Nie jestem niewolnikiem dawnych zależności
Treść
Rozmowa z Wojciechem Piechem - byłym sekretarzem miasta Nowego Sącza i byłym członkiem Platformy Obywatelskiej - o lojalności, wolności słowa i funkcji sekretarza miasta
- Poseł Andrzej Czerwiński z PO uznał, że jest Pan wobec niego nielojalny, uważa, że poprzez publikacje na łamach "Miasta" zaszkodził Pan wizerunkowi kandydata PO na prezydenta Nowego Sącza. A przecież kilka lat temu to właśnie ówczesny prezydent Czerwiński zatrudnił Pana jako sekretarza miasta. Był Pana chlebodawcą. Nie ma Pan poczucia winy?
- Zanim odpowiem na to pytanie, pragnę zaznaczyć, że już od blisko pięciu lat nie pozostaję w zależności służbowej wobec Andrzeja Czerwińskiego. W tym czasie miałem już kilku innych pracodawców. Pomimo to, nigdy nie poddawałem krytyce na forum publicznym jego osoby i działalności jako byłego prezydenta miasta. Jednak fakt, że kiedyś współpracowaliśmy, a okres tamtej współpracy wspominam dobrze, nie może krępować mnie dzisiaj w swobodnym wyrażaniu opinii na temat życia publicznego w mieście, którego istotnym skądinąd uczestnikiem jest poseł Czerwiński. Swoje opinie prezentuję zawsze w sposób otwarty, merytoryczny i zgodny z moimi przekonaniami. Nie mogę sobie pozwolić na to, by być niewolnikiem dawnych zależności zawodowych. Nie rozumiem również mieszania kwestii lojalności wobec Andrzeja Czerwińskiego i moich krytycznych opinii na temat jednego z kandydatów na prezydenta, zwłaszcza, że sam kandydat wielokrotnie deklarował, że jest niezależny. Nie mam poczucia winy, a wręcz przeciwnie. Odczuwam satysfakcję z faktu, że mogę korzystać z konstytucyjnego prawa do wyrażania własnych opinii dotyczących istotnych kwestii życia publicznego, a takimi są również wybory do samorządu.
- Dlaczego wypisał się Pan z Platformy Obywatelskiej?
- Z PO wystąpiłem blisko siedem miesięcy temu. Nie zgadzałem się ze stylem kierowania partią przez Andrzeja Czerwińskiego, efekty jego decyzji są zresztą widoczne w postaci bardzo złych wyników wyborczych w Małopolsce, a zwłaszcza w Krakowie, Tarnowie i jednak również w Nowym Sączu. W momencie, kiedy ten styl zyskał akceptację władz zwierzchnich PO, a sam Andrzej Czerwiński został szefem regionu małopolskiego PO, zrezygnowałem z członkostwa i powiem krótko, odetchnąłem z ulgą.
- Z tych samych powodów zrezygnował Pan niedawno z pracy asystenta eurodeputowanego PO?
- Okres współpracy z posłem Bogdanem Klichem oceniam bardzo dobrze, znajomość z nim niezwykle sobie cenię. To był udany epizod w moim życiu. Dwa miesiące temu zakończyliśmy współpracę, i myślę, że to była słuszna decyzja, korzystna dla obu stron, zważywszy na moje wcześniejsze rozstrzygnięcia.
- Z Piotrem Lachowiczem zna się Pan od szkolnej ławy, wiele osób odebrało Pańską krytykę pod jego adresem na łamach periodyku "Miasto" jako rodzaj odwetu, za to, że przyjął funkcję sekretarza miasta, którą Pan pełnił i zajął Pana miejsce.
- Znam Piotra Lachowicza bardzo dobrze, również jako urzędnika kierującego swego czasu jednym z wydziałów Urzędu Miasta. Znam jego silne i słabe strony. Zestawiając je ze sobą, powtarzam, że jako kandydat na prezydenta miasta nie posiadał cech, które prezydent musi posiadać. W żadnym stopniu moja opinia nie umniejsza innych jego walorów, które niezaprzeczalnie posiada. Zapewniam, że formułując swoje opinie na jego temat, nie byłem powodowany niskimi pobudkami, a jedynie poczuciem odpowiedzialności za miasto, w którym mieszkam i z którym jestem emocjonalnie związany. Zachowałbym się nieuczciwie wobec mieszkańców i własnych przekonań, gdybym w imię dawnej znajomości albo wobec obaw o komentarze tego rodzaju, jak przytoczony przez panią, wstrzymał się od zabrania głosu w sprawie, w której byłem zobowiązany wyrazić swoja opinię. Byłby to przejaw źle rozumianej lojalności, kunktatorstwa lub wręcz konformizmu. Mam nadzieję, że przyjdzie kiedyś taki moment, kiedy ja i Piotr wyjaśnimy sobie te i inne kwestie.
- Pojawiają się informacje, że Ryszard Nowak, którego poparł Pan w wyborach zaproponował Panu funkcję sekretarza. To prawda?
- Stanowczo zaprzeczam i tyle na ten temat.
- Czy chciałby Pan wrócić do ratusza na to stanowisko?
- Byłem sekretarzem miasta przez blisko siedem lat, współpracowałem z trzema prezydentami. Temat zatrudnienia na tym stanowisku uważam za wyczerpany. Jestem natomiast gotów do nowych wyzwań, bo wobec takich staje Nowy Sącz. Życzyłbym sobie, by mój potencjał zawodowy został w związku z tym należycie wykorzystany.
Rozmawiała (MONK) , "Dziennik Polski" 2006-11-29
Autor: ea