Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie jest łatwo nas oszukać

Treść

Zwiększa się liczba dyslektyków i dysortografów

Uczniowie, którzy chcieliby załatwić sobie zaświadczenie zwalniające z poprawnego ortograficznie pisania tylko dlatego, by sobie ułatwić życie w szkole, nie mają szans. Zostaną zdemaskowani.

Według Małgorzaty Świerczek, wicedyrektor Poradni Pedagogiczno-Pschychologicznej w Nowym Sączu wzrasta liczba uczniów mających kłopoty z poprawnym pisaniem ortograficznie, ze sprawnością graficzną i czytaniem. Bierze się to, między innymi z uszkodzeń układu nerwowego już w okresie okołoporodowym, braku ruchu wpływającego na równomierny rozwój psychofizyczny, coraz mniejszego kontaktu z książką i braku czytania. Winien jest też komputer, gdyż pozwala na kompletnie bezkarne niestosowanie żadnych reguł gramatycznych.

- Dzieci z dysleksją i dysgrafią przybywa, choć nie znaczy to, że w części nie można tego wyeliminować - mówi Małgorzata Świerczek. - Pracujemy z takimi dziećmi, rodzice otrzymują porady, jak ćwiczyć. Niektóre przypadki zgłaszane są do nas bardzo wcześnie, gdy dziecko jest jeszcze w zerówce. Na pewno nie dostanie zaświadczenia o dysleksji maturzysta na miesiąc przed egzaminem, bo były takie próby. Musi być dystans co najmniej roku. Uczniowie bez żadnych kłopotów z pisaniem, którzy jednak wzorem swoich kolegów chcieliby mieć zwolnienie z pisania ortograficznego niech nie liczą, że uda się nas nabrać. Sprawdzamy to na wiele sposobów. Ćwiczymy i próbujemy korygować wady często latami. Zaświadczenie wydaje się, gdy nie ma szans na poprawę.

(WCH), "Dziennik Polski" 2007-01-31


Autor: ea