Mąż zaufania
Treść
Rozmowa z Barbarą Kalisz, prezesem Miejskiego Oddziału Towarzystwa Przyjaciół Dzieci i od stycznia społecznym rzecznikiem praw dziecka.
- Czy działalność rzeczników praw dziecka TPD nie powiela działalności tej organizacji stworzonej do szczególnej opieki nad dziećmi?
- Uważam, że inicjatyw na rzecz dziecka nigdy nie jest za dużo. Ja osobiście czuję się rzecznikiem praw dziecka od 25 lat, czyli od czasu, kiedy pracuję w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci. Od lat 7 jestem prezesem zarządu miejskiego. Zarząd główny wystąpił swego czasu z programem społecznego rzecznika praw dziecka. Takie funkcje zostały powołane w 30 powiatach w kraju, przede wszystkim tam, gdzie nie ma takich rzeczników przy kuratoriach. My także jako oddział zgłosiliśmy się, uważając - niezależnie od tego czy taki rzecznik już istnieje czy nie - że skala problemów dotyczących dzieci w naszym regionie jest bardzo duża. Funkcja naszego rzecznika jest społeczna. Pełnię ją od stycznia. Program pilotażowy zakłada działalność półroczną. To co organizuję finansowane jest na razie z funduszu PHARE.
- Co można powiedzieć o tym pomyśle po 5 miesiącach funkcjonowania?
- Jestem przekonana, że spełnia bardzo ważną rolę. My w TPD w Nowym Sączu przy ul. Kunegundy 16 mamy od lat świetlicę dla dużej rzeszy dzieci. Wychowawcy prowadzą z nimi zajęcia. Dzieci - wiedząc, że jestem nie tylko prezesem, ale rzecznikiem ich interesów - przychodzą do mnie śmielej z bardzo wieloma osobistymi sprawami. Mają większe zaufanie niż do jakiejś instytucji, policji, czy kuratora sądowego. Opiekujemy się nie tylko dziećmi, ale i rodzinami. Są to trudne rodziny. Pomijając patologie, są niewydolne, gdy chodzi o życiową zaradność. Współpracując z policją, pedagogami szkolnymi, ośrodkami pomocy społecznej, ośrodkiem interwencji kryzysowej, staramy się ukierunkować potrzebujących na najskuteczniejszą pomoc. Program rzecznika zawiera także organizowanie dla tych rodzin spotkań, pomocy prawnej, prelekcji.
- Co będzie, gdy pilotażowy program dobiegnie końca? Czy to znaczy, że działalnosć rzecznika automatycznie się skończy?
- Nie wyobrażam sobie, by coś takiego mogło się stać. Przeszliśmy szkolenia, mieliśmy warsztaty. Posiadamy cenne doświadczenia właśnie w obronie praw dzieci. Nie można tego zaprzepaścić. Być może funkcję tę przejmie już ktoś inny, ale musi ona istnieć. Zresztą nie chodzi tu tylko o same dzieci, ale o rodzinę i rodzicicielstwo. 25 maja, w najbliższy piątek, jako rzecznik praw dziecka organizuję happening na sądeckim rynku pod hasłem "Mamo, tato! Jestem, widzę, myślę, czuję". Wezmą w nim udział uczniowie szkół z miasta i powiatu, z nauczycielami i rodzicami. Treścią i przesłaniem tego happeningu jest zwrócenie uwagi na wagę i odpowiedzialność rodzicielstwa. Tak więc nie zabraknie nam pracy.
Rozmawiał: (WCH), "Dziennik Polski" 2007-05-21
Autor: ea