Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie było żadnego fałszerstwa

Treść

Z Antonim Macierewiczem, szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego, rozmawia Wojciech Wybranowski

Odtajniona przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego wersja Raportu z weryfikacji WSI różni się od tej przygotowanej przez komisję? Według "Dziennika", usunięto z niej przynajmniej dwa nazwiska, zmieniona została część tekstu. Również Andrzej Lepper sugerował istnienie jakichś nieprawidłowości czy fałszerstw.
- To absolutna bzdura.

Na wiele tygodni przed ujawnieniem Raportu z likwidacji WSI pan prezydent informował, że odtajniony zostanie Raport w takiej formie, która - primo - nie zagraża bezpieczeństwu państwa, secundo - znajdą się w nim nazwiska tylko osób, które przekroczyły swoje uprawnienia lub działały na szkodę państwa polskiego. I tak też się stało. Po to były prowadzone konsultacje z marszałkiem Sejmu czy Senatu, by Raport, który zostanie przedstawiony opinii publicznej, spełniał wszystkie wymogi ustawy. Nie było żadnego usuwania, kasowania nazwisk czy informacji. Tak jak zapowiedziałem wcześniej, jeszcze nie wszystkie informacje, do których dotarła komisja weryfikacyjna, zostały w Raporcie przedstawione, dlatego też będą systematycznie ukazywać się aneksy do niego, w których znajdą się kolejne informacje o nieprawidłowościach w działalności Wojskowych Służb Informacyjnych.

Tak naprawdę większość mediów nie analizuje rzetelnie merytorycznej treści Raportu, ale zajmuje się podważaniem jego prawdziwości czy też dyskredytowaniem Pana osoby. Uważa Pan, że powodem może być strach przez ujawnieniem kolejnych nazwisk, kolejnych informacji?
- Nie ulega dla mnie wątpliwości, że są osoby i środowiska, które obawiają się tego, co może ujawnić komisja weryfikacyjna. Być może dlatego niektóre gazety, jak "Dziennik", wolą pisać nieprawdziwe informacje, bzdury o rzekomym fałszowaniu Raportu, zamiast się zastanowić, dlaczego przy milczeniu mediów Polska przez szesnaście lat bezkarnie mogła być infiltrowana przez rosyjski wywiad, a Wojskowe Służby Informacyjne mimo posiadania sygnałów, wiedzy o takiej działalności, nie podejmowały żadnych działań. Dzisiaj te same media, które milczały o udziale WSI w przestępczości paliwowej, w aferach gospodarczych próbują znaleźć jakieś pięciorzędne kwestie, by zdyskredytować Raport mówiący o takich aferach.

Pojawia się też zarzut pewnego rodzaju stronniczości przy przygotowywaniu Raportu. Wśród osób odpowiedzialnych za nieprawidłowości w działaniach WSI znaleźli się m.in. niemal wszyscy ministrowie obrony narodowej i szefowie WSI, z wyjątkiem szefów MON Jana Parysa i Romualda Szeremietiewa oraz szefa WSI gen. Tadeusza Rusaka.
- Generał Tadeusz Rusak to jedyny szef WSI do czasu ich rozwiązania, który podjął pewne działania w bardzo istotnych punktach. Nie wszystko udało mu się zrealizować, ale rzeczywiście miał plan wprowadzenia pewnych zmian w działalności Wojskowych Służb Informacyjnych. Natomiast jeśli chodzi o ministra Jana Parysa, to formułowanie zarzutów wobec osoby, która raptem sześćdziesiąt dni kierowała tymi służbami i w tym krótkim czasie zdołała już odwołać postkomunistycznego szefa WSI oraz podjęła próbę oczyszczenia tych służb, byłoby niepoważne.

Dziękuję za rozmowę., "Nasz Dziennik" 2007-02-20

Autor: ea