatę rezerwami Korony Kolportera? Nawet, jeśli spotkanie odbywać się będzie w Kielcach? Założyć należy, że takie pytanie zadają sobie, nie bez realnych przesłanek, kibice sądeccy przed kolejnym bojem o ligowe punkty ich ulubieńców.



Bo rzeczywiście, Sandecja, która do niedawna grała bez niezbędnego dla każdego sportowca fartu, pod ręką nowego szkoleniowca - Artura Sejuda - jak gdyby odżyła, w dwóch meczach z trudnymi rywalami inkasując cztery punkty. Szkoleniowiec na każdym kroku lojalnie podkreśla, że ten dorobek to w ogromnej mierze zasługa jego poprzednika - Bogusława Szczeciny, przygotowującego przecież drużynę do rewanżowej rundy rozgrywek. Ma naturalnie rację - zespół prezentuje się ostatnio coraz korzystniej, prawdziwa jego wartość poddana zostanie jednak weryfikacji w dzisiejszej potyczce z kielczanami.

Mecz stoczony zostanie w nietypowym dla futbolu dniu tygodnia. O przeniesienie terminu z niedzieli na piątek zabiegała Sandecja, by zyskać w ten sposób trochę czasu na przygotowanie się do czekającej ją już w środę arcytrudnej konfrontacji z pewnym już prawie drugoligowcem - Motorem Lublin. Rywale przystali na wniosek rywali. Wedle posiadanych przez nas informacji mecz odbędzie się na głównej płycie supernowoczesnego stadionu w Kielcach. W ekipie rywali ma zabraknąć zawodników z kadry ekstraklasowego zespołu, którzy po odpadnięciu z Pucharu Ekstraklasy od wczoraj przebywać mieli na urlopach.

Jeśli wierzyć zapewnieniom kierownictwa ekipy, Sandecja udawała się wczoraj do stolicy województwa świętokrzyskiego z wyjątkowo bojowym nastawieniem, a celem sądeczan jest zwycięstwo. W ekipie zabraknie co prawda kilku kontuzjowanych graczy, zastępujący ich młodzi dowiedli jednak, że z coraz lepszym skutkiem dźwigają na swych barkach ciężar odpowiedzialności za wynik. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że działacze wiedzą co mówią.

Powiedzieli "Dziennikowi Polskiemu"

Artur Sejud, trener Sandecji:

- Ani na sekundę nikomu w klubie nie przyszła do głowy myśl, że Sandecja spaść może z trzeciej ligi. To prawda: wciąż nie wiadomo, ile drużyn dotknie degradacja, stąd naszym celem jest wygrywanie kolejnych spotkań, bez oglądania się na klasę rywali. W meczach z Orlętami i Kolejarzem zawodnicy przekonali się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Każdy przeciwnik jest do ruszenia. W Kielcach zagramy bez wiszącego za kartki Maćka Polańskiego, a także bez wciąż nie w pełni sprawnego Tomka Szczepańskiego i Adama Ciastonia, którego przerwa w zajęciach będzie niestety dłuższa. Szansę występu ma natomiast Jakub Wańczyk, szybko odrabiający zaległości treningowe.

Jarosław Paschek, kierownik drużyny:

- Dzięki wsparciu sponsorów: Piotra i Pawła Korczów z firmy Cechamot, Jana Bogdańskiego z wytwórni okien, Krzysztofa Paschka, Wiktora Bachuli, a także stałego dobroczyńcy, konsekwentnie odmawiającego ujawnienia się oraz wysiłkom zarządu klubu, piłkarze przenocują w motelu w Morawicy przed Kielcami. Na mecz z Koroną jedziemy po zwycięstwo. Być może zabrzmi to buńczucznie, ale postawiliśmy przed sobą zadanie wygrania wszystkich czterech pozostałych do końca sezonu spotkań. Stać nas na to.

(DW), "Dziennik Polski" 2007-06-01

Warto wiedzieć:

Przypuszczalny skład Sandecji: Bodziony - Damasiewicz, Kandyfer, Bartkowski, Rusin - Florian, Orzechowski, Wańczyk, Zawiślan, Zachariasz - Gryźlak.

Rezerwa: Kozioł, Michalik, Owsianka, Leśniak, Rysiewicz, Świerad, Nieć.

Nie zagrają: Ciastoń, Szczepański (kontuzje) oraz Polański (żółte kartki).

Autor: ea