Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Mistrz słowa mówionego

Treść

Poetyckie wspomnienie Wiesława Kolarza

Zmarłemu przed pięcioma laty poecie Wiesławowi Kolarzowi poświęcone były piątkowe zaduszki literackie. W piwnicy Sądeckiej Biblioteki Publicznej młodzi recytatorzy przypomnieli pełne ciepła i zadumy nad przemijaniem wiersze mistrza, posiłkując się m.in. imponującym wyborem jego tekstów wydanych już po śmierci artysty.

Poetę wspominali jego bliscy przyjaciele i literaci - Joanna Babiarz i Antoni Kiemystowicz, a tajemnicę twórczości Wiesława Kolarza próbował rozwikłać dr Wojciech Kudyba.

- Zaintrygował mnie fakt, że poeta za życia wydał tylko dwie książki - mówi Wojciech Kudyba. - Nasuwa się więc pytanie, czy nie miał nic do powiedzenia? Ależ skąd. Rok po jego śmierci żona zebrała kilkaset tekstów wydobytych z teczek, szuflad, gazet i pism literackich. Efektem jest 400-stronicowa książka będąca dowodem jego literackiej płodności, ale i osobliwej pokory. Wiesław Kolarz miał kontakty z wydawcami, pomagał wydawać poetyckie tomiki młodszym kolegom, a sam nie zabiegał o druk. Moim zdaniem robił to dlatego, że dla niego poezja polegała na rozmowie, spotkaniu twarzą w twarz. Dla artysty słowo pisane było wtórne, a poezja stawała się wtedy, gdy ktoś mówił wiersz.

Wiadomo, że Wiesław Kolarz przygotowywał trzeci tom wierszy, który miał nosić tytuł "Cafe Imperial". Sądeczanin, którego zawodowe pasje rzuciły do Krakowa, właśnie w tym legendarnym sądeckim lokalu kształtował swoją osobowość twórczą. Przed laty w Polsce znakomicie funkcjonowały tzw. kawiarnie literackie. Tam tworzyły się grupy poetyckie, tam pisano twórcze manifesty. Tam też mówiono wiersze, a Wiesław Kolarz znany był jako znakomity recytator. Dla wielu młodszych kolegów po piórze pozostał kimś w rodzaju mentora, poetyckiego opiekuna.

(SZEL), "Dziennik Polski" 2006-11-06

Autor: ea