Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Mieszkanie dla repatriantów?

Treść

Nie udało się Szczawnicy, teraz sądecki samorząd chce pomóc rodzinie Wafinów.

Nad tym, czy zaprosić rodzinę Polaków z Uzbekistanu do osiedlenia się w Nowym Sączu zastanawiają się radni i prezydent miasta. Temat poróżnił radnego Roberta Sobola z prezydentem Ryszardem Nowakiem, z których każdy inaczej rozumie pomoc dla repatriantów.

Radny Sobol, prezes sądeckiego oddziału stowarzyszenia "Wspólnota Polska" jest szczególnie wyczulony na losy Polaków zza wschodniej granicy. Kiedy dowiedział się o wniosku Marii Wafiny, jaki wpłynął do Urzędu Miasta postanowił przekonać Radę do zaangażowania się w pomoc tej rodzinie. W styczniu zapytał prezydenta o możliwość przyjęcia repatriantów. Podczas ostatniej sesji otrzymał odpowiedź.

Na koszt gminy albo rządu

Prezydent Ryszard Nowak przedstawił mu dwie możliwości: gmina może zaprosić konkretną rodzinę lub wystosować zaproszenie bez imiennego wskazania repatriantów. Zaproszenia przekazywane są do konsulatu za pośrednictwem wojewody i Prezesa Urzędu do Spraw Repatriacji i Cudzoziemców, jednak uchwała Rady Gminy stanowiąca zaproszenie dla repatrianta i jego najbliższej rodziny, musi zawierać zobowiązanie zapewnienia warunków do osiedlenia się przez okres nie krótszy niż 12 miesięcy.

Prezydent Nowego Sącza sugerował Radzie Miasta, żeby skorzystać z drugiego rozwiązania.

- Gdy gmina zapewni anonimowemu repatriantowi lokal mieszkalny, otrzyma dotację z budżetu państwa, to dotacja rzędu 100 tys. zł. Jeśli chcielibyśmy imiennie zaprosić panią Wafinę z rodziną musielibyśmy ją przyjąć na własny koszt przy niewielkiej dotacji celowej w wysokości 4 379 zł na członka rodziny - dowodził prezydent Nowak, zostawiając decyzję w tej sprawie Radzie Miasta.

Dlaczego nie Kowalscy?

Radny Sobol przekonywał jednak, że skoro to Maria Wafina zwróciła się do miasta, należy pomóc konkretnie jej, nie zaś szukać innej anonimowej rodziny na liście oczekujących.

- Kwestionuję to, że ma to być właśnie pani Wafina, a dlaczego nie rodzina Kowalskich? Nie wiem czy to pańska ciocia, że tak się pan upiera - zainteresował się prezydent.

Radny Sobol obruszył się na zarzut uprawniania prywaty i zażądał od prezydenta zdecydowanej deklaracji, czy zamierza cokolwiek zrobić w sprawie przyjęcia Wafinów do miasta. Wsparł go radny Józef Hojnor nawołując prezydenta do zdecydowanej postawy. - Jak ktoś prosi nas o pomoc, to zachowajmy się po męsku. Albo powiedzmy mu "idź precz", albo zaoferujmy pomoc. Rada sama może poszukać dla nich pracy, poprosimy o nią sądeckich przedsiębiorców, znajdziemy mieszkanie dla tej rodziny. Miejmy trochę serca - zaapelował do kolegów radnych.

Prezydent zaś oznajmił, że nie kwestionuje potrzeby pomocy repatriantom, ale skoro można na ten cel zdobyć pieniądze od rządu, proponuje wykorzystać tę możliwość.

Prezydent zwrócił również na uwagę na to, że p. Wafina wystąpiła z takim samym wnioskiem do wielu gmin i nie wiadomo, czy przez którąś nie został już rozpatrzony pozytywnie.

Szczawnica nie znalazła mieszkania

Jak ustaliliśmy nie tylko radny Sobol przejął się losem rodziny repatriantów z Uzbekistanu. W 2006 roku próbował im pomóc Piotr Gąsienica radny poprzedniej kadencji miasta Szczawnicy. Zabiegał o to, żeby zapewnić repatriantom warunki na osiedlenie w tym mieście. Dzięki staraniom radnych udało się znaleźć pracę dla pani Marii i jej męża. Jan Giemza właściciel spółki "GB" zgodził się zatrudnić obydwoje na jeden rok. Pojawił się jednak problem ze znalezieniem mieszkania dla Wafinów. Burmistrz Szczawnicy - zwrócił się do prezesa spółdzielni mieszkaniowej o lokal. Sprawa nie zakończyła się jednak pomyślnie. - Niestety gmina nie znalazła mieszkania - poinformował nas Jan Golba, wiceburmistrz Szczawnicy.

Tymczasem konsul może wydać wizę w celu repatriacji tylko wtedy, gdy gmina gotowa przyjąć rodzinę zapewni zarówno pracę, jak i mieszkanie.

I tu pojawia się problem. Prezydent zwracał uwagę radnych na długą kolejkę rodzin oczekujących latami na przydział mieszkania komunalnego oraz na prawo miejscowe, zgodnie z którym tylko mieszkańcy Nowego Sącza mogą otrzymać lokal z miejskich zasobów.

(MONK), "Dziennik Polski" 2007-02-23

Jak ustaliliśmy nie tylko radny Sobol przejął się losem rodziny repatriantów z Uzbekistanu. W 2006 roku próbował im pomóc Piotr Gąsienica radny poprzedniej kadencji miasta Szczawnicy. Zabiegał o to, żeby zapewnić repatriantom warunki na osiedlenie w tym mieście. Dzięki staraniom radnych udało się znaleźć pracę dla pani Marii i jej męża.

Autor: ea