Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Miłość na talerzu

Treść

Tysiąc ubogich sądeczan i bezdomnych ze schroniska Brata Alberta zjadło wczoraj wspólną wieczerzę wigilijną

12 tysięcy pierogów i 600 litrów zupy grzybowej - to podstawa świątecznego menu zaproponowanego wczoraj osobom ubogim, które zostały zaproszone na Sądecką Wigilię zorganizowaną przez Urząd Miasta i WSB-NLU.

W namiotach rozstawionych pod ratuszem serwowano pierogi z kapustą i suszonymi śliwkami. Były też popularne "ruskie" ze słoninką, a także kasza ze śliwkami i ciasto. W chłodne popołudnie znakomicie sprawdziła się również gorąca zupa grzybowa podgrzewana w kuchniach polowych wypożyczonych od straży granicznej. Między uczestnikami wieczerzy przemykały anioły, diabły i Mikołaje rozdający łakocie. W te role wcieliła się młodzież z Miejskiego Ośrodka Kultury, która na tę okazję przygotowała specjalny program artystyczny. Nie zawiódł też Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, przygotowując 300 świątecznych paczek dla niezamożnych rodzin. Znalazły się w nich wędliny, owoce i słodycze.

- W przygotowanie wieczerzy włączyli się studenci WSB-NLU - mówi pomysłodawczyni i jeden z głównych sponsorów wigilijnego spotkania, Janina Damasiewicz. - Angażowali się nawet w prace kuchenne związane z lepieniem pierogów. To budujące doświadczenie, bo ci młodzi ludzie nauczyli się czerpać radość z bezinteresownej pomocy innym.

Wielkim gestem wykazali się też sądeccy przedsiębiorcy z branży gastronomiczno-cukierniczej. Bez ich wsparcia zorganizowanie tej wyjątkowej kolacji dla ponad tysiąca osób, nie byłoby możliwe.

- Dotąd co roku organizowaliśmy wigilie dla samotnych. Odbywały się w DKK, nieistniejącej już restauracji Bona czy Domu Pieroga w Ratuszowej - opowiada dyrektor MOPS Józefa Pieczkowska. - Teraz po raz pierwszy spotykamy się na ulicy. Dzięki temu mogły tutaj przyjść całe rodziny. No i uczestników jest znacznie więcej, bo prawie tysiąc osób.

Wśród nich był m.in. 99-letni Michał Kasieczka, najstarszy gość wigilijnego spotkania. Jest podopiecznym MOPS od ponad 30 lat, czyli od śmierci żony.

- Od tamtej pory nie opuściłem żadnej takiej wigilii - podkreśla z dumą Michał Kasieczka. - Dobrze się spotkać z ludźmi, poczuć, że mój los nie jest im obojętny.

Życzenia dla wszystkich sądeczan przekazali wczoraj wiceprezydenci miasta, Bożena Jawor i Jerzy Gwiżdż. Z opłatkiem w ręku ruszyli w tłum, by przełamać się z najbardziej potrzebującymi. To samo zrobili proboszczowie dwóch parafii z centrum miasta - ks. Waldemar Durda z bazyliki św. Małgorzaty i Jan Siedlarz z kościoła św. Kazimierza. Towarzyszył im rektor WSB-NLU Krzysztof Pawłowski.

- Oby takich spotkań było więcej - apeluje Bożena Jawor. - Są ważne, bo uświadamiają nam wszystkim, że jesteśmy wielką wspólnotą ludzi, którzy powinni się wspierać i sobie pomagać.

Pierwsza sądecka wigilia w tak dużym gronie udała się, więc organizatorzy zapowiadają, że za rok także przygotują taką wieczerzę.

- Na pewno ją powtórzymy - zapewnia Józefa Pieczkowska. - Skoro w tym roku sponsorzy tak wspaniale dopisali, to za rok też nie zawiodą.

PAWEŁ SZELIGA, "Dziennik Polski" 2006-12-18

Autor: ea